Oferta PKN jest bliska sukcesu

Michał Kobosko
opublikowano: 1999-11-19 00:00

Oferta PKN jest bliska sukcesu

TRUDNA DECYZJA: Jutro w Londynie minister Skarbu Państwa Emil Wąsacz musi wybrać, w jakim przedziale — od 18 do 24 zł — znajdzie się ostateczna cena akcji PKN. fot Borys Skrzyński

Już jutro nastąpi dzień prawdy dla wszystkich inwestorów giełdowych, którzy postanowili poświęcić oszczędności lub zaciągnąć poważny kredyt i złożyli zlecenia kupna akcji Polskiego Koncernu Naftowego. W sobotnie popołudnie, na specjalnej sesji giełdowej GPW przydzieli akcje PKN, ale to oferującego, czyli w praktyce ministra skarbu, czeka najtrudniejsza decyzja: ustalenie ostatecznej ceny emisyjnej i przydzielenie akcji do transz przeznaczonych dla poszczególnych inwestorów. W tym celu Emil Wąsacz wraz z menedżerami PKN i Nafty Polskiej (firmy wprowadzącej akcje PKN do obrotu publicznego) pojedzie do Londynu i tam — po spotkaniu z doradcami — podejmie ostateczną decyzję.

Z INFORMACJI napływających z biur maklerskich wynika, że zwłaszcza w I terminie zapisów (gdy inwestorzy detaliczni mogli liczyć na największe dyskonto) oferta PKN cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów detalicznych. Popyt w poważnym stopniu rozbudziły (i chwała im za to) same firmy maklerskie, kusząc kredytami dziesięciokrotnie, a ostatnio nawet dwudziestokrotnie przewyższającymi wkład własny inwestora. Ruch był więc przez kilka dni niespotykany, a senne zwykle POK-i musiały sobie przypomnieć, jak wyglądają kolejki inwestorów. Z tego punktu widzenia oferta PKN już jest sukcesem. Przeprowadzona w błyskawicznym tempie (chwała sprzedającym i autorom kampanii promocyjnej) udowodniła bowiem, że w naszym kraju jeszcze ktoś interesuje się giełdą i jest skłonny inwestować w akcje — wydawałoby się bardzo nielubianego z racji ostatnich podwyżek cen benzyny — monopolisty.

RUCH w polskich biurach maklerskich nie przekłada się jednak automatycznie na powodzenie całej oferty PKN. Przypomnijmy bowiem pierwsze założenia sprzedających: z oferowanej puli akcji tylko jedna czwarta miała trafić na rynek krajowy, a resztę przeznaczono dla inwestorów instytucjonalnych, głównie zagranicznych (na krajowych nadal mało kto liczy). A reakcje na Zachodzie nie były tak euforyczne jak w Polsce.

NASI INWESTORZY przyzwyczaili się już do nieustannych sporów w koalicji rządowej. Kuriozalna debata podatkowa nie robi więc na nich wielkiego wrażenia. Ale zachodnie fundusze mają alergię na niestabilność polityczną. Nie trzeba przypominać, jaką panikę na rynku złotego wywołały plotki o możliwym odejściu z rządu Leszka Balcerowicza. Złoty już się wprawdzie uspokoił, ale makroekonomia nie. Na giełdę spadła teraz kolejna wielka plaga w postaci zaskakująco wysokiej podwyżki głównych stóp procentowych, co nigdy i nigdzie nie sprzyja rynkowi kapitałowemu.

OCZYWIŚCIE PKN był też z wielu powodów atrakcyjną propozycją dla inwestorów instytucjonalnych. Sprzedaż akcji odbyła się w okresie gwałtownej zwyżki cen ropy, co powinno (choć z przyczyn fiskalnych nie musi) zwiększyć zyski przedsiębiorstwa. Trafiła też na rynek łaknący jak kania dżdżu dużych ofert publicznych z Europy Środkowej.

TERAZ wiele zależy od tego, czy ustalona jutro przez ministra cena emisyjna będzie — co prognozowało wielu analityków — bliższa dolnemu przedziałowi widełek cenowych. Jeśli tak się stanie, można będzie otrąbić spory sukces oferty publicznej PKN. Ale i tak na całą prawdę o wartości rynkowej PKN trzeba poczekać do przyszłego piątku, kiedy spółka wejdzie do notowań i stanie się drugą — po TP SA — polską firmą giełdową.

Możesz zainteresować się również: