Pensje Pekao w… kominie

Pada ostatni bastion oporu przed ustawą kominową w strategicznych spółkach skarbu państwa. Możliwe, że prezes uniknie cięcia wynagrodzenia

Projekty uchwał walnego Pekao nie pozostawiają cienia wątpliwości — wynagrodzenia zarządu będą znacząco zmniejszone. Michał Krupiński, prezes banku, który przez rok skutecznie uciekał przed kominówką, również i tym razem może uniknąć ustawowych nożyc. Z naszych informacji wynika, że wkrótce może go już nie być w Pekao.

Zobacz więcej

WYJEDZIE?: Michał Krupiński, prezes Pekao, nasze pytanie o transfer za granicę, zbył stwierdzeniem „fake news”. Kilka naszych źródeł twierdzi, że ma taki plan. Fot. Marek Wiśniewski

KGHM International

Pogłoska o odejściu najmłodszego prezesa banku w sektorze finansowym krąży po rynku od dwóch tygodni. Początkowo traktowana była jako plotka, jednak wiele wskazuje na to, że Michał Krupiński faktycznie zamierza pożegnać się z bankiem. Sam zainteresowany poproszony o oficjalne stanowisko w tej sprawie wysłał smsa z krótką wiadomością: „fake news”. Identycznie odpowiedziało nam biuro prasowe banku. Informacją o rzekomym odejściu szefa zaskoczonych jest również kilku menedżerów wysokiego szczebla w Pekao. Z drugiej strony uzyskaliśmy potwierdzenie pogłoski w kilku niezależnych, wiarygodnych źródłach. O odejściu prezesa coraz głośniej mówi się też na korytarzach w samym banku.

— Pracownicy są przekonani, że prezes planuje transfer — usłyszeliśmy od kilku osób zatrudnionych w banku.

— Nazwisko Krupińskiego pojawia się w kontekście nowego rozdania personalnego w KGHM. Nie wiemy tylko, w jakiej roli miałby wystąpić — mówi nam wpływowy menadżer z miedziowej spółki.

Według dwóch naszych informatorów, Michał Krupiński przygotowuje się do wyjazdu za granicę, prawdopodobnie do Londynu, żeby objąć wysoką posadę w spółce KGHM International. Inne nasze źródło wskazało na USA lub Kanadę, gdzie miałby odpowiadać za KGHM w tych krajach.

— Słyszałem, że prezes Krupiński planuje transfer za granicę, ale wydaje mi się, że nie chodzi o KGHM, a raczej o jakąś międzynarodową instytucję finansową — mówi nam z kolei osoba związana z rządem.

Ewentualny angaż ma pewien związek z przetasowaniami w miedziowej spółce (pod koniec czerwca ma tam zostać rozstrzygnięty konkurs na nowy zarząd), ale przede wszystkim z nowym rozdaniem szykowanym w obozie władzy. Michał Krupiński kojarzony jest ze środowiskiem Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości. Brat ministra był jego doradcą w czasach kiedy kierował PZU, jest doradcą i obecnie, w Pekao. Nasi rozmówcy twierdzą, że w przyszłorocznych wyborach do Europarlamentu wystartuje Zbigniew Ziobro, jako „jedynka” z Krakowa. Pewny bilet do Brukseli, który daje mu miejsce na liście, ma być osłodą i zapłatą za wycofanie się z krajowej polityki.

— Takie są ustalenia ministra z prezesem Kaczyńskim — mówi nam wpływowy polityk PiS.

Parasol polityczny ministra sprawiedliwości skutecznie chronił Michała Krupińskiego w czasie walki o PZU między wicepremierem Mateuszem Morawieckim a premier Beatą Szydło zimą ubiegłego roku. Choć został odwołany z funkcji prezesa, dostał posadę szefa rady nadzorczej Alior Banku, która okazała się trampoliną na fotel prezesa Pekao. Długo udzielał mu też wsparcia PZU, największy akcjonariusz banku, również pozostający w strefie wpływów środowiska ministra Ziobry. W czerwcu ubiegłego roku, po formalnym przejęciu Pekao od Unicredit, rada nadzorcza przyznała nowemu prezesowi Michałowi Krupińskiemu wynagrodzenie wysokości około 160 tys. zł, a pozostałym członkom zarządu po 80-100 tys. zł, ignorując zapisy ustawy kominowej. Dla porównania: miesięczne uposażenie innych prezesów państwowych firm wynosiło w tym czasie maksymalnie około 70 tys. zł. Tyle samo zarabiał Paweł Surówka, prezes PZU, największego akcjonariusza Pekao. Tyle że on akurat mógł dorobić sobie do pensji, gdyż z tytułu kierowania radą nadzorczą banku, pobierał co miesiąc blisko 18 tys. zł.

Ujawniliśmy, że — wbrew powszechnej opinii — pensje w zarządzie Pekao nie zostały obniżone do poziomu wynikającego z ustawy kominowej. Odkryliśmy też, po jaki fortel sięgnęło PZU, żeby nie zrealizować wytycznych rządu.

Prawna ekwilibrystyka

Bank Pekao długo bronił się przed kominówką, w czym wspierał go PZU. Zgodnie z ustawą kominową, limit wynagrodzeń zarządów obowiązuje w grupach kapitałowych i spółkach zależnych, tymczasem ubezpieczyciel powoływał się na ekspertyzy prawne, że bank nie jest jego spółką zależną, w każdym razie nie w rozumieniu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, do której odwołuje się ustawa kominowa. Kruczek polega na tym, że o zależności można mówić wtedy, gdy spółka dominująca wywiera decydujący wpływ na powiązaną firmę. PZU tłumaczył, że posiada tylko 20 proc. akcji banku i dopiero po kilku walnych, kiedy głosowania pójdą po jego myśli, będzie w stanie odpowiedzialnie stwierdzić, że faktyczne jest on pod jego kontrolą. Atrakcyjna intelektualnie konstrukcja prawna poległa w zderzeniu z twardą logiką polityczną.

Nasi rozmówcy twierdzą, że Pekao mógłby się chować za figowym listkiem kazuistycznych wywodów, gdyby nie ogłoszony przez Jarosława Kaczyńskiego manifest „skromność+”, czyli zapowiedź cięć wynagrodzeń parlamentarzystów, samorządowców oraz rezygnacja z premii przez zarządy spółek skarbu państwa. Parafrazując znaną maksymę, można stwierdzić, że Nowogrodzka locuta, causa finita.Zrozumiał to PZU, który przestał wspierać bank w walce o zachowanie status quo. Według naszych informacji, kilka tygodni temu rada nadzorcza Pekao w stanowczy sposób odmówiła dyskusji z prezesem Michałem Krupińskiemu o wysokości uposażeń.

Za chlebem

Wszystko wskazuje na to, że zbierające się w czwartek walne uchwali ramowy system wynagrodzeń w banku, który standardowo zakłada wprowadzenie limitu pensji wysokości 7- do 15-krotności przeciętnego uposażenia w sektorze przedsiębiorstw. Według naszych informacji, planowany transfer ministra sprawiedliwości do Brukseli oraz wejście w komin płacowy miały skłonić Michała Krupińskiego do rozważenia decyzji o rezygnacji ze sprawowanej funkcji. W środowisku PiS jest on jedną z nielicznych osób, które swobodnie czują się w zagranicznych instytucjach finansowych. Przed przejściem do PZU przez kilka lat pracował dla Bank of America Merrill Lynch w Londynie. Wcześniej był dyrektorem wykonawczym w Banku Światowym z ramienia Polski w Nowym Jorku.

— Na salonach międzynarodowej finansjery czuje się jak ryba w wodzie. Jestem przekonany, że świetnie poradziłby sobie w roli odpowiedzialnego za zagraniczne interesy KGHM — mówi nam były bliski współpracownik Michała Krupińskiego.

 

 

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pensje Pekao w… kominie