Pasjonaci o golfie: romans nie do znudzenia

Golf i biznes przyciągają się niczym magnes. Nic dziwnego, bo na polu golfowym można i wypocząć, i zawrzeć nowe znajomości, często biznesowe. Wśród golfistów jest sporo przedsiębiorców, właścicieli firm i menedżerów. Choć wielu z nich zadebiutowało na polu przypadkowo, szybko odkryli tajemnicę tego sportu, który uczy pokory i cierpliwości, dając dużą dawkę emocji, a zarazem — pełen relaks i wiele przyjemności. Spędzają więc wiele godzin i dni w najpiękniejszych plenerach w różnych zakątkach świata. Z pewnością nie uważają tego czasu za stracony, zwłaszcza że na polu golfowym można nawiązać przydatne kontakty.

 

 

Arkadiusz Muś, prezes Press Glass, właściciel Rosa Private Golf Club

Ograć kolegę

Gram w golfa już od 20 lat. Można więc powiedzieć, że jestem dojrzałym golfistą. Cała przygoda zaczęła się w Międzyzdrojach na wyspie Wolin. W sąsiedztwie kultowego Hotelu Amber Baltic, znanego w latach 90. jako oaza luksusu, pojawił się Klub Golfowy Amber Baltic. Na to pole trafiłem dzięki koledze, który przyleciał z USA i chciał je obejrzeć, zabierając mnie ze sobą. Wtedy nie miałem praktycznie żadnego pojęcia, na czym polega ten sport. Ale gdy tylko spróbowałem tej gry, odkryłem pewien romantyzm w golfie. Bliskość natury, przestrzeń, spokój…

Ujęło mnie to i już zostało na dobre. Dziś jestem wielkim fanem tego sportu, który pozwala na spędzanie czasu w miejscach pustych, pozbawionych zgiełku i tłumów. Gram jednak przede wszystkim towarzysko. Nie interesują mnie zwycięstwa w konkursach czy turniejach. Dużą satysfakcję daje mi po prostu… ogranie kolegów, co zresztą często mi się udaje. Mam nadzieję, że golf z czasem stanie się popularną dyscypliną wśród Polaków i nad Wisłą będą się pojawiały coraz lepsze pola do uprawiania tego sportu. Weźmy pod uwagę słowacki Penati Golf Resort czy Thracian Cliffs Golf w Bułgarii — to obiekty na światowym poziomie, działające w krajach biedniejszych niż Polska, w której niestety ciągle brakuje takich ośrodków.

 

Jan Kolański, prezes Colian Holding

Cenne relacje biznesowe

 

W golfa gram dopiero od kilku lat. Polubiłem go dość późno. Kojarzyłem zasady, bywałem na polach, ale długo nie mogłem się przełamać, by spróbować. Co więcej, przez lata preferowałam inne dyscypliny sportowe. Golf po prostu wydawał mi się nudny, a ja uwielbiam sporty ekstremalne i takie, które zapewniają dużą dawkę adrenaliny. Dopóki nie spróbowałem, nie sądziłem, że może być tak inspirujący, a także ekscytujący. Zdecydowałem się zagrać po tym, jak przyjaciel w prezencie imieninowym podarował mi zestaw kijów wraz z torbą. Zabrał mnie na obiekt treningowy w Kaliszu. Po kilku miesiącach zdecydowałem się pojechać na pierwszy turniej. Debiut w BMW Golf Business League zakończył się wygraną, potem wziąłem udział w zawodach w Pabianicach, gdzie znowu zwyciężyłem. I tak się wciągnąłem. Sport to dla mnie przede wszystkim relaks, aktywność fizyczna, towarzystwo życzliwych ludzi, źródło inspiracji i motywacji. Gdy uda mi się wygrać lub osiągnąć dobry wynik, to super, bo mam wtedy dodatkową satysfakcję — jednak to nie jest najważniejsze.

Doskonalenie techniki gry jest czaso- i pracochłonne, ale jednocześnie bardzo satysfakcjonujące. Golf sprawia mi niesamowitą radość, doskonale relaksuje, uczy cierpliwości i daje wytchnienie od codzienności czy spraw zawodowych. Grę traktuję jako formę ruchu na świeżym powietrzu w otoczeniu pięknej przyrody. Nie używam meleksa, więc kilkunastokilometrowy intensywny spacer dotlenia, zapewnia odprężenie, a jednocześnie mobilizuje i inspiruje do działania. Dzięki grze w golfa nawiązałem wiele znajomości, poznałem fantastycznych ludzi i rozwinąłem cenne relacje biznesowe. Golf polecam przede wszystkim osobom, które lubią sport, towarzystwo życzliwych ludzi i rekreację na świeżym powietrzu.

