Open Life to ubezpieczyciel życiowy, który powstał od zera jako ramię ubezpieczeniowe grupy Getin w 2011 r. Od razu ostro ruszył ze sprzedażą polis, oferując je głównie klientom Open Finance i Getin Banku. To pozwoliło na błyskawiczny wzrost, który zadziwił rynek. W ciągu kilku miesięcy zebrał ponad 600 mln zł składek. Ubiegły rok był jeszcze lepszy.
Przypis składki urósł o 430 proc. i sięgnął 3,3 mld zł. To daje firmie trzecie miejsce wśród ubezpieczycieli życiowych. Więcej od niego zebrała należąca do grupy VIG Polska Benefia Życia (3,6 mld zł), która na prawo i lewo sprzedawała polisolokaty, oraz PZU Życie (spółka nie opublikowała jeszcze rocznych wyników). Open Life jest rentowny, w 2012 r. zarobił 24 mln zł, co oznacza, że zwróciła się inwestycja w jego powstanie (w tym kupno licencji). W tym roku rekordowy wynik będzie trudny do powtórzenia. Jak informował w styczniu na łamach „Pulsu Biznesu” Krzysztof Spyra, szef grupy Open Finance, akcjonariusza Open Life (drugim jest ubezpieczyciel TU Europa), towarzystwo zmienia swoją politykę sprzedażową.
— Byliśmy liderem zwyżek. Teraz będziemy liderem zmian na rynku. Wszystko będzie tańsze, prostsze i bardziej przejrzyste — mówił Krzysztof Spyra, szef grupy, akcjonariusza Open Life.
Na czele priorytetów spółki na nadchodzące kwartały znajduje się m.in. zapewnienie przejrzystości oferowanych produktów oraz zwiększenie świadomości klientów w zakresie rodzajów ryzyka związanych z inwestowaniem. W połowie tego roku ma też zostać wdrożony trwający od kilku miesięcy projekt polegający na przekształceniu ubezpieczeń grupowych w indywidualne. Te zmiany to efekt buntu niezadowolonych klientów z panujących na rynku życiowym praktyk. Doszło do niego w drugiej połowie ubiegłego roku. Najmocniej oberwało się ubezpieczycielom powiązanym z Getin Bankiem. W opublikowanym w grudniu raporcie Rzecznik Ubezpieczonych piętnował praktyki, których dopuszczał się Open Life, a wcześniej TU Europa. Padły w nim nawet ostre stwierdzenia o celowym wprowadzaniu w błąd klientów.