Od e-sportu do ochrony i transportu

opublikowano: 23-07-2019, 22:00

Pilnują obiektów przemysłowych, dostarczają pizzę do biura, a nawet doglądają owiec… Gdzie człowiek nie może, tam drona pośle

Niezawodny refleks, precyzja ruchów, wyczucie odległości i żelazne nerwy — tego potrzeba, aby osiągnąć prędkość 160 km/h i zachwycać kibiców i jurorów podniebnymi akrobacjami. Jedno potknięcie, a pilot wypada z zawodów. Najważniejsze, że pozostaje cały i zdrowy. Znajduje się przecież na ziemi, przed monitorem komputera, uzbrojony w kontrolery i gogle. Oto nowy wymiar e-sportu, który dotychczas sprowadzał się do gier wideo. Dziś walczą z sobą także miłośnicy dronów. A najbardziej prestiżowe zmagania stają się równie popularne jak turnieje dla gamerów w rodzaju IEM w Katowicach. Nic dziwnego. Na Hawajach najlepsi dzielą się pulą 100 tys. USD.

Drony są przyszłością ochrony mienia i osób oraz wielu innych branż.
Czekamy tylko na to, aż znacznie stanieją. Inaczej będą niedostępne dla
większości firm w Polsce — mówi Radosław Busiło z zarządu RR Security.
Zobacz więcej

KWESTIA KOSZTÓW:

Drony są przyszłością ochrony mienia i osób oraz wielu innych branż. Czekamy tylko na to, aż znacznie stanieją. Inaczej będą niedostępne dla większości firm w Polsce — mówi Radosław Busiło z zarządu RR Security. Fot. WM

Kogo ta kwota nie zwala z nóg, może wystartować w mistrzostwach świata w Dubaju — zwycięzca tej imprezy zgarnia 250 tys. USD, a łączna pula nagród finansowych jest cztery razy większa. Wyścigom bacznie przyglądają się łowcy głów nie tylko z klubów sportowych, ale też z biznesu. Poszukują operatorów latających maszyn. W 2018 r. aż 70 proc. rynku dronów stanowiły rozwiązania militarne. Wiele znaków na ziemi i niebie jednak wskazuje, że te proporcje będą się zmieniać na korzyść produktów dla firm.

Z lotu ptaka

Filmowanie wesel, zdjęcia selfie w pięknych okolicznościach przyrody, prezent dla dziecka na komunię — czy nie z tym przede wszystkim kojarzymy te urządzenia? Albo śmiejemy się, że już niedługo dostarczą nam pizzę do biura. Tymczasem chodzi o niezwykle intratną dziedzinę przemysłu. Otwiera ona przed użytkownikami tych produktów nowe możliwości rozwoju i oszczędności — i pole do popisu dla twórców oprogramowania i dostawców usług. Daniel Hertmanowicz, właściciel firmy metaDron, zwraca uwagę, że wykorzystywanie bezzałogowych statków powietrznych (BSP) z każdym kwartałem rośnie, również w Polsce.

Jeszcze dwa, trzy lata temu takie jednostki budziły niemałe zainteresowanie w centrach miast, dziś widok dronów nad ulicami to norma — podkreśla przedsiębiorca.

Znajdują one zastosowanie w coraz większej liczbie branż — jak geodezja, rolnictwo, film, telewizja, fotografia czy budownictwo. W Australii drony służą do doglądania owiec. Tamtejsi chłopi śmieją się, że to rozwiązanie dla leniwych. Niemcy używają tych zabawek do zwalczania „artystów”, którzy swoimi graffiti szpecą kolejowe obiekty.

— Bezzałogowców przybywa wszędzie tam, gdzie jest utrudniony dostęp do ludzi i gdzie warunki pracy są szczególnie niebezpieczne — wskazuje Daniel Hertmanowicz.

Jedną z najbardziej obiecujących gałęzi gospodarki dla producentów dronów jest sektor TSL (transport, spedycja, logistyka), który dąży do optymalizacji finansowej przez udoskonalenie procesów przepływu towarów. Jeszcze niedawno środkiem do celu były głównie pojazdy autonomiczne, teraz wysiłki tej branży koncentrują się na maszynach latających.

