O tym, czy tak się dzieje, nie decyduje poziom badań, lecz zdolność do sprawnego przejścia od wyników laboratoryjnych do realiów biznesu. To właśnie tempo, powtarzalność i „biznesowa gotowość” innowacji pozostają dziś największą, wciąż niewykorzystaną szansą dla firm - szczególnie tam, gdzie współpraca z nauką jest konieczna lub strategicznie uzasadniona.
Tarcie między nauką a biznesem ujawnia się najczęściej w momencie, gdy wyniki badań mają przełożyć się na decyzję rynkową. Dla firm nie jest to kwestia jakości nauki, lecz gotowości rozwiązania do dalszego rozwoju w realiach biznesowych – tempa, kosztów i możliwości skalowania.
Okazuje się, że polski system nauki skutecznie wspiera rozwój badań i zaplecza laboratoryjnego. Znacznie słabiej przygotowuje jednak naukowców do roli, jaką pełnią w projektach wdrożeniowych, czyli do momentu, w którym wiedza naukowa ma zostać przełożona na rozwiązania możliwe do wykorzystania przez biznes. Przejście od badań do zastosowań rynkowych pozostaje jednym z najsłabiej zagospodarowanych etapów całego procesu innowacyjnego.
Ścieżki rozwoju naukowców koncentrują się przede wszystkim na pracy badawczej, publikacjach i grantach. Znacznie rzadziej obejmują systematyczne zdobywanie doświadczeń związanych z wdrażaniem technologii, pracą w logice rynkowej czy przygotowaniem rozwiązań do decyzji biznesowych. W efekcie do współpracy z firmami trafiają zespoły o bardzo wysokich kompetencjach naukowych, ale różnym poziomie przygotowania do pracy w tempie i realiach biznesu. To nie jest kwestia indywidualnych braków, lecz sposobu organizacji systemu.
Dla przedsiębiorców oznacza to, że współpraca z nauką rzadko staje się narzędziem szybkiego i powtarzalnego skalowania innowacji. Gdyby naukowcy mieli wcześniej przestrzeń do rozwijania kompetencji wdrożeniowych i pracy bliżej realiów rynkowych, firmy mogłyby szybciej podejmować decyzje, częściej zamieniać wyniki badań w produkty i usługi oraz traktować współpracę z nauką jako stały element strategii rozwoju, a nie jednorazowe przedsięwzięcie.
W dojrzałych ekosystemach innowacji – jak w USA – kompetencje wdrożeniowe rozwija się równolegle z badaniami. Naukowcy jeszcze przed wejściem we współpracę z firmami pracują z mentorami biznesowymi, uczestniczą w projektach realizowanych wspólnie z przemysłem i uczą się oceny rynkowej technologii. Dzięki temu do projektów B+R trafiają zespoły, które rozumieją nie tylko technologię, ale też tempo i logikę rynku.
To pokazuje, że problemem nie jest sama nauka, lecz sposób organizacji systemu. Luka między laboratorium a rynkiem nie jest nieuchronna – powstaje tam, gdzie nikt świadomie nie bierze odpowiedzialności za jej domknięcie.
Kiedy diagnoza zaczyna prowadzić do działania
W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się inicjatywy, które nie ograniczają się do opisywania problemu, lecz próbują odpowiadać na niego w praktyce. Ich wspólnym mianownikiem jest spojrzenie na współpracę B+R z perspektywy całego procesu – od pomysłu, przez badania, aż po wdrożenie i rynek.
Jednym z przykładów takiego podejścia są działania Fundacji #Make Smart People Famous, realizowane w ramach projektu „Identyfikacja i wsparcie rozwoju kompetencji kadry naukowej w inicjowaniu i realizacji projektów B+R”, współfinansowanego ze środków programu „Nauka dla Społeczeństwa II”. Punktem wyjścia projektu była identyfikacja luk kompetencyjnych pracowników naukowych w obszarze B+R, współpracy z biznesem i komercjalizacji. W odpowiedzi na zdiagnozowane potrzeby opracowano program wsparcia, którego celem było praktyczne przygotowanie zespołów badawczych do skuteczniejszego funkcjonowania w realiach współpracy z rynkiem.
Projekt nie koncentrował się na finansowaniu kolejnych badań, lecz na wypracowaniu spójnego, operacyjnego modelu rozwoju kompetencji - obejmującego wiedzę, umiejętności, kompetencje miękkie i postawy - które są kluczowe dla efektywnej współpracy nauki i biznesu.
O tym, czy innowacje trafiają na rynek, nie decydują tylko badania, ale przygotowanie ludzi do współpracy z biznesem. Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: im lepiej system – i podmioty działające na jego styku – przygotują naukowców do wdrożeń, tym mniejsze ryzyko i większa szansa, że inwestycje w B+R rzeczywiście przełożą się na przewagę konkurencyjną.
