W 1973 r. na krakowskim Rynku Głównym po raz pierwszy odbyły się Targi Sztuki Ludowej, potocznie nazywane cepeliadą. Za ich organizację odpowiadała Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego (Cepelia). Przez lata 70. i 80., a także w czasie transformacji gromadziły w centrum Krakowa twórców ludowych z całej Polski. Zmiany ustrojowe i stopniowe wygaszanie struktur Cepelii sprawiły, że w 2015 r. została postawiona w stan likwidacji.
– Wtedy zapadła decyzja, że nie chcemy, by tradycja targów zanikła razem z organizacją – wspomina Michał Czerski, prezes Imago.
Dwa lata później powołano do życia niezależny podmiot, który przejął organizację targów. Nazwa Imago nawiązuje do łacińskiego słowa oznaczającego obraz czy odbicie i czerpie z historii Krakowa, gdzie w XX w. działała znana spółdzielnia jubilerska Imago Artis.
Nowe podejście
Michał Czerski dołączył do Imago w 2020 r., kiedy pandemia covidu sparaliżowała branżę eventową, a organizacja wydarzeń w przestrzeni publicznej stała się wyzwaniem.
Gdy przejmował stery firmy, miał jeden cel: tchnąć nowe życie w krakowskie targi. Jego dziadek był związany z Cepelią i przez lata współorganizował Targi Sztuki Ludowej, a on razem z nim w nich uczestniczył. Wspólnie postanowili zreformować organizację kolejnych wydarzeń.
Jedną ze zmian było unowocześnienie infrastruktury targowej. Powstały nowe kramy i chaty wystawienniczo-handlowe, które miały się wpisać w zabytkową przestrzeń Rynku Głównego. Inspiracją dla projektu nowych stoisk – w stonowanej kolorystyce beżu i szarości, z ceglastymi dachami – były elewacje Sukiennic i krakowskich kamienic. Uwzględniono też potrzeby wystawców, którzy przez wiele dni pracują w różnych warunkach pogodowych.
Przede wszystkim jednak trzeba było się zmierzyć z wyzwaniami rynku. Wielu starszych artystów, często zrzeszonych w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych, zrezygnowało z udziału w tragach z powodów zdrowotnych, organizacyjnych lub ekonomicznych. Z czasem w ich miejsce pojawiło się nowe pokolenie rzemieślników.
Trzecią osią zmian był program artystyczny podczas targów, który poszerzono o zespoły reinterpretujące folklor w formule world music, folk-popu i uwspółcześnionego tańca tradycyjnego.
Dziś Imago organizuje pięć dużych wydarzeń rocznie. Najbliższe Targi Sztuki Ludowej odbędą się 8–24 sierpnia. Rynek Główny w Krakowie wypełni się wtedy rzemieślnikami i artystami ludowymi z całej Polski.
Targowe wyzwania
Aspektem, który mocno kształtuje charakter targów, jest zmieniający się krajobraz turystyki.
– Jeszcze kilkanaście lat temu do Krakowa przyjeżdżali turyści zainteresowani historią, architekturą i dziedzictwem. Dziś dominuje trend weekendowego zwiedzania miast. To dla nas nowa grupa odbiorców, która często jest słabiej zakorzeniona w lokalnym kontekście kulturowym – mówi Michał Czerski.
Organizatorzy targów muszą brać pod uwagę zarówno te zmiany, jak też realia ekonomiczne.
– Nie wszyscy odwiedzający mogą sobie pozwolić na artystyczną rzeźbę z drewna czy haftowany bieżnik. Nie brakuje również osób, które pragną zabrać ze sobą symboliczną pamiątkę w przystępnej cenie i dla tej grupy odbiorców także powinna się znaleźć odpowiednio zaprojektowana oferta, wpisująca się w charakter i misję wydarzenia – przyznaje Michał Czerski.
Widzi też jednak ryzyko utraty kontroli nad tym, co naprawdę można nazywać rękodziełem. Nawet w Sukiennicach działają galerie i punkty handlowe, które pod hasłem handmade sprzedają produkty z importu, np. reklamując obrusy z Dalekiego Wschodu jako polskie ręcznie haftowane. Zdarzają się też przedmioty złożone z wyprodukowanych seryjnie części z ozdobionym ręcznie fragmentem.
– Ogromnym problemem pozostaje obecność nieautentycznych wyrobów stylizowanych na rękodzieło. To często produkty masowe, którym ktoś próbuje nadać fałszywy kontekst twórczości autorskiej, by sztucznie podnieść ich wartość rynkową – mówi prezes Imago.
