Długa droga na szczyt

Zawodowy golf jest w Polsce jeszcze stosunkowo młody. Wyczekane sukcesy naszych golfistów przekonują jednak kolejne młode talenty, że gra jest warta świeczki.

Laicy myślący o golfie, widzą Tigera Woodsa i bardzo duże pieniądze. W końcu to on jako pierwszy zawodowy sportowiec zarobił miliard dolarów. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że choć co roku szczyt szturmują kolejnedziesiątki tysięcy golfistów, dostanie się na niego zaledwie garstka. Dla wielu największą niespodzianką jest to, że również Polska ma się czym pochwalić.

Zobacz więcej

Fot Reuters-Forum

— Polski golf z pewnością nie może zaprezentować listy zawodowców tak długiej jak np. amerykańska, jednak myli się ten, kto dostrzega tylko dwa nazwiska. Adrian Meronk i Mateusz Gradecki rzeczywiście są obecnie dość wysoko — starają się kolejno o awans do pierwszej i drugiej ligi. Ale PGA Polska to nie tylko oni. Nie możemy pominąć takich zawodników, jak Grzegorz Zieliński, Adrian Kaczała, Max Sałuda, Jakub Ossowski czy Marcin Stelmasiak, a to wciąż nie koniec — wylicza Jacek Person, zawodowiec, trener i komentator golfa oraz członek PGA Polska, stowarzyszenia zawodowych golfistów i instruktorów.

Na świecie w golfa grają dziesiątki milionów ludzi, ale na zawodowstwo przechodzi garstka. Czas, pieniądze, umiejętności, determinacja i predyspozycje psychiczne, a na samym końcu odrobina szczęścia. Te wszystkie elementy są niezbędne do sukcesu w tej dziedzinie. Niestety, nawet kiedy wszystkie wystąpią w odpowiedniej kombinacji i w odpowiednim czasie, nie zawsze zagwarantują zwycięstwo. Wielka loteria? Owszem, ale najlepszych to nie zniechęciło. Golf jest dość specyficznym sportem, bo na zawodowstwo na dobrą sprawę można przejść w każdym wieku.

— To rodzice najczęściej zaszczepiają miłość do golfa w dzieciach, które, zarażone entuzjazmem otoczenia, latami pielęgnują pasję i doskonalą umiejętności, by wreszcie zostać zawodowcami najwyższej klasy. Trzeba jednak pamiętać, że sprzęt, trenerzy, dojazdy na pola golfowe, przeloty na turnieje — to wszystko bardzo dużo kosztuje. Droga jest długa i trudna, a na dodatek podlana sosem niepewności, bo z setek tysięcy osób, które aspirują do najwyższych wygranych, tylko garstka osiąga zamierzone cele — tłumaczy Jarosław Sroka, prezes PGA Polska.

Mało kogo jednak to zniechęca, bo tak wygląda droga do sukcesu w każdej dziedzinie sportu. Najtrudniejsze są początki. Najmłodsi adepci mają jedynie trzy lata (w tym wieku zaczynał m.in. wspomniany Tiger Woods). Największym wyzwaniem wciąż są pieniądze, bo żeby zostać zauważonym, trzeba najpierw odnieść wiele sukcesów w golfie amatorskim, co jest równoznaczne z częstymi wyjazdami na turnieje na całym świecie. Przykładów takich jak Rory McIlroy, który mając zaledwie 20 lat, podpisał dziesięcioletni kontrakt z Nike, wart zawrotne jak na początek kariery zawodowej 250 mln USD, jeszcze nigdy w historii nie było.

Zawodowstwo popłaca

Zdeterminowany golfista z wybitnymi umiejętnościami i swoistym darem bożym ma jednak szanse na finansowy rewanż. Golf jest bowiem jednym z tych sportów, w których nagrody pieniężne są wyjątkowo wysokie. Na polach golfowych całego świata najlepsi zawodowcy rywalizują o miliony dolarów. Zawodowstwo zaczyna się w kilku trzecioligowych światowych turniejach, na które w większości wystarczy się zapisać, czasem zostać zaproszonym. W tym przypadku na każdym z trzech etapów o wygraną walczy tysiąc golfistów. W turniejach drugo- i pierwszoligowych nie ma już żadnych przypadków, a rywalizacja jest zacięta i na bardzo wysokim poziomie. Trzeba grać bardzo często i bardzo dobrze, tylko wtedy istnieje możliwość zakwalifikowania się. Dodatkowym ułatwieniem jest wsparcie sponsorów, którzy są źródłem nie tylko pieniędzy na utrzymanie, ale również na kolejne wyjazdy czy treningi.

Wszystkich turniejów golfowych dla zawodowców nie sposób zliczyć. Nagrodą dla maksymalnie stu najlepszych jest udział w World Golf Championship (WGC). Te cztery spotkania to gwarancja pieniężnych nagród dla wszystkich graczy. Podobnie jak w tenisie, każdy golfista marzy jednak o Wielkim Szlemie.

