Czytasz dzięki

PizzaPortal wjeżdża na ulice

opublikowano: 09-03-2020, 22:00

Agregator restauracji, którego od AmRestu przejęło Glovo, zmieni szyld i będzie stawiał na własne dostawy na szybko rosnącym rynku

Jedzenie pozostawia się w określonym miejscu wraz karteczką, na której napisano, kto miał z nim kontakt i jaka była temperatura jego ciała. Tak zaczynają wyglądać dostawy jedzenia w czasach zarazy — przynajmniej w Chinach. Po wybuchu epidemii koronawirusa firmy zajmujące się agregowaniem ofert restauracji dostarczających jedzenie prosto do domu zanotowały skokowy wzrost liczby klientów.

PizzaPortal.pl, którego prezesem jest Piotr Kruszyński, według
ostatnich dostępnych danych miał straty wyższe niż przychody. Podobnie wygląda
sytuacja agregatorów ofert restauracyjnych na całym świecie, ale zmiana
preferencji konsumentów i modyfikacja modelu działalności mają w perspektywie
kilku lat pozwolić dużym firmom z branży na osiągnięcie rentowności.
Zobacz więcej

APETYT NA RENTOWNOŚĆ:

PizzaPortal.pl, którego prezesem jest Piotr Kruszyński, według ostatnich dostępnych danych miał straty wyższe niż przychody. Podobnie wygląda sytuacja agregatorów ofert restauracyjnych na całym świecie, ale zmiana preferencji konsumentów i modyfikacja modelu działalności mają w perspektywie kilku lat pozwolić dużym firmom z branży na osiągnięcie rentowności. Fot. GK

— W Polsce nie widzimy znaczącej zmiany, przynajmniej na razie. Faktem jest, że w Chinach po wybuchu epidemii mocno zwiększyła się zarówno liczba zamówień jedzenia, jak i ich średnia wartość — mówi Piotr Kruszyński, prezes PizzaPortal.pl.

Apetyt na dostawy

W ubiegłym roku, według szacunków PizzaPortal.pl, Polacy zamówili z restauracji posiłki za 6,7 mld zł, z czego za niespełna 20 proc. odpowiadały zamówienia internetowe. To wciąż mało, ale trend jest jednoznaczny.

— Polacy coraz chętniej zamawiają jedzenie online, ale nadal to tylko kilkanaście procent wszystkich zamówień z dostawą z restauracji, bo wciąż dominuje telefon. Udział internetu w zamówieniach szybko jednak rośnie — w tym roku przekroczy 20 proc., a do 2025 r. dojdzie do poziomu 50 proc., czyli do takiego, jaki jest obecnie na rozwiniętych rynkach azjatyckich — mówi Piotr Kruszyński.

W internecie zamawiają głównie młodsi klienci, a w ponad 50 proc. przypadków dostarczanym posiłkiem jest pizza.

— Z zamówień online korzystają przede wszystkim tzw. millenialsi i klienci jeszcze młodsi od nich. Działamy jednak na rynku od 10 lat, więc wielu klientów dorastało razem z nami — teraz są po 30., zamawiają częściej i wydają więcej. Dwóch trzecich zamówień dokonuje się za pomocą smartfona, a 60-70 proc. klientów płaci już online, przede wszystkim za pomocą systemu BLIK — informuje Piotr Kruszyński.

Długofalowa inwestycja

PizzaPortal.pl od ubiegłego roku należy do hiszpańskiej grupy Glovo, która za 30 mln EUR odkupiła go od notowanego na GPW AmRestu. Glovo specjalizuje się nie tylko w internetowym pośrednictwie przy zamawianiu z restauracji, ale próbuje również — wykorzystując współpracujących kierowców — zaistnieć na rynku dostaw zakupów z różnego rodzaju sklepów.

— Jesteśmy w trakcie integracji z Glovo, docelowo będziemy działać na polskim rynku pod tą marką, do czego powinno dojść jeszcze w tym roku. To partnerstwo wiąże się z przejściem do branżowej drugiej generacji. Przestajemy być wyłącznie serwisem, który agreguje oferty gastronomiczne i łączy klientów z lokalami. W dużych miastach przejmujemy już realizację dostaw od restauracji i wierzymy, że rynek będzie szedł w tę stronę — mówi Piotr Kruszyński.

Serwis na rynku rywalizuje przede wszystkim z Pyszne.pl, którego właścicielem jest notowany w Amsterdamie Takeaway.com, a także z Uber Eats. Zgodnie z raportem finansowym Takeaway.com, w Polsce za pośrednictwem Pyszne.pl dokonano w ubiegłym roku prawie 15 mln zamówień o łącznej wartości 730 mln zł, co oznaczało wzrost o 35 proc. rok do roku pod względem liczby zamówień i o 41,5 proc. pod względem wartości.

Spółka podaje, że w Holandii i Niemczech jest rentowna na poziomie EBITDA, ale pozostałe wiodące rynki wciąż przynoszą jej straty. Podobnie jest w Uber Eats. Serwis ten według wyliczeń analityków giełdowych na poziomie globalnym traci obecnie 3,36 USD na każdej zrealizowanej dostawie. To w przeliczeniu prawie 13 zł. Tymczasem operator serwisu PizzaPortal.pl w 2018 r. (ostatnie dostępne dane) miał przy 15,4 mln zł przychodów i 22,4 mln zł straty na poziomie netto.

— Niemal wszyscy agregatorzy dostaw na świecie tracą pieniądze, co wynika z etapu rozwoju rynku — świadomość klientów jest dopiero budowana i nakłady na marketing są bardzo wysokie w stosunku do prowizji płaconych przez restauracje. To jednak będzie się szybko zmieniało — po przypadkach takich firm jak WeWork inwestorzy mają inne nastawienie i od start-upów wymagane jest przedstawienie ścieżki dojścia do rentowności. My taką ścieżkę mamy i spodziewam się, że na rynku takim jak Polska ostatecznie znajdzie się miejsce dla dwóch dużych agregatorów dostaw. Oczywiście będziemy jednym z nich — mówi Piotr Kruszyński.

OKIEM KONKURENTA

Liczyć się będzie tylko lider

ARKADIUSZ KRUPICZ, dyrektor generalny Pyszne.pl

Szacujemy, że rynek jedzenia w dostawie w Polsce jest wart obecnie 1,6 mld EUR, czyli około 6,9 mld zł. Obowiązuje na nim zasada, że „winner takes most”, czyli po okresie rywalizacji o pozycję rynkową nad konkurencję wyrasta zdecydowany lider, u którego składana jest większość zamówień. Tak było np. w Niemczech, gdzie Delivery Hero rywalizowało z Takeaway.com, właścicielem Pyszne.pl, i gdzie ostatecznie konsumenci przesli na stronę Takeaway.com. W Polsce rynek obecnie jest na etapie wchodzenia nowych międzynarodowych graczy i dużych inwestycji w budowanie pozycji. My jako grupa jesteśmy rentowni operacyjnie, a zyski generowane w takich krajach jak Holandia pozwalają nam finansować ekspansję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane