Golf: najdroższy jest czas

opublikowano: 26-04-2018, 22:00

Wbrew pozorom niewielka popularność golfa w naszym kraju nie wynika z kosztów związanych z możliwością uprawiania tego sportu. Winę ponosi zabieganie Polaków.

W 2016 r. w Europie przybyło 82,5 tys. golfistów — wynika z danych KPMG.

— Największymi rynkami golfowymi są Anglia i Szkocja. Co ciekawe, na Wyspach Brytyjskich na jedno pole przypada 25 tys. mieszkańców, a w Polsce ponad milion. Jak na 25 lat tradycji liczba 4705 golfistów i 37 pól nad Wisłą w porównaniu np. z Niemcami czy o wiele mniejszymi Czechami jest porażająco niska — mówi Jacek Nowicki, właściciel sklepu Golfhelp.pl.

Raczkujący biznes

Zdaniem Sławomira Marszałka ze sklepu Mastersgolf.pl, zainteresowanie grą w golfa w Polsce rośnie, ale przyrost jest na tyle mały, że trudno go zauważyć.

— Główną przyczyną jest brak czasu przeciętnego Polaka na dyscyplinę, która wymaga poświęcenia całego dnia na rozegranie rundy golfa, czyli „przejście” 18 dołków. Wyjście na basen, fitness, rower może zająć 1-3 godziny, gra w tenisa to 2-3 godziny. Na golfa praktycznie trzeba poświęcić cały dzień. Tylko w najdłuższe dni w roku jesteśmy w stanie po ośmiogodzinnej pracy pojechać na golfa i skończyć przed zmrokiem. Sama gra trwa około czterech godzin, w praktyce jest to 4,5- 6, zwłaszcza w przypadku gry turniejowej. Trzeba też dojechać na pole poza miastem i z niego wrócić. W polskich warunkach to około 1,5 godziny — wylicza Sławomir Marszałek.

Tłumaczy, że przed grą na polu dobrze zrobić rozgrzewkę i wybić chociaż kilka piłek w ramach treningu. Zajmie to 15-30 min, a po pięciogodzinnym spacerze przed powrotem do domu golfiści często coś muszą zjeść czy wziąć prysznic, a to dodatkowe 0,5-1 godzina.

— Oczywiście można przyjechać o 6 rano i grać samemu nawet niecałe 2 godz., a o 8 wyruszyć do pracy, ale traci się w ten sposób cały sens golfa, czyli jego towarzyski i klubowy aspekt — mówi Sławomir Marszałek.

Jego zdaniem, plusem jest to, że coraz częściej obiekty golfowe pojawiają się w niedalekiej odległości od centrum miasta. Są to jednak głównie miejsca treningowe, tzw. driving range, z reguły bez większego zaplecza sanitarnego czy gastronomicznego, dlatego wypady w czasie pracy, w przerwie na lunch nie są praktykowane, więc jeśli ktoś ma chęć na golfa, woli jechać na pełnowymiarowe pole golfowe.

— Polacy są narodem na dorobku. Często pracujemy na dwóch etatach, a biznesmeni prowadzą jednocześnie kilka firm i nawet jeśli mają sporo pieniędzy do wydania, to nie mają czasu na tak czasochłonną grę — twierdzi Sławomir Marszałek.

Sensowne widełki

Choć na rynku wciąż pojawiają się głosy, że golf to sport dla bogatych, eksperci przekonują, że to mit.

— Coraz więcej ludzi odkrywa magię golfa, sprzęt cenowo staje się dostępniejszy, a pola otwierają bramy również amatorom, ludziom z zewnątrz klubu. Zainteresowanie na pewno rośnie, golf to już nie jest zajęcie dla snobów, lecz sport idealny do relaksu, odpoczynku od zgiełku miasta — zapewnia Józef Kozdra ze sklepu Golfbrothers.pl.

Oczywiście na świecie działają ekskluzywne zamknięte pola, w których członkostwo kosztuje 20 tys. USD i więcej.

— Aby je uzyskać, należy zaczekać, aż ktoś odejdzie i zwolni się miejsce. Ale są też pola publiczne — miejskie, gminne, które kosztują 20 USD — mówi Monika Kołowrotna, dyrektor zarządzający Golf Parks Poland w Warszawie.

Podobnie jest w przypadku sprzętu, którego ceny nie mają górnej granicy. Przykładem są kije golfowe powlekane 24-karatowym złotem, wodoodporne torby golfowe z naturalnej skóry mongolskiego jaka czy wózki z kryształkami Svarowskiego, które mogą kosztować krocie. Ale tak naprawdę sprzęt, który może wystarczyć graczowi na całe życie, można kupić, nie wydając więcej niż 1000 zł.

