Największy polski bank gotów jest przejąć akcje największego towarzystwa. Pytanie tylko, kto i za ile mu je sprzeda.
PKO BP mogłoby przejąć od 10 do 30 proc. akcji PZU — zadeklarował wczoraj Andrzej Podsiadło, prezes PKO BP. Dodał, że ostateczne decyzje w sprawie powiązań PKO BP i PZU mają zapaść pod koniec czerwca, gdy bank będzie składał prospekt emisyjny do KPWiG.
Sposób na konflikt
To spora zmiana w deklaracjach prezesa Podsiadły. Do niedawna bowiem twierdził on, że plany połączenia PKO BP i PZU mają sens dopiero po rozwiązaniu konfliktu o udziały PZU między resortem skarbu a holenderskim koncernem Eureko. Na razie końca sporu nie widać. Analitycy twierdzą, że odkupienie przez PKO BP akcji od Holendrów mogłoby być sposobem na jego rozwiązanie. Jest jednak pewne „ale”.
— Pakiet 10-30 proc. to zbyt mało, by myśleć o jakimś poważnym powiązaniu biznesowym. Poza tym, gdyby konsorcjum Eureko- -bank Millennium zostało w grze, mogłoby dojść do konfliktu interesów z PKO BP — mówi Andrzej Powierża, analityk BRE Banku.
Bez względu na to, czy PKO BP odkupiłoby akcje od Holendrów czy też bezpośrednio od resortu skarbu, deklaracja jego prezesa z pewnością przybliża stworzenie narodowej grupy finansowej. Pomysł jej budowy z największego polskiego banku i ubezpieczeniowego giganta przedstawił w marcu Zbigniew Kaniewski, minister skarbu.
Związki biznesowe
Jak zapewnia Andrzej Podsiadło, stworzenie grupy nie będzie jednak oznaczało przejęcia PZU.
— Grupa ma się opierać przede wszystkim na powiązaniach biznesowych i współpracy obu firm. Powiązania kapitałowe nie będą prowadzić do przejęcia spółki — zapewnia Andrzej Podsiadło.