 

Jarosław Sroka, członek zarządu Kulczyk Investments, prezes PGA Polska, stowarzyszenia zawodowych golfistów i instruktorów

Życie w soczewce

Gram od kilkunastu lat. Pierwszy raz trafiłem w piłkę golfową na driving range pola First Warsaw Golf w Rajszewie pod Warszawą, najstarszego w Polsce. I była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli cielęcym, miłosnym odurzeniem, euforią, a potem bólem żeber, krwią z pościeranych palców i narastającym przygnębieniem z powodu braku postępów.

Czym jest dla mnie golf? Życiem w soczewce. To dynamiczny splot wzlotów i upadków, ciężkiej nauki i beztroskiego zadufania we własne możliwości. To nieskończone pasma rozczarowań, niespodziewanych sukcesów oraz regularne porcje niezasłużonych kijów i marchewek. To dyscyplina sportu wręcz doskonała, bo zawiera elementy strategii, taktyki oraz przestrzeń dla artystycznej improwizacji. Golf to szacunek dla fair play, dla rywala, a przede wszystkim poligon zmagań z własnymi słabościami, charakterem i niedoborem talentu.

Golf to też cudowny złodziej czasu, najtańsza recepta na wyjątkowe chwile z wyjątkowymi ludźmi w wyjątkowych miejscach, z reguły najpiękniejszych na Ziemi. Wreszcie golf to także wyjątkowo trwały, czasem toksyczny, długowieczny związek, który nie toleruje niegrających małżonków, dzieci i najbliższych przyjaciół spoza pola… (śmiech). Moim największym i najbardziej wyrafinowanym golfowym osiągnięciem jest zarażenie tym wirusem żony. Następnie jednocyfrowy handicap (8), ale także pierwszy w historii pola Sobienie Królewskie turniejowy hole in one na dołku nr 2. Natomiast na mojej liście niespełnionych dotychczas marzeń figuruje runda na Augusta National Golf Club w USA — uznawane za jedno z najpiękniejszych pól golfowych świata.

 

 Jarosław Parkot, prezes TUIR Warta i TUNŻ Warta

W gronie przyjaciół

Pierwszy raz spróbowałem tego sportu między innymi dzięki współpracy mojego byłego pracodawcy z polem golfowym. Fascynacja okazała się natychmiastowa i wyjątkowo trwała, bo systematycznie gram w golfa już od 20 lat. Staram się odwiedzać pole golfowe co najmniej raz w tygodniu, oczywiście jeśli obowiązki mi na to pozwalają. Dla mnie to po prostu świetnie spędzony czas i doskonałe odprężenie w gronie przyjaciół.

W Polsce moim ulubionym miejscem do gry w golfa jest pole w Naterkach — Mazury Golf & Country Club. Do największych osiągnięć zaliczam rundę 74 uderzeń oraz hole in one.

 

Marek Sowa, były prezes UPC, Agory i Axel Springer Polska, współzałożyciel i przewodniczący rady nadzorczej Golf Channel Polska

Sport, który daje dystans

Pierwszy raz wziąłem do ręki kij golfowy około 15 lat temu, ale w bardziej świadomy sposób zacząłem grać i trenować przed sześcioma laty, kiedy zostałem członkiem klubu PGA West w Kalifornii. Dość szybko zaczęło się to przekładać na wyższy poziom umiejętności i samej gry. Golf jest pozornie prosty, a zarazem nieskończenie skomplikowany. Jest tak wiele czynników mających wpływ na grę — różnorodność pól i warunków atmosferycznych, dobór sprzętu, psychofizyczna forma danego dnia, skład flightu — że golfista praktycznie w każdej rundzie staje przed wyzwaniami, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Golf daje dystans i uczy pokory, kształtuje charakter i zwiększa mentalną odporność również w sferach życia niekoniecznie z nim związanych.Dla mnie golf to przede wszystkim przestrzeń, piękno natury, pewien kodeks zachowań, różnorodność wyzwań zarówno natury sportowej, fizycznej, jak i mentalnej. Poza tym dużo podróżuję, a golf jest bardzo międzynarodową grą. Lubię zagrać sam przeciwko polu — a raczej jego architektowi, ale nie ma lepszego sposobu na wejście w lokalne klimaty i poznanie często bardzo barwnych postaci niż zagranie rundy golfa w „obcym” składzie, w zupełnie nowym miejscu.

Do golfowych osiągnięć zaliczyłbym utrzymanie od kilku lat handicapu na jednocyfrowym poziomie, hole in one na polu Arnolda Palmera w PGA West i zagranie wyniku 72 (czyli tzw. par pola) w podwarszawskim Rajszewie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Pasjonaci o golfie: romans nie do znudzenia