— W Chinach i USA firmy kurierskie otrzymały już pozwolenie na testowanie tej technologii. Według ekspertów rynku za dwa, trzy lata dostarczanie przesyłek za pomocą dronów stanie się codziennością — mówi szef spółki metaDron.

Stosunek korzyści do ceny

Ochrona osób i mienia to kolejna dziedzina, która swoją przyszłość wiąże z BSP. Ale Radosław Busiło z zarządu RR Security gasi entuzjazm tych, którzy uważają, że dronowa rewolucja nastąpi już, zaraz, natychmiast. Choć bezzałogowce zdają egzamin w branży security, mogą też stać się źródłem problemów. Obawy menedżera dotyczą bezpieczeństwa, zwłaszcza w ruchu lotniczym. Zwraca też uwagę, że jednostki te nie działają aż tak autonomicznie i długo, jakby sobie życzono w jego branży.

Przygotowanie maszyny do następnego lotu powinno być krótsze, a przeglądy rzadsze — twierdzi.

Jest jeszcze sprawa efektywności: zadaniem botów jest obserwacja i wykrywanie zagrożeń, ale w trudnych warunkach pogodowych i terenowych radzą sobie z tym gorzej. Przyznaje, że niektóre przedsiębiorstwa decydują się na wdrożenia pomimo licznych trudności — i dobrze na tym wychodzą. Jako przykład podaje jedną ze spółek PKP, która już w 2015 r. rozpoczęła testy dronów do zabezpieczania terenów i składów pociągów. Testy — zdaniem przewoźnika — wyszły pomyślnie.

Chwalił się nawet znacznym ograniczeniem kradzieży i strat.

— Są jednostki bezpilotowe, które spełniają wyśrubowane oczekiwania, tyle że na wyposażeniu armii i najbogatszych koncernów. Cena zakupu zwala z nóg, a przecież maszyny trzeba jeszcze utrzymać. Wymaga to rozbudowanej infrastruktury i zaplecza ludzkiego: ekip technicznych i wykwalifikowanych operatorów. Często nawet dużych firm na to nie stać. Tym bardziej rozwiązania te są poza zasięgiem małych i średnich przedsiębiorstw — tłumaczy Radosław Busiło.

W podobnym tonie wypowiada się przedstawicielka sektora TSL. Urszula Rąbkowska, dyrektor marketingu i sprzedaży w XBS Group, zaznacza, że drony, ale także samochody autonomiczne, roboty i inne automaty sprawdzą się tylko tam, gdzie panuje idealny porządek, kontrolowany przez grupę fachowców uzbrojonych w zaawansowane narzędzia IT. Zarówno zatrudnienie takich ludzi, jak i wdrożenie systemów informatycznych dużo kosztuje. Ale bez nich inwestycje w drony nie będą miały racji bytu.

— Zanim kupimy bezzałogowca, trzeba zadbać o odpowiednie zapasy magazynowe, sprawny przepływ informacji za pośrednictwem rozwiniętego oprogramowania, a nawet o takie pozorne drobiazgi jak wystandaryzowaniepaczek. Dopiero wtedy możemy wpuścić do naszego świata inteligentne drony. W innym przypadku wywołałyby tylko chaos — uświadamia Urszula Rąbkowska.

Przedstawiciele firm metaDron, RR Security i XBS są jednak optymistami. Widzą, że wraz z lotnictwem rozwijają się takie dziedziny, jak transmisja danych, sztuczne inteligencja, nowoczesne sensory — wszystko to prowadzi do podniesienia jakości i bezpieczeństwa dronów przy spadku cen. Jest więc nadzieja na to, że bezzałogowe statki powietrzne przestaną być domeną wojska i wejdą do powszechnego użytku w produkcji, usługach i służbach ratunkowych.

576 mld zł - korzyści takiej wielkości do 2026 r. może przynieść polskiej gospodarce wykorzystanie dronów — wynika z umiarkowanego scenariusza Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Dzięki dostosowaniu prawa do tych technologii i rozbudowie infrastruktury kwota ta może przekroczyć 900 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu