Według związkowców, przed dwoma tygodniami, krótko po poinformowaniu pracodawców o utworzeniu organizacji "S" w tyskich zakładach, jej założyciele zostali wezwani do kadr, gdzie zaproponowano im rozwiązanie umów o pracę, a następnego dnia nie wpuszczono ich na teren firmy. Łącznie restrykcje miały objąć ok. 30 osób.
Jak poinformowała PAP w piątek rzeczniczka grupy Maspex Dorota Liszka, informacja o powstaniu "S" w zakładach dotarła do zarządów obu spółek przed dwoma dniami - w środę. Następnego dnia zaproszono związek na przyszły tydzień do rozmów, aby uzgodnić warunki dalszej współpracy związku z pracodawcą oraz powrotu do pracy pracowników.
W piątek przed tyską siedzibą Ekolandu i Polskiej Żywności demonstrowało kilkudziesięciu związkowców z "S", prócz zwolnionych pracowników, m.in. górnicy kopalni "Jas-Mos" należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Uczestnicy pikiety na ok. 20 min. zablokowali zakładową bramę, nie wypuszczając ciężarówek z towarem.
Według Roberta Odyjasa z "S", który pomagał założyć organizację związkową w Ekolandzie i Polskiej Żywności, konflikt rozpoczął się przed dwoma tygodniami, gdy ich pracownicy postanowili zorganizować się w związek. Chcieli w ten sposób walczyć z niesprawiedliwym - ich zdaniem - systemem wynagradzania oraz złym traktowaniem przez przełożonych.
Związkowcy uważają, że po utworzeniu komórki "S", pracodawcy zaczęli szykanować jej założycieli oraz ich rodziny i znajomych. Niektórych zwolniono w związku z likwidacją stanowiska pracy, innym proponowano dobrowolne odejście lub wysłanie na przymusowy urlop. Wielu pracowników nadal nie ma pewności co do ich sytuacji w firmie.
Przedstawiciele grupy Maspex podkreślają jednak, że zaplanowane już dawno, a ogłoszone w minionym tygodniu zwolnienia, dotyczą jedynie kilku stanowisk produkcyjnych spośród ok. 700-osobowej załogi. Wskazują również, że nie dysponują pełną listą członków organizacji związkowej "S" w obu firmach, a tylko nazwiskami jej założycieli, którzy nie zostali zwolnieni.
Szef śląsko-dąbrowskiej "S" Piotr Duda zapowiedział, że zawiadomienia w tej sprawie trafią do prokuratury i PIP. "W grę wchodzą też inne działania, np. zachęcanie do bojkotu produktów Maspeksu czy kampania medialna informującą o łamaniu tam praw pracowniczych i związkowych" - zaznaczył.
Grupa Maspex jest liderem na rynku soków, nektarów i napojów w Polsce, w Czechach, na Słowacji oraz wiodącym producentem na Węgrzech i w Bułgarii. Jest także największym producentem produktów instant w Europie Środkowo-Wschodniej (kawa cappuccino, kakao, zabielacze w proszku do kawy, herbatki rozpuszczalne) oraz liderem na rynku makaronów w Polsce z marką Lubella.
Według danych grupy, jej przychody ze sprzedaży w ub. roku wyniosły 2,321 mld
zł. Obecnie w skład grupy wchodzi osiem polskich iádziewięć zagranicznych
spółek. Firma posiada zakłady produkcyjne w Polsce, Czechach, Rumunii, Rosji,
Bułgarii, na Słowacji i na Węgrzech, w których zatrudnia ok. 4,5 tys.
pracowników.