Orlen może się obronić

Jarosław Chałas
opublikowano: 2009-06-12 00:00

Zarząd Orlenu, największej polskiej spółki paliwowej, chce ją zabezpieczyć przed ewentualnym wrogim przejęciem. Boi się powtórki wydarzeń z węgierskiego MOL. Wrogie przejęcie jest jednym z najbardziej agresywnych sposobów koncentracji kapitałowej. Przejmowana spółka ma możliwości obrony z wykorzystaniem istniejących instrumentów prawnych, powinna jednak podjąć działania ochronne dużo wcześniej, nim zechce ją przejąć jakiś wrogi podmiot. Właśnie działania takie podjął zarząd PKN Orlen. I słusznie.

Instrumentem chroniącym interesy zagrożonej spółki jest np. kumulacja i redukcja głosów należących do akcjonariuszy, między którymi istnieje stosunek dominacji i zależności. To jedna z form ograniczenia prawa głosu posiadaczy znacznych pakietów akcji. Kumulacja polega na tym, że do głosów podmiotu dominującego dodaje się głosy podmiotów zależnych. Natomiast redukcja to ograniczenie liczby głosów grupy akcjonariuszy powiązanych. Wskazane działania uzupełniają istniejące już w statucie Orlenu ograniczenie prawa głosu akcjonariuszy posiadających znaczne pakiety akcji.

Zmiany w statucie mogą okazać się skuteczną bronią przed wrogim przejęciem,

bo ograniczenie prawa głosu odbiera ewen-

tualnemu agresorowi wpływ na decyzje

walnego zgromadzenia akcjonariuszy.

W konsekwencji może zabraknąć chętnych

do wrogiego przejęcia, którego próba

może się okazać po prostu nieopłacalna.

Proponowane zmiany statutu mają dać akcjonariuszom, zarządowi oraz radzie nadzorczej prawo żądania ujawnienia liczby głosów, którymi akcjonariusz dysponuje samodzielnie lub łącznie z innymi podmiotami. Pozwoli to na skuteczniejsze monitorowanie akcjonariatu i zapobiegnie nieujawnionemu nabywaniu akcji przez podmioty ze sobą powiązane.

Choć wrogie przejęcia na polskim rynku kapitałowym nie zdarzają się często, to działania zarządu Orlenu zmierzające do zapewnienia spółce jak najpełniejszej ochrony należy oceniać pozytywnie.

Jarosław Chałas