Pieniędzy na granty brak

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-09-10 22:00

Agencja inwestycji „uprzejmie informuje”, że rozpatrzy wnioski firm, gdy będą pieniądze. Resort gospodarki uspokaja: już działamy

Takiej kolejki chętnych po rządowe granty Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) nie miała nigdy. Z informacji „PB” wynika, że 12 projektów czeka na decyzję zespołu międzyresortowego, a niemal zakończone są negocjacje z inwestorami, którzy oczekują 250 mln zł grantów. Tymczasem w piątek na stronie PAIIZ pojawiła się informacja, z której wynika, że wnioski inwestorów o granty będą rozpatrywane, gdy pojawią się pieniądze na program.

Ilona Antoniszyn-Klik i Janusz Piechociński, szefowie resortu gospodarki, gorączkowo szukają pieniędzy dla inwestorów, którzy aplikowali o ćwierć miliarda złotych. Warto, bo takiego wysypu projektów usługowych i produkcyjnych jeszcze nie było.
MW

— Pieniądze się wyczerpały. Mamy wysyp bardzo ciekawych projektów produkcyjnych i usługowych. Jest ich więcej niż kiedykolwiek, bo obecnie nie ma innych źródeł otrzymania zachęty gotówkowej, granty można dostać tylko na działalność B+R — mówi Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor departamentu inwestycji zagranicznych w PAIIZ.

Więcej i dłużej

Kasa programu „Wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki polskiej na lata 2011-20” faktycznie świeci pustkami. — W tej chwili w budżecie pozostało niecałe 40 mln zł. Spodziewam się, że część z tegorocznych transz zarezerwowanych dla firm nie zostanie wykorzystana, bo już mam sygnały od kilku inwestorów, którzy nie wywiązali się ze zobowiązań. W przypadku dużych projektów potrzeba więcej pieniędzy. Podjęliśmy inicjatywę zwiększenia budżetu programu o 60 mln zł i czekamy na umieszczenie projektu w pracach legislacyjnych rządu — mówi Teresa Korycińska, zastępca dyrektora departamentu instrumentów wsparcia w Ministerstwie Gospodarki.

Resort chce powiększyć budżet o kwotę niewykorzystaną w poprzednich latach działania programu. Nie zamierza przekraczać całkowitego budżetu programu, który wynosi 672,4 mln zł, bo byłaby wówczas konieczna jego ewaluacja, a to mogłoby potrwać nawet pół roku. Zgodnie z obecnymi przepisami, program ma funkcjonować do 2020 r., ale rząd ma podejmować decyzje o przyznawaniu grantów przez kolejne lata tylko do końca tego roku.

— W projekcie przewidujemy wydłużenie okresu rekomendacji do końca 2016 r. To da nam czas na opracowanie nowego programu — mówi Teresa Korycińska.

Niepewność zabija

Eksperci ostrzegają, że okres przejściowy powinien potrwać jak najkrócej. — Nie można trzymać inwestora w niepewności, bo zmieni lokalizację, zrealizuje mniejszy projekt albo zrezygnuje z niego całkowicie. Granty rządowe są szczególnie ważne w przypadku inwestycji polskich firm, które można w ten sposób zatrzymać w kraju — uważa Michał Gwizda, partner w Crido Taxand. Indykpol, który na najbliższe lata zaplanował 200 mln zł inwestycji, nie martwi się o pustki w rządowej kasie.

— Z rynku płyną informacje, że otrzymanie grantu będzie jeszcze możliwe. Oprócz tego staramy się o pieniądze z funduszy unijnych przeznaczone na innowacyjne projekty. Jesteśmy zdeterminowani, by inwestować nawet bez tego wsparcia.

zakładu i zwiększanie mocy produkcyjnych jest nam potrzebne, by konkurować na rynku unijnym. Branża drobiarska jest w o tyle korzystnej sytuacji, że dzięki dobrej koniunkturze banki są skłonne finansować duże inwestycje. Nie wszyscy spożywcy są jednak w takiej sytuacji. Głośno na fatalną sytuację związaną z dużym spadkiem cen narzekają przecież mleczarze — mówi Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

Nie może być inaczej

Eksperci liczą, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

— Nowy budżet jest konieczny, bo program wspierania inwestycji to ważny instrument przyciągania firm. Skoro rząd był w stanie zaproponować Jaguarowi 350 mln zł, może znaleźć pieniądze dla projektów, które czekają. Nie jesteśmy w stanie ściągnąć inwestora tylko zwolnieniami podatkowymi w strefie ekonomicznej. Wierzę, że ten albo przyszły rząd stworzy nowy program wsparcia dużych inwestycji — mówi Michał Gwizda.

— Skoro deficyt budżetowy wynosi 55 mld zł, pewnie znajdą się i pieniądze dla inwestorów. Mamy mechanizm, mamy chętnych do inwestycji, byłoby dziwne, gdybyśmy go nie zasilili. Wiadomo było, że budżet stworzonego w 2011 r. programu kiedyś się skończy. Teraz trzeba go zwiększyć — mówi Paweł Tynel z EY. © Ⓟ

Jak to robią inni

W Polsce Ministerstwo Gospodarki podwyższa budżet i wydłuża program grantów dla inwestorów. Zapowiada też nowy program. W innych krajach regionu już w ostatnim roku doszło do wielu pozytywnych zmian. W Czechach zwiększono wysokość grantu na zatrudnienie do nawet 11 tys. EUR na jedno miejsce pracy. Węgry do grantu inwestycyjnego dodały grant na zatrudnienie i na szkolenia. W Rumunii od tego roku obowiązują nowe programy grantów inwestycyjnych z budżetem na lata 2014-20 na poziomie 600 mln EUR, a wsparcie jest udzielane już przy utworzeniu 10 miejsc pracy lub inwestycji rzędu 10 mln EUR. Serbia oferuje nie tylko grant na zatrudnienie i inwestycyjne, ale także grant na zatrudnienie bezrobotnych.