Odkręcajcie tabliczki

Jacek Zalewski
opublikowano: 2005-07-28 00:00

Inauguracyjne posiedzenie Sejmu wybieranego 25 września odbędzie się najprawdopodobniej w poniedziałek 24 października, następnego dnia po rozstrzygającej turze wyborów prezydenckich. Trudno przypuszczać, aby Aleksander Kwaśniewski zdecydował się zwołać nowy parlament wcześniej, w samym szczycie rozgrywki o sukcesję po nim. Z kalendarza wynika zatem, iż obecni posłowie i senatorowie mogą pracować aż do 22 października!

Na szczęście to tylko teoria, którą Konstytucja RP przewidziała na wypadek jakichś sytuacji ekstremalnych. W czasach spokojniejszych normą parlamentu jest międzykadencyjna przerwa. Trwające do piątku posiedzenie Sejmu jest ostatnim planowym, później będą się zbierać jeszcze tylko komisje śledcze, finalizujące prace nad sprawozdaniami. Działalność kończy także Senat — dzisiaj rozpatrzy trzy ostatnie ustawy, a potem zbierze się 5 września, bo ma pewne zaległości. Być może posłowie i senatorowie spotkają się jeszcze dodatkowo 29 sierpnia na uroczystym zgromadzeniu dla uczczenia 25. rocznicy powstania Solidarności — w końcu uchwalili okolicznościową ustawę.

Wczorajsza gorąca debata poselska w sprawie wcześniejszych emerytur dla górników oraz innych uprzywilejowanych grup zawodowych dowiodła, że usilne dążenie marszałka Włodzimierza Cimoszewicza, aby było to ostatnie posiedzenie Sejmu i aby po urlopach posłowie już się nie pojawiali na Wiejskiej w celach ustawodawczych — było pomysłem najlepszym ze wszystkich, jakie w ostatnim czasie przychodziły mu do głowy. O tym, że nadchodzące wybory zdominują działalność legislacyjną Sejmu w końcówce kadencji, było wiadomo. Jednak wczorajsze wystąpienia posłów przekroczyły granicę i powinny zostać zwyczajnie odliczone od bezpłatnego czasu telewizyjnego ich partii w kampanii wyborczej! Patrząc prosto do kamer, dosłownie namawiali telewidzów do stawiania krzyżyków na kartach wyborczych we właściwych kratkach...