PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) biją inwestycyjne rekordy. Według danych na 31 grudnia 2023 r. łączna wartość zleconych przez spółkę i niewykonanych jeszcze robót budowalnych oraz ogłoszonych przetargów wynosiła 17,3 mld zł. Na koniec 2025 r. wzrosła do 54,4 mld zł.
- W tym roku ta kwota znów znacząco wzrośnie - już ogłosiliśmy przetarg na linię 201 między Gdynią a Gdańskiem, a wkrótce opublikujemy kolejne ogłoszenia dotyczące budowy linii Podłęże–Piekiełko - wylicza Marcin Mochocki, członek zarządu i dyrektor ds. realizacji inwestycji PLK.
Między innymi dzięki tym przetargom wartość inwestycji realizowanych i planowanych na kolei wzrośnie o około 10 mld zł.
7 mld zł z SAFE trafi na kolej
Na tym nie koniec. Oprócz nakładów na poprawę stanu sieci cywilnej PLK znacząco zwiększą inwestycje w infrastrukturę podwójnego przeznaczenia, czyli ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Według założeń Krajowego Programu Kolejowego (KPK), zaktualizowanego w październiku 2025 r., tegoroczne wydatki na będący częścią KPK program obronny zostały oszacowane na 122,33 mln zł, a przyszłoroczne - na 26,5 mln zł. W praktyce jednak nakłady na kolej o znaczeniu militarnym będą znacznie większe.
- Zgłoszone przez nas inwestycje wstępnie zakwalifikowały się do finansowania z programu SAFE, z którego możemy otrzymać aż 7 mld zł. Czekamy na ostateczne decyzje w tej sprawie – mówi Marcin Mochocki.
SAFE to unijny program pożyczek na zakup sprzętu zbrojeniowego oraz budowę i modernizację systemów i infrastruktury zwiększających zdolności obronne państwa. Komisja Europejska przyznała Polsce w sumie na ten cel 43,7 mld EUR (183,5 mld zł). Na co fundusze przeznaczą PLK?
- Planujemy z SAFE sfinansować modernizację linii kolejowej od Szczecina do granicy państwa oraz zrealizować inwestycje na odcinku Kędzierzyn-Koźle-Chałupki, np. modernizację jednego z największych węzłów kolejowych, czyli stacji Kędzierzyn-Koźle – informuje Marcin Mochocki.
PLK mają gotową dokumentację potrzebną do rozpoczęcia prac, ale czekają na opracowanie przepisów określających zasady realizacji kontraktów w ramach SAFE. Chodzi np. o to, czy wykonawców można będzie wybierać na podstawie prawa zamówień publicznych, tak jak w standardowych inwestycjach kolejowych, czy też wdrożone będą specjalne procedury. Spółce zależy na wprowadzeniu przez rząd regulacji przyspieszających wybór wykonawców. Ze względu na długotrwałe oczekiwanie na decyzje administracyjne oraz liczne protesty potencjalnych wykonawców przygotowanie inwestycji i przetargów trwa coraz dłużej. Piotr Wyborski, prezes PLK zwracał już na to uwagę na łamach PB.
Protesty mogą pogrzebać dotację na odcinek linii Rail Baltica
Liczne protesty i przedłużające się procesy przetargowe mogą utrudnić terminową realizację gigantycznych inwestycji kolejowych i wykorzystanie przyznanego na nie unijnego finansowania. Dotyczy to nie tylko programów militarnych, ale także cywilnych inwestycji kolejowych. Jako przykład Marcin Mochocki wymienia przetarg na modernizację linii kolejowej Ełk-Biatystok, czyli ważny odcinek magistrali Rail Baltica. Oferty wykonawców wpłynęły w sierpniu ubiegłego roku, ale wciąż trudno ocenić, kiedy nastąpi wybór i będzie można rozpocząć prace.
Najtańszą ofertę w tym postępowaniu złożyło konsorcjum Mirbudu i Torpolu, wyceniające roboty na 4,6 mld zł brutto. Oprotestował ją jednak Budimex, którego oferta opiewa na blisko 5 mld zł brutto. Zarzucił Mirbudowi zatajenie, czyli niewpisanie w dokumentacji przetargowej informacji o otrzymaniu kilka lat temu kary środowiskowej w wysokości niespełna 15 tys. zł. Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) uznała to za wprowadzenie w błąd zamawiającego. Nakazała unieważnienie i odrzucenie oferty Mirbudu i Torpolu. Teraz PLK wykonują zalecone przez KIO działania. Właśnie wybrały ofertę Budimeksu, co z kolei także mogą oprotestować inni uczestnicy postępowania. Jeśli skorzystają ze ścieżki odwoławczej, wyłonienie wykonawcy i podpisanie z nim umowy przesunie się o kilka miesięcy, a wówczas trudno będzie zrealizować ją w tej perspektywie unijnej. Marcin Mochocki twierdzi, że jeśli w wyniku protestów firm budowlanych przetarg na modernizację linii Ełk-Białystok nadal będzie się przedłużał, istnieje ryzyko, że PLK będą musiały zwrócić dotację z unijnego programu CEF i poszukać innych niż europejskie źródeł finansowania.
- Modernizacja linii Ełk-Białystok to nasza największa inwestycja, która znacznie poprawi stan infrastruktury i realizację przewozów. Jesteśmy zdeterminowani, by ją wykonać, ale jeśli proces wyłonienia wykonawcy będzie się wydłużał i pojawi się ryzyko zwrotu funduszy UE, to zostaniemy zmuszeni do przesunięcia finansowania z innych zadań. Wówczas całkowita pula naszych nakładów na inwestycje się zmniejszy, co będzie niekorzystne dla całej branży budowlanej – przestrzega Marcin Mochocki.
W poprzednich latach na kolei brakowało inwestycji. Głodne zamówień firmy toczą obecnie bardzo ostrą rywalizacją o kontrakty. Składają wiele odwołań, nawet z błahych powodów, co wydłuża procedurę przetargową. Może to nie tylko skutkować problemami z wykorzystaniem funduszy unijnych, ale także zwiększyć - już i tak duże - ryzyko kumulacji kontraktów w następnych latach. To zaś wywoła wzrost cen materiałów budowlanych oraz konieczność zwiększenia wskaźników i limitów waloryzacyjnych przewidywanych w umowach budowlanych.
Nie dziwi więc, że przedstawicielom PLK zależy na regulacjach, które ograniczą ryzyko opóźnień wynikających z protestów i odwołań w realizacji inwestycji finansowanych z programu SAFE. Ewentualne ułatwienia jednak będą dotyczyły tylko kontraktów ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa - a to nie wystarczy. Potrzebujemy rozwiązań kompleksowych, które bardziej precyzyjnie określą zakres uchybień podlegających odwołaniom i terminy przedawnienia. W obecnym systemie może okazać się, że ktoś oprotestuje wybór oferty konkurenta, bo wykryje, że kiedyś nie zapłacił mandatu za złe zaparkowanie samochodu służbowego używanego przez jakiegoś pracownika.
