W Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP) powstaje nowy plan uzdrawiania uzdrowisk. Resort skarbu szykuje ich konsolidację w trzech grupach. Jedna ma trafić na warszawską giełdę. Paweł Piotrowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za ten sektor, nie chce jednak jeszcze komentować propozycji.
— Na razie mogę powiedzieć, że powstanie zespół międzyresortowy, który przygotuje projekt do przedstawienia Radzie Ministrów — mówi wiceminister.
Inwestor dla wybranych
Projekt zakłada, że resort chce utrzymać podział uzdrowisk na trzy grupy, który zachował się jeszcze z czasów rządu Leszka Millera. Strategia ulegnie jednak rekonstrukcji. Resort chce bardziej radykalnych zmian. Wprawdzie nie przewiduje masowej prywatyzacji 22 sanatoriów, ale dopuszcza pewne możliwości ich przekształcenia. Na bezpośredni proces wyłonienia inwestora może liczyć najmniejsza grupa uzdrowisk: Wysowa, Przerzeczyn, Wieniec, Kamień Pomorski oraz Zespół Uzdrowisk Krakowskich. Jeszcze w tym roku MSP chce zaprosić inwestorów do przetargu. Żeby proces przyśpieszyć, resort zamierza dla wszystkich pięciu spółek wybrać jedną firmę doradczą, a inwestorów poszukać w ramach wspólnej procedury prywatyzacyjnej. Ten pomysł rozszerza projekt prywatyzacji uzdrowisk ze strategii prywatyzacyjnej MSP na 2006 r. (na sprzedaż miały zostać wystawione tylko Przerzeczyn, Kamień Pomorski i uzdrowiska krakowskie).
Via giełda
Drugą grupę tworzy osiem spółek, które czekają największe zmiany i wyzwania. Ze względu na zasoby naturalne będące w ich posiadaniu poprzednie projekty mówiły o szczególnym ich traktowaniu przy wyborze „nowej drogi życia”. Teraz skarb planuje zaoferować akcje tych uzdrowisk inwestorom w ofercie publicznej. Zanim jednak sanatoria trafią na giełdę, mają zostać skonsolidowane w jeden podmiot. Nie jest jeszcze jasne, czy nowy podmiot ma mieć strukturę koncernu czy holdingu. Wiadomo natomiast, że na jego lidera typowane jest uzdrowisko w Konstancinie. Uzdrowisko zostało przeniesione z grupy, dla której skarb chce poszukać prywatnych właścicieli. W MSP pojawiły się obawy, iż potencjalny inwestor byłby zainteresowany raczej atrakcyjnymi podwarszawskimi nieruchomościami należącymi do uzdrowiska niż prowadzeniem działalności leczniczej.
— Sektor ochrony zdrowia —szpitale, przychodnie, a więc także uzdrowiska — będzie się rozwijał i będą rosły komercyjne usługi. Widać to na przykładzie dwóch obecnych na giełdzie spółek: EMC Instytut Medyczny i Swissmed. Uzdrowiskami powinny zainteresować się m.in. instytucje ubezpieczeniowe. Oddzielną sprawą jest kondycja tych spółek — mówi Wojciech Szymon Kowalski, niezależny analityk.
Brakuje jeszcze danych finansowych za 2005 r. Wiadomo jednak, że sytuacja w spółkach jest bardzo różna. Są wśród nich takie, które notują zyski i inwestują w modernizację, ale także takie, które cienko przędą. Zdaniem analityka, właściwa kolejność to: rozwój organiczny, wyniki, a potem giełda — jako kolejny etap rozwoju.
Pod rozwagę
Nasz informator z MSP przyznaje, że pomysł upublicznienia sanatoriów jest trudny do zrealizowania i dlatego istnieje także plan B. Alternatywą może być indywidualna prywatyzacja spółek, ale w ręce inwestorów mogłoby wtedy trafić najwyżej 49 proc. akcji. MSP chce w nich zachować kontrolę.
— Indywidualne zdobywanie inwestora dla konkretnych uzdrowisk jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. W tej grupie są placówki bardzo atrakcyjne, unikatowe, np. Cieplice, jedyne w Polsce uzdrowisko termalne. One potrzebują przede wszystkim kapitału na inwestycje, ale przez wprowadzenie na giełdę, zwłaszcza zbiorowe, nie poprawi się zarządzania ani ich kondycji — twierdzi Jan Golba, prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych.
Podsuwa inny pomysł — komunalizację spółek uzdrowiskowych.
— Wiele samorządów bardzo chętnie przejmie uzdrowiska, bo ich działalność jest ściśle powiązana z rozwojem lokalnym. W Europie około 10 proc. uzdrowisk kontrolują samorządy, 10 proc. jest państwowych, pozostałe są prywatne — wyjaśnia Jan Golba.
Dziewięć perełek
Ostatnia grupa to dziewięć uzdrowisk uznanych za dziedzictwo narodowe. Są wśród nich tak rozpoznawalne miejsca jak Ciechocinek, Kołobrzeg czy Polanica Zdrój. Te są wyjęte z planów prywatyzacji, ale przekształceń nie unikną. MSP chce je połączyć według klucza geograficznego w trzy podmioty. Celem są oszczędności w kosztach zarządu, przyspieszenie rozwoju słabszych spółek i stworzenie podstawy do współpracy z zagranicznymi kasami chorych i ich klientami.
— Jestem przeciwnikiem konsolidacji. W grupie nie ma weryfikacji rynkowej. Mocniejsze organizmy ciągną słabsze, ale same zwalniają tempo — uważa Wojciech Szymon Kowalski.
— Kierowanie spółką na odległość jest bardzo trudne. Połączenie da może oszczędności, ale zarządzania nie poprawi. Wiele jednak zależy od modelu konsolidacji — dodaje Jan Golba.
Same uzdrowiska nie wystarczą
Na zagranicznych giełdach trudno znaleźć akcje firm ograniczających działalność jedynie do uzdrowisk. Statut spółek publicznych mają natomiast te, które wokół kurortów tworzą dochodowy biznes. Najczęściej są to grupy hotelowe lub zajmujące się hazardem. W tym roku większym powodzeniem cieszą się akcje pierwszych. Akcje francuskiego Accora, inwestora Orbisu, w 2006 r. podrożały o 3 proc., a Intercontinental Hotels — o 8 proc. Obie spółki mają kapitalizację zbliżoną do 10 mld EUR. Ciekawym scenariuszem dla polskich uzdrowisk byłyby kasyna. Na giełdach rośnie liczba takich spółek. Wartość rynkowa największych — amerykańskich Riviera, Century Casinos, szwedzkiego Cherryforetagen czy Fermiere Casino de Cannes — przekracza 100 mln EUR. Jeszcze innym kierunkiem rozwoju uzdrowisk może być koncentracja na ich głównym bogactwie — wodzie. Taką działalność prowadzi notowany na giełdzie we Frankfurcie Mineralbrunnen. Od lat balansuje jednak na krawędzi rentowności. ONO




