Aromeda, firma należąca do Janusza Naklickiego oraz Magdaleny Hajduk- -Naklickiej, jest właścicielką receptur produktów marki Pat & Rub, która z kolei należy do Kingi Rusin, prezenterki i dziennikarki. Jak się okazuje, był to dość ryzykowny podział. — Różni właściciele spółki i marki? To otwiera pole do konfliktów. A te są nieuniknione. Kłócą się przecież nawet członkowie rodziny, trudno więc, by „obcy” ludzie zawsze żyli w zgodzie — uważa Ryszard Wojtkowski, partner Resource Partners.

Pozew goni pozew
Konflikt między spółką i twarzą jej produktów znajdzie finał w sądzie. I to nie jednym. — 13 lipca Kinga Rusin złożyła wniosek o upadłość likwidacyjną spółki Aromeda, która jest jej winna ponad 1 mln zł. Są to pieniądze za korzystanie w ciągu ostatnich kilku lat z marki Pat & Rub, wizerunku i nazwiska Kingi. Kwota została ustalona przez Aromedę i wysłana przez nią w e-mailach — mówi adwokat Marek Kujawa, prywatnie partner Kingi Rusin. Wyjaśnia, że zdecydowano się na taki krok, ponieważ dotychczasowe próby odzyskania pieniędzy się nie powiodły.
— Sąd zabezpieczył roszczenia Kingi i zajął konto spółki. Dotarły jednak do nas informacje, że spółka jest w trudnej sytuacji finansowej i wierzycieli jest więcej. Dlatego taki ruch — mówi Marek Kujawa.
— Spółka znajduje się w dobrej sytuacji finansowej — ripostuje Magdalena Hajduk- Naklicka. Prezes Aromedy również wytoczyła armaty i skierowała sprawę do sądu.
— Wytoczyliśmy powództwo dotyczące naruszenia dóbr osobistych Aromedy, m.in. przez Kingę Rusin-Lis. Chodzi o próby wymuszenia płatności poprzez publikacje nieprawdziwych informacji o długach naszej spółki. Uważnie analizujemy także obecne wypowiedzi oraz działania rynkowe Kingi. Praktycznie codziennie pojawiają się nieprawdziwe informacje na nasz temat. Nie wykluczamy dalszych pozwów, zwłaszcza jeśli w sprzedaży pojawiłyby się kosmetyki wykorzystujące nasze receptury lub imitujące nasze produkty — podkreśla Magdalena Hajduk-Naklicka.
Wymiana ciosów
Temperatura sporu podniosła się kilka miesięcy temu, konflikt ujrzał światło dzienne dopiero w lipcu. Zaczęło się od informacji na facebookowej stronie Pat & Rub, że kosmetyki tej marki nie będą już więcej sprzedawane, a podobna, ulepszona ich wersja, będzie dostępna w ramach nowej marki — Naturativ, należącej już do Aromedy. Kinga Rusin również założyła spółkę, która we wrześniu rozpocznie sprzedaż kosmetyków Pat & Rub w nowej wersji. Zdaniem Tomasza Kujawy, Aromeda nie miała prawa informować o końcu marki, której nie jest właścicielem.
— Proszę sobie wyobrazić zaskoczenie, gdy na profilu marki ktoś inny informuje, że kończy ona działalność, a na jej miejscu pojawi się inna. To łamanie prawa i zasad uczciwej konkurencji. Aromeda, promując nową markę, żeruje na Pat & Rub oraz na Kindze Rusin. Co więcej, w niektórych mailach wysłanych do klientów na temat nowej marki, pojawiła się informacja, że jest ona sygnowana przez Kingę Rusin, co jest kłamstwem i zwykłym pasożytnictwem — mówi Marek Kujawa.
Aromeda wyjaśnia, że poszło o pieniądze i… zaangażowanie. — Spór dotyczy wysokości długu wobec Kingi Rusin. Jej aktywność w promowaniu Pat & Rub, do której była zobowiązana umową, od kilku lat w zasadzie nie istniała, co z pewnością nie przyczyniało się do rozwoju marki. Aby mieć uzasadnione roszczenia, należy wywiązywać się z obowiązków i pracować. Nie wystarczy być gwiazdą. Ciężko pracowałam na sukces naszej firmy, a Kinga w firmie nie była ani raz od 2013 r. — mówi Magdalena Hajduk.
Zdaniem mecenasa Kujawy, zarzuty są bezpodstawne, a spółka celowo chciała odsunąć Kingę Rusin od działalności marketingowej.
— Po pierwsze, korzystano z marki, wizerunku i nazwiska przez cały czas. Nigdy nie sygnalizowano żadnych zarzutów. Kinga miała też realizować tylko działania sugerowane przez Aromedę. Wszystko wykonywała. Aromeda jednak pomału odsuwała Kingę od spraw spółki i marketingu. Celem było zniszczenie Pat & Rub — uważa Marek Kujawa. © Ⓟ
Klasyka biznesowego gatunku
Konflikty w biznesie są na porządku dziennym. Jednym z najgłośniejszych jest wieloletni spór między Dariuszem Tigerem Michalczewskim a firmą Food Care. Strony kłóciły się o to, kto ma prawo do oznaczenia Tiger. Na styku biznesu i show-businessu w zeszłym roku głośno było o Macieju Zieniu, który pokłócił się z inwestorem. Podobnie jak w przypadku Pat & Rub, cały spór można było śledzić — oświadczenie po oświadczeniu — na portalu społecznościowym i stronie internetowej.