Ceramika i zero waste
Wśród nabywców rękodzieła dominują aktywne zawodowo osoby od 25 do 60 lat, które mogą sobie pozwolić na zakupy i świadomie wybierają jakość zamiast masowości. Sztuka ludowa to nie tylko tradycja, lecz także narzędzie budowania relacji międzypokoleniowej. By dotrzeć do młodzieży, Imago organizuje warsztaty garncarskie czy biżuteryjne.
– Dzieci i młodzież coraz chętniej się w nie angażują. Mogą usiąść przy kole garncarskim, zrobić własną biżuterię z żywicy, w której zatapia się rośliny lub owady, albo uczestniczyć w pokazie odlewnictwa. Kluczem do ich zaangażowania jest praktyka i możliwość zebrania nowych doświadczeń – wyjaśnia Michał Czerski.
Warsztaty stają się coraz popularniejszą atrakcją nie tylko na targach, lecz także na takich wydarzeniach jak wieczory panieńskie, rodzinne wyjścia czy firmowa integracja.
– Ceramika zdecydowanie rośnie w siłę. I to nie tylko jako forma artystyczna, lecz także sposób na odreagowanie codziennego stresu. Coraz więcej osób, zwłaszcza po trzydziestce, pracujących w korporacjach szuka kontaktu z gliną, warsztatem, procesem twórczym. Dla jednych to hobby, dla innych sposób na odzyskanie zawodowej równowagi – przyznaje organizator tragów.
Rośnie też w siłę nurt zero waste, którego przejawem jest tworzenie naturalnych kosmetyków, ręcznie wytwarzanie mydeł i świec czy skórzanej galanterii z recyklingu.
– Ludzie chcą dziś nadawać przedmiotom drugie życie. Obserwuję to również u naszych wystawców – mówi Michał Czerski.
Rękodzieło i sztuczna inteligencja
Jego zdaniem sztuczna inteligencja nie musi być zagrożeniem dla sztuki ludowej.
– Jeżeli dobrze będziemy nią zarządzać, AI może się stać wsparciem dla tzw. neorzemieślników, czyli nowego pokolenia twórców, które już dziś sięga po cyfrowe narzędzia choćby w projektowaniu biżuterii czy grafiki – mówi organizator targów.
Podkreśla, że sztuczna inteligencja nie może być źródłem twórczości. Jest w stanie jedynie wspierać w projektowaniu, wprowadzać wygodne rozwiązania, ale nie zastąpi idei, doświadczenia i wrażliwości człowieka.
– Najgorsze, co mogą zrobić twórcy, to zamknąć się na zmiany. Zamiast traktować je jako zagrożenie, warto dostrzec w nich potencjał rozwoju i adaptacji. Otwartość na zmiany musi iść w parze z odpowiedzialnym zarządzaniem – podkreśla Michał Czerski.
Z Krakowa w Polskę
Imago chce się rozwijać nie tylko jako organizator targów, lecz także instytucja wspierająca sztukę ludową i rzemiosło artystyczne. W planach są m.in. galerie rękodzieła, w których będzie można prezentować prace twórców nie tylko w czasie wydarzeń, ale przez cały rok. Mają być miejscem ekspozycji, a także przestrzenią spotkań i warsztatów.
Imago współpracuje już z Muzeum Krakowa i Centrum Interpretacji Dziedzictwa Niematerialnego, angażując się w ochronę i promocję tradycji: szopkarstwa, drzewka emausowego (krakowska ozdoba wielkanocna) czy lajkonika. Firma planuje rozwijanie autorskich wydarzeń i podnoszenie ich jakości przez bardziej rozbudowany program artystyczny czy większą liczbę warsztatów. Na horyzoncie pojawia się też ekspansja poza Kraków. Kiedyś Targi Sztuki Ludowej odbywały się od Sopotu po Lublin, a Imago chciałoby do tej tradycji powrócić.
W czasie wolnym Michał Czerski najchętniej podróżuje i poznaje miasta przez ich… targowiska. Jak mówi, to właśnie one pozwalają mu zrozumieć lokalną kulturę, relacje społeczne i energię miejsca. Jego zainteresowania mocno się łączą z tym, co robi zawodowo. Pasjonuje go architektura, historia państwa i prawa, a także codzienna obserwacja miasta jako żywego organizmu.
– Nie da się oddzielić mojego życia prywatnego od tego, czym się zajmuję zawodowo. To się przenika. A im więcej widzę, słucham i doświadczam, tym lepiej rozumiem, czego potrzebują nasze wydarzenia – podsumowuje Michał Czerski.
Dziękujemy Sukiennice s.c. Rękodzieło Sztuka Ludowa za udostępnienie przestrzeni do sesji zdjęciowej.

