OC przewoźnika nie ochroni towaru

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2013-11-06 00:00

Ubezpieczenia: Odpowiedzialność przewoźnika jest ograniczona i niepewna. Dobrze, jeśli transportowane produkty mają własne ubezpieczenie

Za zlecony firmie zewnętrznej transport towarów albo surowców odpowiada przewoźnik — tak wydaje się wielu przedsiębiorcom. Częściowo słusznie, jednak poleganie wyłącznie na OC przewoźnika może się skończyć rozczarowaniem i stratami finansowymi.

[FOT. GK]
[FOT. GK]

Dziurawa odpowiedzialność

Fakt, przewoźnik albo spedytor odpowiada za towar, który ma pod opieką. Odpowiedzialność tę regulują przepisy o przewozie krajowym oraz konwencja CMR. Taka odpowiedzialność ma jednak pewne ograniczenia.

— Jest ona ograniczona zakresowo, czyli są okoliczności, które zwalniają przewoźnika z odpowiedzialności, np. siła wyższa, wina nadawcy albo odbiorcy towaru, oraz kwotowo, ponieważ standardowo w przewozach międzynarodowych odpowiedzialność przewoźnika jest limitowana do określonej kwoty za 1 kg ładunku. Przy towarach lekkich, ale drogich, nie pokryje to w pełni poniesionej szkody — tłumaczy Dorota Sworowska, ekspert z PZU.

— Konwencja CMR przewiduje ograniczenie wysokości odszkodowania w wysokości 8,33 SDR (rozrachunkowa jednostka pieniężna Międzynarodowego Funduszu

Walutowego) za kilogram wagi brutto ładunku — podkreśla Sławomir Deliś, menedżer ds. ubezpieczeń transportowych w Gothaer. Do tego przewoźnik nie ma obowiązku ubezpieczenia OC.

— Nie zmienia to jednak faktu, że każdy podobny podmiot powinien taką polisę posiadać, nie tylko dlatego, że jest ona wymagana przez firmy zlecające wykonanie usługi, ale przede wszystkim dla zabezpieczenia własnych interesów — tłumaczy Anna Kowalska-Zientek, kierownik działu zarządzania ubezpieczeniami i reklamacjami w DVS Road.

Bez względu na to, ubezpieczenie OC przewoźnika albo spedytora nie jest stworzone po to, żeby chronić interesy właściciela ładunku.

— Jak każde ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej — chroni interesy tego, czyją odpowiedzialność cywilną obejmuje — zauważa Zbigniew Korycki, menedżer wydziału ubezpieczeń transportowych w Allianzie.

Musi być wina

Stąd też polisa OC przewoźnika, choć niezbędna i pożyteczna, nie zabezpieczy wszystkich roszczeń zleceniodawcy.

— Z uwagi na liczne wyłączenia stosowane przez ubezpieczycieli albo wynikające z samych przepisów prawa — podkreśla Anna Zielińska, broker specjalista w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi. Generalnie takie ubezpieczenie obejmuje szkody powstałe z winy przewoźnika.

Jego odpowiedzialność, zgodnie ze wspomnianymi wcześniej przepisami, wyłącza choćby wypadek środka transportu wskutek siły wyższej albo wyłączna wina innego uczestnika ruchu. A taką szkodę wyobrazić sobie nietrudno.

— Co prawda w tym drugim przypadku można dochodzić roszczeń od sprawcy kolizji, ale to złożony i długotrwały proces. Gdyby zleceniodawca posiadał ubezpieczenie mienia w transporcie (cargo), to z niego w pierwszej kolejności mógłby dostać odszkodowanie, a regres do sprawcy byłby dochodzony przez ubezpieczyciela i na jego koszt — zwraca uwagę Anna Zielińska. Ponadto, ubezpieczenie OC przewoźnika wyłącza m.in. winę umyślną, rażące niedbalstwo, rozbój czy kradzież.

— Dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że firma, której towar doznał szkody, nie dostanie odszkodowania od ubezpieczyciela przewoźnika. W tej sytuacji pozostaje jej dochodzić roszczenia bezpośrednio od przewoźnika, co może być długotrwałe — przekonuje Dorota Sworowska. Do tego polisa przewiduje także limity odpowiedzialności, które powodują, że odszkodowanie może być znacząco niższe niż wartość przewożonego towaru.

Ładunek z własną polisą

Towar będzie bezpieczniejszy, jeżeli jego właściciel zapewni mu osobne ubezpieczenie. Ofertę ubezpieczenia cargo, chroniącego interesy właściciela towaru przed finansowymi skutkami jego utraty, ubytku albo uszkodzenia, można znaleźć w każdym niemal zakładzie ubezpieczeń.

— Obejmuje ono środki obrotowe będące własnością przedsiębiorcy oraz maszyny, urządzenia i wyposażenie, które są ubezpieczone na wypadek uszkodzenia, zniszczenia lub utraty wskutek zdarzeń losowych. Przy tym za zdarzenia losowe uznaje się nie tylko powódź, pożar czy działanie innych żywiołów, ale także wypadek środka transportu, rabunek czy kradzież z włamaniem oraz upadek przedmiotu nienależącego do ubezpieczającego i niebędącego pod jego kontrolą, na środek transportu — tłumaczy Michał Krawczyk, ekspert w zakresie ubezpieczeń MSP w Warcie.

Taka polisa będzie działać we wszystkich fazach przewozu mienia, razem z niezbędnymi czynnościami przeładunkowymi i przejściowym magazynowaniem ładunku w czasie transportu. Czasem ochrona

w standardzie obejmuje również operacje załadunku i wyładunku, a jeśli nie — to warto dodatkowo rozszerzyć zakres ubezpieczenia o te elementy. Do wyboru jest polisa generalna, która obejmuje transport wszystkich towarów w ciągu roku, albo zawierana na pojedynczy transport. Może obejmować przewozy krajowe albo międzynarodowe. Takie ubezpieczenie kupują nie tylko korporacje.

— Na zawarcie ubezpieczenia cargo decydują się firmy prowadzące działalność produkcyjną, eksport, import oraz dystrybucję towarów. Nie ma znaczenia wielkość firmy. Oferta polskich ubezpieczycieli skierowana jest zarówno do mikroprzedsiębiorstw, firm z sektora MSP, jak i dużych eksporterów czy importerów dóbr materialnych

— przekonuje Sławomir Deliś. Koszty? W przypadku umowy jednostkowego ubezpieczenia cargo składki zaczynają się od kilkudziesięciu złotych.

— Przy umowie generalnej składka minimalna to kilkaset złotych. Maksymalne składki ubezpieczenia cargo sięgają kilkuset tysięcy złotych — mówi Sławomir Deliś.

To oczywiście zależy od wielu czynników. Trzeba też pamiętać, że podobnie jak w każdym ubezpieczeniu, tak i tutaj jest długa lista elementów, za które ubezpieczyciel cargo nie odpowiada. Odpowiedzialności nie ma np. w przypadku niewłaściwego zabezpieczenia mienia, niewłaściwego opakowania, ubytku naturalnego czy niewyjaśnionego zniknięcia bez oznak włamania. — Ponadto ubezpieczyciele wyszczególniają rodzaj mienia, którego nie chcą ubezpieczać albo w odniesieniu do którego stawiają szczególne wymagania i wprowadzają wiele restrykcyjnych zapisów, np. transport wartości pieniężnych czy żywych zwierząt — zwraca uwagę Anna Zielińska.