PGNiG ma pomysł na obligo

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-11-12 00:00

Gazowy gigant wydzieli specjalną spółkę do obrotu hurtowego. To sposób na stawienie czoła obligo giełdowemu.

Twarde prawo, ale prawo. PGNiG, kontrolujący ponad 95 proc. polskiego rynku gazu, znalazł sposób na wypełnienie ciążącego na nim od 11 września obowiązku sprzedawania określonej ilości gazu poprzez giełdę. Utworzy nową spółkę, która zajmie się hurtowym handlem gazem, czyli tym, czym zajmuje się dziś Oddział Obrotu Hurtowego, funkcjonujący w ramach spółki-matki — PGNiG S.A. PGNiG nie odpowiada na pytania o wydzielaną spółkę. Ustaliliśmy jednak, że przeprowadzenie tej operacji ma ogłosić w tym tygodniu.

Grożą kary

Spółka-matka będzie gaz na giełdzie sprzedawać, a zależna spółka obrotu hurtowego — kupować. A to oznacza zniesienie obecnej bariery dla wypełnienia obligo, czyli braku popytu. Na giełdowy gaz nie ma wielu chętnych, bo po pierwsze — sporo firm związanych jest z PGNiG dwustronnymi kontraktami długoterminowymi, a po drugie — cena na giełdzie jest niemal identyczna z ceną w taryfie.

Nie ma więc zachęty do handlu. Do tego dochodzi trzeci powód — struktura taryfy na 2013 r., w której ceny dla odbiorców detalicznych ustalono na poziomie niższym niż w hurcie. Konkurentom PGNiG nie opłaca się więc kupowanie od niego gazu po cenach hurtowych i dostarczanie detalowi, bo stracą. W efekcie na giełdzie gazu mamy plażę. Towarowa Giełda Energii, która prowadzi rynek gazu, podaje, że po trzech kwartałach wolumen obrotu tym paliwem sięgnął 686 933 MWh, co po przeliczeniu daje ledwie 70 mln m sześc.

Tymczasem obligo na ten rok, to 30 proc. całkowitej sprzedaży, a jako że obowiązuje od września, to jest to ok. 1,5 mld m sześc. Luka do nadrobienia potężna. Za niewypełnienie obligo grożą kary, a nowotworzona spółka obrotu hurtowego raczej nie zdąży uchronić PGNiG przed sankcjami za bieżący rok.

Pic na wodę

Dla Marka Kossowskiego, byłego prezesa PGNiG, wydzielanie spółki pod kątem obligo to ruch pozorowany. — To pic na wodę, pokazuje tylko, że PGNiG broni monopolu jak Częstochowy, a nie ma porządnej strategii, która uwzględniałaby liberalizację rynku gazu. Przecież obligo nie jest celem samym w sobie, tylko instrumentem otwierającym rynek — podkreśla Marek Kossowski.

— Regulacje nie mówią konkretnie, w jaki sposób spółka ma wypełnić obligo. Ma po prostu sprzedać poprzez giełdę określoną ilość gazu. Nic dziwnego, że PGNiG szuka rozwiązania optymalnego, również pod względem kosztów — zauważa z kolei Robert Zajdler, radca prawny i ekspert Instytutu Sobieskiego.

Koszty są ważne, bo alternatywnym sposobem na obligomogło być obniżanie przez PGNiG ofert sprzedaży na giełdzie dotąd, aż znajdą się chętni na okazyjny zakup. Utracone przychody byłyby jednak bolesne. Dlatego też, zdaniem Roberta Zajdlera, ewentualna kara, która grozi PGNiG ze strony URE, może się okazać nieskuteczna.

— Przypuszczam, że regulator z automatu będzie musiał nałożyćkarę na PGNiG za 2013 r., ale kwestia skuteczności tej kary nie jest oczywista. Spółka będzie argumentować, że działając racjonalnie nie była w stanie wykonać obligo, a prawo nie powinno jej zmuszać do sprzedawania gazu poniżej kosztów — uważa Robert Zajdler.