Po 19 latach Pekao w październiku wrócił do dystrybucji obligacji detalicznych dla klientów indywidualnych. Przerwał tym samym monopol PKO BP. Efekty przerosły oczekiwania zarządu tym bardziej, że sprzedaż odbywała się przez internet i bankową aplikację PeoPay. Plany są ambitne, bo Pekao chce odebrać dużą część rynku największemu graczowi.
Po połowie
- Bank jest bardzo zadowolony z tego wyniku, bo należy na niego popatrzeć w specyficzny sposób. Pamiętajmy o tym, że we wrześniu inwestorzy w Polsce kupili obligacje detaliczne o wartości 2,6 mld zł, a 20 proc. ze sprzedaży miesięcznej to są tzw. rolki, czyli odnowienia istniejących obligacji. Gdybyśmy tę kwotę wyjęli, to zostaje nam ponad 2 mld zł. Biorąc pod uwagę, że u drugiego dystrybutora 80 proc. sprzedaży jest realizowane w oddziałach banku, to zostaje ok. 400 mln zł sprzedaży cyfrowej. My osiągnęliśmy prawie 300 mln zł sprzedaży w pierwszym miesiącu, więc uważam, że ten wynik jest fantastyczny – mówi Jarosław Fuchs, wiceprezes Pekao.
Klienci zrealizowali ponad 6 tys. transakcji, a ok. 25 proc. sprzedaży to nowe środki, które wpłynęły do Pekao. A to dopiero początek, bo od stycznia detaliczne obligacje skarbowe będą dostępne także w sieci 380 punktów Biura Maklerskiego Pekao, zlokalizowanych w oddziałach banku i za pośrednictwem infolinii.
- Wydaje mi się, że skok sprzedaży będzie dość duży i liczę na to, że podzielimy się sprawiedliwie rynkiem. Fifty-fifty jest strategią bardzo w porządku zarówno dla nas, jak i dla drugiego dystrybutora – uważa wiceprezes.
Jak do tej pory udział banku w sprzedaży obligacji oszczędnościowych w październiku wyniósł ok. 9-10 proc.

Pozytywny scenariusz
Pekao, podobnie jak inne banki, zaksięgował w trzecim kwartale koszt wakacji kredytowych. Wyniósł on 2,4 mld zł i wraz z wpłatą na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (166 mln zł) spowodował stratę netto wysokości 544 mln zł. Po trzech kwartałach bank miał 832 mln zł zysku netto.
Na razie Pekao nie rezygnuje z celów, które wyznaczył sobie w strategii do 2024 r. tj. zwrotu z kapitału na poziomie ok. 10 proc., kosztów ryzyka w przedziale 50-60 punktów bazowych i efektywności mierzonej wskaźnikiem koszty/dochody na poziomie 42 proc.
- Mamy pozytywny scenariusz, w którym nie będzie armagedonu dla polskiej gospodarki. Jesteśmy świadomi zagrożeń związanych ze wzrostem kosztów ryzyka, potencjalnych bankructw przedsiębiorstw i pogorszenia sytuacji gospodarstw domowych. Koszt ryzyka pozostaje stabilny, a te zagrożenia jeszcze się nie materializują – mówi Leszek Skiba, prezes Pekao.
Bank utrzymał tempo wzrostu kredytów dla firm – wolumen kredytów dla dużych korporacji wzrósł o 30 proc. r/r, a dla przedsiębiorstw o 24 proc. Jednak w kredytach detalicznych nastąpił spadek o 6 proc. r/r. Ponad 2 mld zł to spadek na portfelu kredytów hipotecznych. W większości jest to efekt nadpłaty kredytów hipotecznych, co jest częściowo powiązane z wakacjami kredytowymi.