— Wielkoszlemowe turnieje mają wspólny mianownik, jakim jest ich znaczenie dla zawodników. Każdy jest jednak na swój sposób inny. Masters określany jest mianem najbardziej ekskluzywnego. Najmniej zawodników — wszyscy wyłącznie na zaproszenie — pojawia się co roku na polu golfowym Augusta National Golf Club w Georgii. Z kolei US Open odbywa się na różnych amerykańskich polach golfowych, ale zawsze są przygotowywane w taki sposób, że zyskują miano najtrudniejszych. The Open Championship, lub po prostu The Open, to turniej najstarszy, rozgrywany od 1860 r. na szkockich polach golfowych. Wreszcie PGA Championship, w którym biorą udział wyłącznie zawodowcy. Dotychczas odbywał się jako ostatni, przez co był określany jako ostatnia szansa. Niedługo ma jednak zostać przeniesiony na maj — wyjaśnia Jacek Person.

Tegoroczni zwycięzcy turniejów męskiego Wielkiego Szlema — Patrick Reed, Brooks Koepka, Jordan Spieth i Justin Thomas, nie mają więcej niż 27 lat. Ciekawostką jest również to, że wśród panów tylko Tiger Woods, Gene Sarazen, Ben Hogan, Jack Nicklaus i Gary Player skompletowali zwycięstwa we wszystkich czterech turniejach nowego Wielkiego Szlema. Ale żaden z nich nie zrobił tego w jednym roku kalendarzowym. Wśród pań dokonały tego jedynie Pat Bradley, Juli Inkster, Annika Sörenstam, Karrie Webb, Mickey Wright i Louise Suggs. Na zwycięzców czekają duże pieniądze. W Masters pula nagród wynosi 11 mln dolarów, w US Open 12 mln dolarów, natomiast w The Open i PGA Championship ponad 10 mln USD. Finansowe zyski nie kończą się jednak na Wielkim Szlemie i WGC. Jedną z największych nagród, jakie można jednorazowo zdobyć w tym sporcie, jest 10 mln dolarów dla zwycięzcy amerykańskiego FedExCup

Playoffs. Porusza ona wyobraźnię wszystkich zawodowych golfistów już od ponad 11 lat. Duże pieniądze można też zdobyć podczas Race to Dubai w cyklu European Tour, gdzie pula nagród to 10 mln dolarów, z czego zwycięzca zgarnia ponad milion. Okazuje się jednak, że zawodowi golfiści potrafią się dobrze bawić nawet bez finansowej motywacji. Raz na dwa lata drużyny Stanów Zjednoczonych i Europy toczą rozgrywki o puchar Ryder Cup. Trzydniowy turniej rozgrywany w trzech konkurencjach przyciąga golfistów i widzów od 1927 r. do USA lub Wielkiej Brytanii.

— Mecz Ryder Cup to jedno z najciekawszych wydarzeń zawodowego golfa. Nie ma tu nagród pieniężnych ani możliwości zdobycia punktów. Są natomiast najlepsi golfiści, wyjątkowi kibice, drużynowe zachowania i niepowtarzalna atmosfera. Największe emocje towarzyszyły mi podczas komentowania tych z 2012, kiedy Europa przez pierwsze dwa dni dostawała w kość, a ostatniego odrobiła największą stratę w historii — wspomina Jacek Person.

Co czyni mistrza

Sport to coraz częściej nie tylko sposób na życie, ale także dochodowy biznes. Golf nie jest wyjątkiem. Do Polski dyscyplina wróciła zaledwie 27 lat temu i jesteśmy jeszcze na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju wiedzy w zakresie zarządzania polami golfowymi, współpracy ze sponsorami oraz szkolenia dzieci i młodzieży.

— Meronk i Gradecki po latach ciężkiej pracy są coraz częściej zauważani i otrzymują tzw. dzikie karty, które dają szansę na skrócenie drogi do świata zawodowej gry. Przede wszystkim jednak dają możliwość zbierania unikatowych doświadczeń i oswajania się z najlepszym golfem na świecie. Ich przyszłe sukcesy mogą wpłynąć na popularyzację golfa, dzięki czemu łatwiej będzie przyciągać młode talenty, bo w Polsce mamy ich sporo — uważa Jarosław Sroka.

Nowym impulsem okazuje się również powrót golfa na igrzyska. Odpowiednia klasyfikacja punktowa sprawia, że golfista może wpaść do tzw. koszyka kontynentalnego, co zwiększa jego szanse na kwalifikację. Zgodnie z tymi zasadami nawet zawodnik znajdujący się na 500. miejscu światowego rankingu może zostać zaproszony do rywalizacji olimpijskiej. Ze względu na chociażby położenie geograficzne czy możliwości finansowe młodzi golfiści, myślący o zawodowej karierze, często planują wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Amerykańskie uczelnie mają bowiem ogromną bazę sponsorską i największą na świecie bazę szkoleniową, ale przede wszystkim dają zawodnikom możliwość przecierania się w ligach uniwersyteckich.

Rozwój młodych talentów zawsze musi się jednak odbywać dwutorowo. Zdobycie wymaganych umiejętności jest podstawą sukcesu w golfie. Ale tak jak w każdym sporcie wiele rzeczy może pójść niezgodnie z planem. Kapitulacja w młodym wieku, brak sponsora, kontuzja...

— Dobrze pamiętać, że na samym szczycie lub przynajmniej w sytuacji, w której zawodnik jest w stanie utrzymać się tylko z golfa, jest niewielu. Niezależnie, czy kariera zawodowego golfisty zakończy się w wieku dwudziestu czy czterdziestu lat, warto — poza zupełnym poświęceniem się dla golfa — postarać się również o kwalifikacje, które w razie zakończenia kariery pozwolą prowadzić normalne życie na przyzwoitym poziomie — sumuje prezes PGA Polska. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Długa droga na szczyt