Ruch Autonomii Śląska (RAŚ) alarmuje, że sejmik województwa zamroził rozpatrzenie poprawki do statutu, umożliwiającej wnoszenie projektów uchwał nie tylko zarządowi czy radnym, lecz także obywatelom, po zebraniu podpisów — w tym wypadku chodziłoby o 10 tys.
Akurat w województwie śląskim aktywność RAŚ ma specyficzny kontekst społeczny i polityczny, ale problem dotyczy całego samorządu terytorialnego. Jego demokratycznie wybierane władze absolutnie nie chcą dzielić się uprawnieniami z mieszkańcami.
Na wszystkich poziomach, nawet w małych gminach, radni w swoim mniemaniu stają się wyjątkową kastą społeczną. Dlatego z takimi oporami wdrażana jest bardzo rozsądna idea obywatelskich budżetów. Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza na poziomie samorządowym znajduje się zaś w projekcie nowelizacji ustaw, rozpatrywanym w Sejmie. Trudno dzisiaj powiedzieć, jakie ma to szanse na wejście w życie od nowej kadencji samorządu (wybory 16 listopada).
Bo na to, że takie możliwości zostaną wprowadzone oddolnie do statutów gmin, powiatów i województw — ich mieszkańcy raczej nie mają co liczyć.