Prezes NBP skrytykował Sejm za blokowanie reform. Przed wyborami nikt nie wystawi się na ostrzał — komentują ekonomiści.
— Plan naprawy finansów autorstwa Jerzego Hausnera, zwłaszcza w części dotyczącej wydatków, jest potrzebny i powinien być rozwijany. Niestety, jego blokowanie w Sejmie powoduje, że jest realizowany w niewystarczającym stopniu — uważa Leszek Balcerowicz, szef Narodowego Banku Polskiego (NBP).
Przedwyborczy marazm
Rafał Zagórny, polityk Platformy Obywatelskiej i członek Komisji Finansów Publicznych, w pełni zgadza się z opinią prezesa banku centralnego. Przyznaje, że bardziej nośne medialnie sprawy Orlenu czy PZU spychają w cień prace nad ustawami z planu Hausnera.
— Ubolewam nad tym, ale niewiele da się tu zrobić. Platforma nie przeszkadza, ale też nie może popędzać koalicji rządzącej — mówi Rafał Zagórny.
Zachowanie polityków jest zrozumiałe, bo ustawy czekające na swoją kolej — reforma KRUS i PFRON, a także projekt podwyższenia składek przedsiębiorców na ubezpieczenia społeczne — są niepopularne i mogą tylko odebrać punkty w rankingach wyborczych.
— Nie łudźmy się. Przed wyborami żadna z partii nie będzie chciała kopać pod sobą dołków — mówi Wojciech Kuryłek, ekonomista Kredyt Banku.
Błędne koło
Obawy te podziela także Leszek Balcerowicz. Jego zdaniem, największym problemem jest wysokie bezrobocie.
— Najważniejsze czynniki blokujące tworzenie nowych miejsc pracy to ogromne narzuty na płacę, brak elastyczności w przepisach dotyczących zwalniania pracowników oraz zbyt wysokie i nie różnicowane geograficznie płace minimalne — mówi szef NBP.
Jak temu zaradzić?
— Należy ograniczyć wydatki państwa i zliberalizować kodeks pracy. Trzeba się liczyć z protestami beneficjentów — ocenia szef NBP.
Plan Hausnera zakładał w pierwotnej wersji osiągnięcie 50 mld zł oszczędności w latach 2004-07, w tym 29,4 mld zł w sferze społecznej i 20 mld zł w sferze administracji.