Open space się nie przyjmuje

Radosław Górecki
opublikowano: 1999-08-12 00:00

Open space się nie przyjmuje

Projektowanie polskich biur

Zdaniem architektów, większość polskich biur w niczym nie odbiega wyglądem od zachodnich. Mimo to często krajowi biznesmeni nie potrafią dokładnie określić swoich potrzeb jeśli chodzi o ich urządzenie i zdają się na architektów.

Jakość biurowców powstających w Polsce w niczym nie odbiega od budowanych na świecie. Niektóre są nawet lepiej zaprojektowane od tych zachodnich.

— Polscy inwestorzy, tacy jak banki czy firmy ubezpieczeniowe, mają pieniądze na takie inwestycje. To widać po standardzie budowanych w Polsce biurowców — zauważa Philip Vanherrewege, architekt, który pracował przy tworzeniu Centrum Finansowego Puławska.

Architekci pracujący na krajowym rynku nie mogą narzekać na brak zajęć.

— Mamy dużo zleceń. Na terenie Trójmiasta powstaje wiele nowych biur. Specyfiką Gdańska jest to, że przybywa tu biur w byłych budynkach użyteczności publicznej z przełomu wieku. Obecnie są one dostosowywane do współczesnych potrzeb. Tworzenie nowoczesnych powierzchni biurowych w takich obiektach jest prawdziwym wyzwaniem — mówi architekt Jacek Krenz.

Liczą na pomoc

— Pracy jest sporo. Niestety dość często projektowaniem wnętrz biurowych zajmują się firmy meblarskie, a to tylko część realizacji. Ponadto kwoty, jakich żądają firmy sprzedające meble, są wysokie — dodaje Dorota Rzucidło-Polisiak, współwłaścicielka studia architektonicznego Bau-Art, zajmującego się urządzaniem wnętrz.

Twierdzi ona, że najłatwiejsze i najbardziej efektywne jest projektowanie biura od podstaw.

Architekci zauważają, że polscy przedsiębiorcy zwykle nie mają własnych pomysłów na urządzenie zarówno swoich gabinetów, jak i całych biur. Zdają się na projektantów.

— Biznesmeni są tak zajęci, że często nie przywiązują wagi do tego, jak będzie urządzony ich gabinet. Zdają się całkowicie na architekta. Są też i tacy, którzy nie żyją tylko biznesem i interesują się sztuką. Oni potrafią już określić swoje potrzeby. Najwięcej jest jednak przedsiębiorców, którzy decydują się na pewne schematy, chcą aby ich biuro było symbolem osiągniętego statusu — zauważa Jacek Krenz.

— Przedstawiciele wielu firm zgłaszając się do architekta nie mają opracowanego schematu funkcjonalnego biura. Dlatego od jego stworzenia trzeba rozpocząć pracę. Należy określić, które osoby mają ze sobą współpracować i czy stanowiska pracy powinny być wydzielone — dodaje Dorota Rzucidło-Polisiak.

Jednak nie wszystkie światowe tendencje w projektowaniu powierzchni biurowych przyjmują się w Polsce.

Nie wszystko złoto

— Ostatnio powszechna jest tendencja, zgodnie z którą tylko szef ma wydzielone stanowisko, reszta biura stanowi zaś jedną przestrzeń (tzw. open space). Po części spowodowane jest to tym, że w nowoczesnych biurowcach nie ma ścian działowych a duże otwarte przestrzenie — zauważa Dorota Rzucidło-Polisiak.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że polscy pracownicy przyzwyczaili się już do takich biur. Nie wszyscy jednak czują się w nich dobrze.

— Model hali zupełnie się u nas nie sprawdził, dużo firm odwraca się od takiego rozwiązania. Część pracowników chce, aby wprowadzać ścianki działowe — zauważa Jacek Krenz.

— W większości firm ich właściciele starają się zapewnić swoim pracownikom intymność. Nie wszystkie bowiem rozwiązania stosowane na Zachodzie sprawdzają się w Polsce — dodaje Philip Vanherrewege.

POLSKA SPECYFIKA: Nie można przenosić do Polski wszystkich światowych tendencji. Nie przyjmuje się tu np. styl biura, w którym pracuje się na otwartej przestrzeni — twierdzi architekt Philip Vanherrewege. fot. MP

TO NIE SZKODZI: Dorota Rzucidło-Polisiak, współwłaścicielka studia architektonicznego Bau-Art, nie zauważa, żeby otwarte przestrzenie w biurach przeszkadzały pracownikom. Jej zdaniem, jesteśmy już do tego przyzwyczajeni. fot. MP