Bank wypłaci zysk za 2009 r. Tegoroczny wynik ma być zgodny z planem
Mimo porażki przy BZ WBK apetyt banku na przejęcia mu nie zmalał. Interesują go aktywa powyżej 20 mld zł.
Nie udało się kupić BZ WBK, zatem PKO BP wypłaci dywidendę za 2009 r. (w sumie 2,3 mld zł), zatrzymaną na poczet niedoszłej transakcji. Dniem dywidendy jest 23 października. Porażka przy zabiegach o BZ WBK nie kończy jednak planów akwizycyjnych PKO BP.
— Obserwujemy rynek i myślimy o możliwościach akwizycyjnych: na terenie Polski i za granicą. Skupiamy się na Polsce, bo tu jest dla nas największy rynek i potencjał rozwoju — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.
Od 15. miejsca w górę
Jak to się ma do strategii z początku tego roku, która zakładała rozwój organiczny banku? Przejęcie BZ WBK miało być wyjątkową okazją, jaka trafiła się na rynku. Prezes Jagiełło wyjaśnia, że strategiczne założenia wytyczano w innych realiach makroekonomicznych. Wtedy konkurenci ograniczali biznes, co PKO BP postanowił wykorzystać i szybciej ruszyć do przodu. Potem okoliczności rynkowe zmieniły się jeszcze bardziej. Nie ma już ograniczania biznesów, zapowiadają się czasy ich zwijania.
— Mamy do czynienia z wymuszoną konsolidacją w sektorze finansowym w Polsce. Wymuszoną przez trudną sytuację spółek matek, które będą polskie aktywa zbywały. Jako numer jeden na rynku musimy się im przyglądać — zarówno z defensywnego punktu widzenia, żeby bronić pozycji rynkowej, jak też ofensywnego, żeby ją wzmacniać — mówi prezes Jagiełło.
PKO BP interesują większe transakcje, bo — jak wyjaśnia szef banku — przejmowanie aktywów o wartości mniejszej niż 20 mld zł nie kalkuluje się ze wzdlędu na kosztów akwizycji. W polu zainteresowania mieszczą się zatem banki od miejsca 15. w górę.
Tyle że możliwości akwizycyjne ograniczone są poziomem finansów, jakimi dysponuje PKO BP. Prezes Jagiełło nie chce ujawnić, ile pieniędzy ma bank na potencjalne przejęcia.
— Siła akwizycyjna jest mniejsza o wypłatę zysku z 2009 r. Nie chcę wdawać się w szczegóły. Analitycy mogą to oszacować, my znamy naszą sytuację dużo lepiej — mówi szef banku.
Jak w futbolu
Więcej mówi na temat zysków w tym roku, które mają być zgodne z planem.
— Chcemy spełniać pokładane w nas oczekiwania. Nie widzimy przeszkód w realizacji naszych planów na 2010 r. Jeśli nie wystąpią żadne zdarzenia jednorazowe, należy oczekiwać co najmniej podwojenia zysku z I półrocza — mówi szef PKO BP.
Zgodny z oczekiwaniami jest też poziom odpisów. Bank zakładał, że w III kwartale rezerwy będą się stabilizowały, a w IV zaczną spadać.
— Nie zanosi się, żeby miało być inaczej — stwierdza Zbigniew Jagiełło.
Szykują się natomiast na spore zmiany w zarządzie PKO BP. Nie chodzi o wymianę prezesów, ale dokooptowanie nowych osób do kierownictwa. Po rynku krąży pogłoska, że ma się ono rozrosnąć do liczebności drużyny piłkarskiej. Prezes Jagiełło nie dementuje tych spekulacji.
— Statut przewiduje liczniejszą obsadę zarządu niż obecnie. Rozumiem, że akcjonariusze, zatwierdzając go, wyrazili pozytywny stosunek do powiększania go w zależności od potrzeb biznesowych. Dzisiaj liczba członków zarządu (7) wystarcza do wystawienia drużyny piłki ręcznej. Przejście do składu drużyny piłkarskiej jest możliwe — mówi prezes banku.
Ale zastrzega:
— Nie chcę powiedzieć, że jest jakiś plan powiększenia liczby członków zarządu. Powoli, ewolucyjnie staramy się poprawiać efektywność banku — mówi Zbigniew Jagiełło.
Wyjaśnia, że do banku cały czas wpływają aplikacje od osób zainteresowanych pracą w PKO BP.