Klaudiusz Sytek, prezes i większościowy akcjonariusz Aforti Holding (AH), musi przełknąć gorzką pigułkę. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił zażalenie spółki na postanowienie z lipca 2025 r., w którym Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy odmówił zatwierdzenia układu zawartego przez AH z wierzycielami we wrześniu 2024 r.
Ta decyzja otwiera drogę do rozpoznania wniosku ZUS o upadłość Aforti. Może on jednak zostać oddalony, bo z ustaleń Marcina Kubiczka, doradcy restrukturyzacyjnego i zarządcy przymusowego AH, wynika, że spółki z NewConnect nie stać nawet na upadłość. Tymczasem Klaudiusz Sytek w raporcie bieżącym spółki, informującym o postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie, zapowiedział że "w najbliższym czasie planuje przedstawić nowe propozycje wierzycielom". Czy to oznacza, że zamierza złożyć ponowny wniosek o restrukturyzację spółki? Próbowaliśmy zapytać o to szefa Aforti, ale na razie nie udało nam się z nim skontaktować.
Układ na ponad ćwierć miliarda złotych
AH to grupa spółek świadczących usługi wymiany walut i windykacji, a kiedyś też faktoringowe i pożyczkowe dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jej działalność finansowali prywatni ciułacze w formie pożyczek, akcji, obligacji i weksli inwestycyjnych. Problemy z płatnością odsetek — dochodzących nawet do 17 proc. rocznie, a także ze zwracaniem kapitału zaczęła mieć już na początku 2023 r.
W grudniu 2023 r. wniosek o upadłość spółki złożył ZUS, a w czerwcu 2024 r. Klaudiusz Sytek zareagował wdrożeniem jednej z form restrukturyzacji — postępowania o zatwierdzenie układu. I we wrześniu 2024 r. udało mu się przekonać większość wierzycieli do głosowania za propozycjami układowymi spółki.
Układem miały być objęte długi AH o wartości 261,9 mln zł wobec prawie 1100 wierzycieli. Według Pawła Lewandowskiego, nadzorcy układu wybranego przez Klaudiusza Sytka, w głosowaniu wzięło udział ponad 700. Za układem głosowało 523 reprezentujących 117,2 mln zł, czyli 67 proc. sumy wierzytelności głosujących wierzycieli. Układ przeszedł więc o włos, bo potrzebna była większość 2/3.
Sąd: Klaudiusz Sytek wprowadził wierzycieli w błąd
W lipcu 2025 r. sąd uznał jednak, że nadzorca źle policzył głosy, m.in. powinien więcej z nich uznać za nieważne. Przesądziłoby to o nieprzyjęciu układu — zamiast 2/3 za zagłosowali bowiem wierzyciele reprezentujący 66,2 proc. sumy wierzytelności.
To wciąż dużo, ale warto pamiętać, że pracownicy Aforti dzwonili do inwestorów, namawiając ich do głosowania za układem, co ujawnił Bankier.pl. I wielu z nich, od wielu miesięcy niemogących odzyskać od AH ani grosza, udało się przekonać obietnicą odłożonego w czasie, ale jednak całkowitego zwrotu pieniędzy.
W ocenie sądu pierwszej instancji zostali wprowadzeni w błąd zarówno co do stanu majątkowego spółki, jak też możliwości wykonania układu. Sąd w całości nie dał bowiem wiary dokumentom przedstawionym przez Aforti, a także nadzorcę układu. Choć jednocześnie zaznaczył, że także Paweł Lewandowski został wprowadzony w błąd, bo opierał się na danych przekazywanych przez Klaudiusza Sytka (nadzorcy wytknął zaś, że kluczowe dokumenty udostępnił wierzycielom dopiero w ostatnich dniach głosowania).
Zarządca: Aforti to wydmuszka
W tej sytuacji sąd oparł swoje ustalenia na sprawozdaniu Marcina Kubiczka, znanego doradcy restrukturyzacyjnego, którego w październiku 2024 r. ustanowił zarządcą przymusowym AH. Ten zaś, co ujawniliśmy w PB w marcu 2025 r., nie pozostawił wątpliwości — ponad 1000 inwestorów spółki z NewConnect praktycznie nie ma szans na odzyskanie choćby części z ponad ćwierć miliarda złotych. Zdaniem zarządcy Aforti przypomina piramidę finansową, jest bankrutem co najmniej od 2020 r., a przy zobowiązaniach przekraczających 270 mln zł dysponuje majątkiem wartym zaledwie 441 tys. zł, czyli 600 razy mniejszym. To o wiele za mało, by sfinansować koszty postępowania upadłościowego, które Marcin Kubiczek oszacował na ponad 5 mln zł.
W maju 2025 r. Marcin Kubiczek poszedł dalej i wystąpił do sądu o orzeczenie wobec Klaudiusza Sytka maksymalnego, bo aż dziesięcioletniego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej i zasiadania w organach spółek. Jako powód podał nie tylko niezłożenie w terminie wniosku o upadłość AH, ale też „pogorszenie sytuacji finansowej spółki na skutek celowego działania lub rażącego niedbalstwa”.
Prezes: zarządca działa na szkodę spółki i wierzycieli
Co na to szef AH? Przekonywał w PB, że „działania pana Kubiczka są wysoce nierzetelne i przekraczające ramy prawne”. W komunikacie opublikowanym jeszcze w kwietniu 2025 r. zapewniał, że Aforti wcale nie miało struktury zbliżonej do piramidy finansowej i nie stało się niewypłacalne w 2020 r. oraz że to zarządca działa na szkodę zarówno spółki, jak też jej wierzycieli.
Twórca AH w raporcie bieżącym przekonywał też, że jedyną szansą na spłatę wierzycieli jest zatwierdzenie przyjętego układu i restrukturyzacja. Twierdził również, że wnioski zarządcy przymusowego są „zmanipulowane i nierzetelne”, przedstawiają „nieprawdziwy obraz przedsiębiorstwa” oraz „wprowadzają w błąd” sąd i wierzycieli.
Nagromadzenie naruszeń prawa
W podsumowaniu decyzji sądu z lipca 2025 r. w kontekście działań Klaudiusza Sytka można też przeczytać o „nagromadzeniu naruszeń prawa” i „braku transparentności”, które zasługują na „szczególnie negatywną ocenę”.
A jak swoją obecną decyzję, o oddaleniu zażalenia AH, uargumentował Sąd Okręgowy w Warszawie? Poprosiliśmy go o ujawnienie uzasadnienia wydanego postanowienia. Jak tylko je dostaniemy, zaktualizujemy niniejszy artykuł.
Tymczasem w raporcie bieżącym, opublikowanym przez AH, Klaudiusz Sytek poinformował, że "analizuje decyzję sądu i w najbliższym czasie planuje przedstawić nowe propozycje wierzycielom". I dodał, że "decyzja sądu jest krzywdzącą nie tylko dla spółki, jej wierzycieli i inwestorów, ale stanowi również zaprzeczenie zasady zaspokojenia wierzycieli w jak najwyższym stopniu".
