Patent Toyoty na podatek VAT

opublikowano: 24-08-2015, 22:00

Odliczenie całości podatku VAT od zakupu auta jest możliwe, ale pracochłonne. Japończycy chcą ułatwić życie biznesowi.

Zgodnie z prawem, aby odliczyć 100 proc. VAT od zakupu auta osobowego na potrzeby firmy, trzeba spełnić dwa warunki. Pierwszym jest zgłoszenie takiego samochodu do urzędu skarbowego (druk VAT-26). Drugim jest prowadzenie regulaminu użytkowania pojazdu i szczegółowej kilometrówki. Chodzi o to, by udowodnić, że auto jest wykorzystywane wyłącznie do celów służbowych.

Niedopełnienie obowiązku zgłoszenia auta czy złe prowadzenie ewidencji przebiegów oznacza utratę prawa do pełnego odliczenia. Przedsiębiorcom, którzy nie chcą lub nie mogą prowadzić takiej ewidencji, przysługuje prawo do odliczenia 50 proc. podatku VAT. Jest wyjątek — Toyota. Tu 100 proc. odliczenia dostępne jest bez dodatkowych obowiązków. Japońska marka stoi ponad polskim prawem podatkowym? Nic z tych rzeczy. To po prostu sprytnie pomyślana akcja rabatowa.

— Toyota udziela rabatu wysokości co najmniej 50 proc. podatku VAT. Oferta obejmuje niemal wszystkie modele. Największe upusty dotyczą aut w specjalnie opracowanych specyfikacjach „Business Edition” — mówi Robert Mularczyk z Toyota Motor Poland.

Co to oznacza w praktyce? Przy zakupie do firmy np. nowej Toyoty Auris hatchback z benzynowym silnikiem 1,6 i pakietem wyposażenia Business Edition za 82 900 zł przedsiębiorca korzystający ze 100 proc. odliczenia mógłby „oszczędzić” 15 502 zł. Toyota proponuje dokonać odliczenia połowy VAT (7751 zł) i rabat 9500 zł. Łączna korzyść wynosi ponad 17 tys. zł. Dlaczego o tym piszemy? Dopóki Ministerstwo Finansów nie złagodzi przepisów dotyczących odliczania VAT od zakupu aut do firm, polscy przedsiębiorcy pozostają na łasce importerów.

— Możliwość pełnego odliczenia VAT przy zakupie samochodów osobowych jest u nas obwarowana bardzo restrykcyjnymi wymogami. To zupełnie niezrozumiałe. Tym bardziej że od dawna znana jest definicja tzw. użytku prywatnego i nie ma problemu z jego rozliczaniem. Samochód w firmie powinien być traktowany identycznie jak komputer czy biurko. Na razie tak nie jest — mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu