PGE zapowiada trudny rok

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Największy wytwórca prądu w Polsce ostrzega, że przepisy blokujące wzrost cen prądu mogą sprawić, że firma nie będzie wstanie pokryć kosztów działalności.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak PGE ocenia wpływ nowej legislacji na jej działalność
  • jakie ma prognozy na 2023 r.
  • jak wyjaśnia nagłe zainteresowanie atomem
  • co mówi o PKP Energetyce
  • jakie ma plany dla własnej platformy do handlu energią

Największy w Polsce producent energii elektrycznej pokazał wyniki finansowe trzeciego kwartału, czyli okresu lipiec-wrzesień.

- Był to wymagający kwartał, ale widząc skalę zmian regulacyjnych wiemy, że kolejne kwartały będą jeszcze bardziej wymagające – ostrzega Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Na razie bez radykalnych decyzji.
Na razie bez radykalnych decyzji.
Mimo że perspektywy są trudne, Wojciech Dąbrowski, prezes PGE, zapewnia, że grupa nie planuje na razie ograniczania inwestycji ani radykalnych ruchów biznesowych. Przyznaje jednak, że sytuacja jest dynamiczna.

Czy przychody pokryją koszty?

Nowych regulacji dotyczących rynku energii jest kilka, ale najważniejsza ustala górny limit ceny za prąd dla odbiorców indywidualnych, samorządów i szeregu odbiorców wrażliwych. To oznacza, że sprzedawcy kupujący energię w oparciu o ceny rynku hurtowego, obecnie wysokie, będą ją sprzedawać częściowo poniżej kosztów zakupu. Będą mieli wprawdzie prawo do państwowych rekompensat, ale nie można mieć pewności, że rekompensaty pokryją straty.

- Wnikliwie analizujemy nowe regulacje. Nie znamy jeszcze ich ostatecznego kształtu, ale mamy pewne obawy o możliwość utrzymania przez PGE skali inwestycji i tempa transformacji energetycznej. Ograniczanie cen energii dla społeczeństwa to słuszny kierunek, ale nie możemy prowadzić działalności poniżej kosztów, bo to doprowadzi do upadłości firmy – zauważa Wojciech Dąbrowski.

Podkreśla, że PGE potrzebuje potężnych pieniędzy na zakup drożejących paliw, ale także na zakup uprawnień do emisji dwutlenku węgla. PGE szacuje, że na samo CO2 będzie potrzebować w 2023 r. 27 mld zł.

Program inwestycyjny PGE ma wartość 75 mld zł i te pieniądze powinny zostać wydane do 2030 r.

- Zostało już tylko siedem lat – podkreśla Wojciech Dąbrowski.

Zapasy do odbudowania

W minionym kwartale PGE, podobnie jak cały rynek, zanotowała spadek produkcji energii. Spadek w PGE wyniósł 9 proc., podczas gdy dla całego rynku było to 4 proc.

Spadek wynika przede wszystkim z mniejszego wytwarzania w źródłach opalanych węglem kamiennym i gazem, co częściowo rekompensowała większa produkcja zielonej energii, głównie w fotowoltaice, a także wyższa produkcja z węgla brunatnego, bo te źródła operator przywoływał do pracy.

- W tym czasie odbudowywaliśmy zapasy węgla kamiennego – mówi Lechosław Rojewski, wiceprezes PGE.

Zużycie energii w kraju było niższe (o 1,5 proc.), co tłumaczyć można wyższą średnią temperaturą (o 1,7 st. C). Sama PGE też zanotowała spadek zapotrzebowania w grupie gospodarstw domowych oraz spadek liczby odbiorców w grupie małych i średnich przedsiębiorstw. Sprzedaż do odbiorców końcowych spadła o 10 proc.

Zysk EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) spadł w PGE o 9 proc., do 1,926 mld zł.

Przyszły rok będzie trudny

Perspektywy PGE na 2023 r. zapowiadają się pesymistycznie.

- Nie spodziewamy się utrzymania podobnego zysku EBITDA. Liczymy się z tym, że spadnie w większości segmentów – mówi Lechosław Rojewski.

Pesymizm wiąże się głównie z ograniczeniem cen energii. Ponadto spółka zauważa, że w ciepłownictwie, które podlega taryfowaniu, przeniesienie rosnących cen paliw na klientów możliwe jest z opóźnieniem.

Wojna zmienia sprawę atomu

Wojciech Dąbrowski po raz pierwszy wyjaśnił w środę rynkowi, dlaczego PGE rozważa powrót do inwestowania w atom. Przypomnijmy: PGE podpisała z ZE PAK i koreańskim KHNP list intencyjny w sprawie ewentualnej inwestycji jądrowej w Pątnowie.

- Realizujemy plan zawarty w liście intencyjnym. Do końca roku kalendarzowego opracujemy plan rozwoju projektu, co oznacza m.in. sprawdzenie, czy może tam być zbudowana siłownia jądrowa. Opracujemy też wstępny model finansowania i harmonogram realizacji. Koreański partner wizytował 10 dni temu lokalizację w Pątnowie i bardzo pozytywnie ją ocenił – mówi Wojciech Dąbrowski.

Szef PGE, która półtora roku temu sprzedała spółkę zajmującą się atomem, wyjaśnia, że wybuch wojny za wschodnią granicą każe zweryfikować strategię.

- Celem nadal jest neutralność klimatyczna. Rola gazu jako paliwa przejściowego jest natomiast trudna do przewidzenia. W piątek otworzyliśmy oferty na budowę elektrowni gazowej w Rybniku (przekraczające budżet inwestora – red.) i teraz je analizujemy. Od czasu publikacji naszej strategii ceny gazu i CO2 wzrosły kilkukrotnie, a to zmienia myślenie o inwestycjach w energetykę jądrową. Stąd potencjalny nasz powrót do atomu – tłumaczy Wojciech Dąbrowski.

Szef PGE podkreśla też, że jego projekt ma charakter prywatny i nie konkuruje z rządową strategią budowy elektrowni atomowych.

Akwizycje poszukiwane

Szef PGE był też pytany o możliwą transakcję przejęcia PKP Energetyka, należącej do amerykańskiego funduszu CVC. Jak już pisaliśmy w „PB”, rozmowy pomiędzy PGE i CVC trwają.

- Poszukujemy możliwości akwizycyjnych. Jeśli będziemy w tej kwestii podejmowali decyzje, to przekażemy inwestorom informacje – zapewnił jedynie Wojciech Dąbrowski.

NABE prawie gotowe

W kwestii planu wydzielenia aktywów węglowych i stworzenia NABE (Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego) PGE czeka już tylko na ustalenia finansowe i wynik negocjacji ze stroną społeczną.

- Jako PGE jesteśmy już przygotowani do wydzielenia – mówi Wojciech Dąbrowski.

Kto wejdzie na platformę?

PGE pracuje nad stworzeniem własnej platformy do handlu energią. Platforma będzie działać w ramach domu maklerskiego PGE, a nad jej stworzeniem pracuje dział IT w PGE.

- Zakładamy, że platforma ruszy 1 stycznia. To będzie transparentny rynek, a my będziemy po prostu kojarzyli klientów. Na platformie energię sprzedawać będą mogli też inni wytwórcy energii – mówi Wojciech Dąbrowski.

Dotychczas PGE musiała sprzedawać energię poprzez Towarową Giełdę Energii, ale obligo giełdowe – uwierające grupę - już nie obowiązuje. Dlatego decyzjom PGE, jako największego producenta energii, przygląda się teraz cały rynek. Kiedy jednak elektrownie przejdą do NABE, to ta agencja będzie decydować o tym, jak sprzedawać prąd. Czy NABE będzie korzystać z platformy PGE? Na to pytanie Wojciech Dąbrowski na razie nie ma odpowiedzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane