W poniedziałek Orban za pośrednictwem Facebooka poinformował Węgrów, że „luty to miesiąc, w którym warto czekać na listonosza lub przelewy bankowe”.
Premier Węgier zapowiedział podwyżkę płacy minimalnej o 11 proc., a także wypłatę trzynastej emerytury i pierwszej raty czternastej. Rząd podwoił również ulgi podatkowe dla rodzin i rozszerzył dożywotnie ulgi podatkowe dla matek. Osoby poniżej 40. roku życia z dwójką dzieci w lutym po raz pierwszy otrzymają pensje bez odliczenia podatku dochodowego.
Orban i jego partia Fidesz rządzą na Węgrzech od 2010 roku. Sondaże przed zbliżającymi się wyborami pokazują jednak prowadzenie opozycyjnej partii Tisza, Petera Magyara. Węgrzy są niezadowoleni ze słabej sytuacji ekonomicznej kraju, którego gospodarka wzrosła w ubiegłym roku tylko o 0,4 proc. i praktycznie tkwiła w stagnacji przez ostatnie cztery lata.
Bloomberg zauważa, że przedwyborcza szczodrość Orbana, szacowana przez bank centralny na 2 proc. PKB, nie wpływa wciąż istotnie na preferencje polityczne Węgrów. Opublikowany w poniedziałek sondaż Publicus pokazał, że poparcie dla opozycyjnej partii Tisza wśród zdecydowanych wyborców wynosi 48 proc., a rządzący Fidesz ma 40 proc.
Commerzbank spodziewa się słabnięcia węgierskiego forinta z powodu niskiego wzrostu gospodarczego, którego przyczyną jest w jego ocenie ograniczona dostępność funduszy Unii Europejskiej, wynikająca ze sporu rządu Węgier z władzami bloku. Podkreśla, że forinta osłabia również ryzyko wzrostu presji politycznej na bank centralny aby obniżał stopy. Commerzbank oczekuje osłabienia forinta do 400 za EUR. Obecnie jest notowany po 381,10 za euro.
