PKB w piłkę nożną nie gra

JKW
opublikowano: 2008-06-25 08:54

Spokojnie, gospodarka to kolos. Brak jednej imprezy nią nie zachwieje — uważają ekonomiści.

Kibice nie mają wątpliwości — odebranie nam organizacji EURO byłoby dramatem. Spokojem imponują natomiast ekonomiści, którzy patrzą na gospodarkę w skali makro. Ich zdaniem, impreza nie ma dużego znaczenia dla rozwoju kraju.

— Czy EURO się u nas odbędzie, czy nie — na gospodarkę nie ma to bezpośredniego przełożenia. W trakcie samej imprezy konsumpcja prawdopodobnie wzrośnie, ale w skali kilku lat takie wahnięcie znaczy niewiele. Bolesne może być jedynie osłabienie reputacji kraju — uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Podobnego zdania jest Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners.

— Odebranie mistrzostw będzie miało pewien wpływ na rozwój gospodarczy: drogi będą powstawały nieco wolniej, a Polska nie skorzysta z możliwości promocji w świecie. Ale oddziaływanie to będzie niewielkie. Nawet gdyby udało się zarobić kilka czy kilkadziesiąt mld zł, to przy PKB wynoszącym około biliona złotych rezultat nie będzie wyraźny — uważa Marek Zuber.

Spokojny o gospodarkę jest też Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. W dłuższej perspektywie EURO niczego nie zmienia.

— Jeśli będziemy organizować imprezę, wzrost PKB skumuluje się w latach 2011-12. Mobilizacja przed mistrzostwami sprawi, że inwestycje będą szły szybciej. Jednak później nastąpi odreagowanie. W 2013 r. dynamika PKB zacznie hamować. Gdyby EURO zostało nam odebrane, rozwijalibyśmy się równomiernie, a w ostatecznym rozrachunku niewiele wolniej — uważa ekonomista.

Zdarzają się nawet głosy optymistyczne.

— Być może brak mistrzostw przyspieszyłby o rok-dwa przystąpienie do strefy euro — mówi Łukasz Tarnawa.

Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan uważa, że porażkę można obrócić w sukces.

— Jeśli zrezygnowalibyśmy z pewnych inwestycji, to pojawiłyby się wolne pieniądze, które można by przeznaczyć na cele bardziej proinnowacyjne —mówi Małgorzata Krzysztoszek. 

JKW