— Sprzęt golfowy można gromadzić i dokupować w miarę postępu umiejętności, tzn. można zacząć, mając trzy kije [ich łączny koszt to około 300 zł — red.]. Nie jest potrzebna inna odzież niż ta, którą każdy może znaleźć w swojej szafie. Ważne, by nie wkładać na golfa dżinsów oraz by koszulka miała kołnierzyk. Buty mogą być sportowe, jak do biegania, tenisa czy na rower. Na rynku jest oczywiście odzież golfowa, która tylko dlatego, że jest przeznaczona do tego sportu, jest droższa — mówi Sławomir Marszałek.

Ze względu na wygodę używa się wielu akcesoriów, które nie są konieczne, np. miernika odległości, butów z kolcami, wózka ręcznego albo elektrycznego. Według Jacka Nowickiego, sama gra w golfa nie jest wcale droższa od innych dyscyplin, a w wielu przypadkach jest nawet tańsza.

— Koszt gry na profesjonalnym polu w zależności od regionu kraju waha się od 40 do 70 zł w wybrane dni tygodnia i od 100 do 250 zł w weekendy. Mówimy tu o graniu przez 4-6 godzin, spaleniu około 1800 kcal i spacerze 4-6 km. Przeliczając koszt na godziny, pływanie, tenis, piłka nożna czy kręgle są o wiele droższe. Podobnie jest ze sprzętem, który można kupić od kilkuset złotych za zestaw — torba plus kije golfowe. Oczywiście górnej granicy nie ma. Zapewniam jednak, że nie ma ogromnej różnicy w grze kijami za kilkaset czy za kilka tys. zł. Dobry zawodnik zagra dobrze każdymi kijami, a początkujący nie zagra super nawet najdroższym zestawem kijów golfowych — mówi Jacek Nowicki.

Co ciekawe, istnieje możliwość gry za darmo dla młodzieży.

— Na jednym z podwarszawskich pól można zostać tzw. marshallem, czyli osobą nadzorującą tempo gry na polu golfowym i zarządzającą startami, a w zamian otrzymać wejścia na pole bez dodatkowych opłat. W golfa teoretycznie można grać cały rok, choć gra w zimne deszczowe dni nie należy do najprzyjemniejszych. Nawet w grudniu czy styczniu, jeśli temperatura jest lekko na plusie i jest słonecznie, zawsze na polu jest co najmniej kilku graczy. Roczna opłata za nielimitowane wejście na pole waha się od 1,5 do 7 tys. zł — mówi Jacek Nowicki.

Jego zdaniem, w Polsce w golfa grają osoby o każdym statusie finansowym i społecznym.

— Najdroższy w golfie jest czas, jaki na niego poświęcasz. W golfa warto grać. Dla zdrowia, dla rywalizacji, dla emocji i dla przyjemności przebywania na łonie natury przez kilka godzin — przekonuje Jacek Nowicki.

Potrzebny marketing

Golf jest dyscypliną sportową, a od 2017 r. również olimpijską, którą na świecie uprawia czynnie 150 mln osób.

— Promocja golfa tak jak wielu sportów i pasji opiera się na marketingu bezpośrednim, czyli zainteresowaniu naszych znajomych tym, co robimy. Z obserwacji wiemy, że to najskuteczniejsza droga. Oczywiście byłoby wspaniale, gdyby szkoły — dyrektorzy i nauczyciele WF-u — zaczęli bardziej dostrzegać tę dyscyplinę sportu i jak każdą inną wprowadzać do zajęć sportowych. Podstawy gry w golfa i początkowy trening można odbyć na sali gimnastycznej czy na orliku. Pola i obiekty golfowe chętnie zapraszają juniorów na treningi, „piłeczka jest po stronie szkół”. Nieliczne ją odbiły i rozpoczęły współpracę w polem golfowym — mówi Monika Kołowrotna.

Jej zdaniem, golf w Polsce będzie się rozwijał, jeśli powstaną publiczne — miejskie, gminne — obiekty i pola golfowe.

— To jest rola samorządowców. Nie powiedziałabym, że promocja przez Polski Związek Golfa i prywatnych właścicieli, kanał golfowy i telewizje, które transmitują turnieje golfowe, to za mało, ale najważniejsza jest świadomość ogólna, że to jedna z olimpijskich dyscyplin sportu, jaką można uprawiać, i w Polsce powinny powstawać stadiony, korty, boiska, pływalnie itd. — przekonuje Monika Kołowrotna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Golf: najdroższy jest czas