Od Opola prosto do pierwszej klasy

AR
opublikowano: 12-05-2016, 07:54

1 000 zł wyprawki dla dziecka, które rozpoczyna naukę w szkole i szereg konsultacji z rodzicami – to wystarczyło, żeby dali się przekonać. W Opolu do szkół pójdzie w tym roku prawie dwie trzecie 6-latków.

Na przekór trendom – Opole przekonało rodziców sześciolatków, że warto posłać je do pierwszej klasy. To ewenement, jeśli chodzi o polskie gminy. 

–  Statystyki dotyczące 6-latków prezentują się u nas inaczej niż w innych miastach. Już teraz wiadomo, że w tym roku rodzice dwóch trzecich naszych 6-latków pośle je do szkół zamiast do przedszkoli, choć oczywiście do września te dane mogą się nieco zmienić – informuje Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola.

Z danych urzędu miasta wynika, że spośród ok. 1100 dzieci z rocznika 2010, do szkół we wrześniu pójdzie ok. 680. Pozostałe zostały już przyjęte do przedszkoli.

Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola
Zobacz więcej

Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola Urząd Miasta Opole

Jeszcze w ubiegłym roku 6-latki były objęte obowiązkiem szkolnym. Wówczas w Opolu – jak informuje prezydent miasta – rodzice „tylko” jednej czwartej sześciolatków postarali się o tzw. odroczenie – czyli prawo do rozpoczęcia nauki rok później w wyniku orzeczenia poradni psychologiczno-pedagogicznej. W grudniu PiS przywrócił rodzicom prawo do decyzji w tej kwestii, przywracając powszechny obowiązek szkolny dla 7-latków.

6-latki do szkół!

– W całej tej sytuacji priorytetem dla nas było i pozostaje dobro dzieci. Zaczęliśmy od analizy tego, czy posyłanie młodszych dzieci do szkoły jest dla nich rzeczywiście dobre, czy niekoniecznie. Choć rodzice są na ogół sceptyczni wobec takiego rozwiązania, to ich obawy wynikają z różnych powodów, które chcieliśmy poznać – mówi prezydent Opola.

W lutym w Opolu przyjęto uchwałę o wyprawkach w wysokości tysiąca zł dla rodziców, którzy zdecydują się posłać 6-latki do szkół. Wyprawki dostaną też rodzice 7-latków – wszyscy, których dzieci w tym roku rozpoczną naukę w szkołach.

– Uchwała ściśle określa na co mogą być wydane te pieniądze – m.in. na wyjścia do teatru, kina, muzeum. Chodziło nam o to, żeby zmobilizować rodziców do spędzania czasu z dzieckiem. Zarówno bon, jak i przyjęty przez radę miasta program wspierający rodziców w szkołach, to efekt wielu przeprowadzonych przez miasto spotkań z rodzicami, których prosiliśmy o wypełnianie ankiet, aby poznać ich zdanie na temat tego, co można udoskonalić – tłumaczy Irena Koszyk z miejskiego wydziału oświaty.

– Wychodząc na przeciw oczekiwaniom rodziców zorganizowaliśmy m.in. atrakcyjny program w świetlicach, które będą otwarte dłużej. Zorganizowaliśmy również opiekę w edukacji wczesnoszkolnej w okresie  ferii i wakacji. Dzięki temu rodzice będą mieli zagwarantowaną opiekę nad dzieckiem przez cały rok szkolny, tak jak w przedszkolu. Wprowadziliśmy również asystentów nauczycieli w pierwszych klasach - czyli osoby, które będą opiekować się dziećmi, np. gdy będą miały problem z przebieraniem – wyjaśnia prezydent Opola.

Oblężenie przedszkoli

Na wyprawki dla maluchów z miejskiego budżetu poszło ok. 600-700 tys. zł. Z drugiej strony dzieci w szkołach oznaczają rządową subwencję, w przypadku Opola – około 3 mln, jak dowiedział się „Puls Samorządu”.

–  Po wejściu w życie nowej ustawy sytuacja wyglądała pesymistycznie. W Opolu brakowało ponad 600 miejsc w przedszkolach w związku z zapotrzebowaniem na dodatkowe miejsca dla 6-latków – informuje Irena Koszyk.

Po pierwszym etapie rekrutacji w opolskich przedszkolach publicznych brakuje obecnie 140 miejsc dla młodszych dzieci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu