Po tym jak w połowie stycznia agencja ratingowa Standard & Poor’s (S&P) obniżyła nam oceny wiarygodności kredytowej, eksperci kreślili scenariusze, w których czeka nas odpływ kapitału z Polski, wyprzedaż złotego i obligacji oraz nieufność ze strony inwestorów. Katastroficzne wizje nie sprawdziły się. Kurs EUR/PLN wrócił do swoich poprzednich poziomów, a chętnych na zakup długu jest dwukrotnie więcej niż Ministerstwo Finansów chce sprzedać.

Dodatkowo resort finansów uspokaja, że decyzja o cięciu ratingu nie będzie miała bezpośredniego przełożenia na to co wpływa do kasy państwa i nie zwiększy nam kosztów obsługi długu. Paradoksalnie może nawet poprawić sytuację budżetową w tym roku.
- Pośrednio, w krótkim okresie, osłabienie kursu złotego wywołane decyzją S&P może nawet przyczynić się do zwiększenia zysków przedsiębiorstw, a co za tym idzie podatku dochodowego. Podobny efekt może wywołać zwiększenie inflacji wywołane osłabieniem kursu złotego, co również w krótkim okresie może być dla dochodów, głównie z podatków pośrednich, pozytywnym czynnikiem – napisał Piotr Nowak, wiceminister finansów w odpowiedzi na poselską interpelację.