Opłaca się postawić na elektroniczny podpis

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2015-06-19 00:00

Wyeliminowanie papieru przy obsłudze klienta może przynieść milionowe oszczędności — przekonuje Billennium Paperless.

Jeśli średniej wielkości bank, posiadający ok. 500 oddziałów, podpisujący rocznie 5 mln umów o kredyty konsumenckie i wydający 20 mln dyspozycji, wyeliminuje z obiegu papier i zamieni tradycyjny, odręczny podpis na elektroniczny, to zaoszczędzi nawet 38 mln zł — przekonuje Bartosz Łopiński, prezes spółki Billennium. Jego zdaniem, optymalizacja kosztowa polegająca na radykalnym odejściu od papieru i tradycyjnego podpisu zarówno w obsłudze umów konsumenckich, jak i dokumentacji B2B opłaci się każdej firmie — nie tylko bankom i firmom ubezpieczeniowym, lecz również małym i średnim przedsiębiorcom.

Firma bez papieru

Na czym polega promowany przez Billennium koncept? Najpierw potrzebna będzie wnikliwa analiza bieżącej sytuacji firmy oraz porównanie kosztów i czasu poświęcanego na realizację procesu obsługi klienta w tradycyjnej formule, z wydrukowaną umową i klasycznym podpisem. Potem zostaje chłodna kalkulacja. Ile uda się zaoszczędzić, jeśli wyeliminowane zostaną: drukowanie dokumentu, wysyłka dokumentów (w tym koszty przesyłki, pakowanie, ryzyko zaginięcia korespondencji), skanowanie umów (utrzymaniei serwisowanie urządzeń) i archiwizacja? Zdaniem przedstawicieli Billennium, naprawdę dużo. Firma ma analityków i doradców, którzy pomogą rozpoznać sytuację w firmie oraz moduły platformy Billennium Paperless, wspomagające optymalizację procesową. Promują tym samym elektroniczny podpis, zastosowanie którego skraca czas potrzebny na finalizację transakcji do minimum — wymaga jedynie przygotowania dokumentu, podpisania go i zweryfikowania złożonego podpisu. W takim modelu klient otrzymuje do wglądu elektroniczną wersję umowy i podpisuje ją, stosując elektroniczny podpis odręczny (technologiczna forma przetwarzania tradycyjnego, odręcznego podpisu). Parafka składana jest na dedykowanym systemowi urządzeniu lub na tablecie. System rejestruje kształt podpisu, dodatkowo rozpoznaje siłę nacisku, kierunek i szybkość jego składania. Dostępna na rynku technologia przetwarza wystarczająco dużo danych, by ustalić oryginalność i wiarygodność podpisu, np. w sytuacjach spornych. W przypadku instytucji finansowych zmniejsza też ryzyko oszustw i defraudacji. Jak zaznacza Łukasz Wachowicz, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Billennium, zwrot z tak zakrojonej inwestycji osiągany jest już po kilku najdalej kilkunastu miesiącach, w zależności od wielkości i biznesowej aktywności firmy.

Rozwiązania dla MSP

Projekt Paperless został zaimplementowany m.in. w hiszpańskim Cecabank. To największe wdrożenie zrealizowane przez Billennium. Ale czy projekt na podobną skalę ma szansę zaistnieć również w polskich realiach? — Jesteśmy na etapie przekonywania rynku do tego typu rozwiązań. To duże wyzwanie, ale mamy silne argumenty — mówi Bartosz Łopiński. Zaznacza też, że z systemu mogą korzystać nie tylko instytucje bankowe czy firmy ubezpieczeniowe. Niebawem spółka wystartuje również z kolejnym produktem — platformą w chmurze skierowaną do małych i średnich firm, ułatwiającą archiwizację i zarządzanie przepływem dokumentów, optymalizującą koszty. A w dalszej perspektywie — aplikacja dla klienta końcowego. Szczegóły nie są jeszcze ujawniane. © Ⓟ

FIRMA BEZ PA- PIERU: Bartosz Łopiński, prezes spółki Billennium, zachęca do wyeliminowania papieru w firmach. W końcu, przy obecnym stanie techniki, nawet podpis pod umową może być elektroniczny. [FOT. ARC]

3,71 zł Tyle wynosi średni koszt obsługi jednej umowy kredytu konsumenckiego w średniej wielkości banku, posiadającym ok. 500 oddziałów. Pieniądze pochłania m.in. drukowanie umów, utrzymanie sprzętu biurowego, skanowanie dokumentów czy ich archiwizacja.