PKO BP i długo nic

opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Zbigniew Jagiełło na lata zapewnił bankowi, którym kieruje, królowanie na krajowym rynku. Tym bardziej że nadzór kolejnym dużym fuzjom jest już niechętny

Gdy pojawia się informacja o fuzji, zazwyczaj drożeją akcje przejmowanego, a w dół idzie cena papierów kupującego. Wczoraj kurs Nordei poszybował prawie o 30 proc., ale to jest mało płynna spółka. Co ciekawsze, w górę o 2,94 proc. poszła cena akcji PKO BP na zniżkującym rynku.

— Transakcja na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. Wszystko zależy od realizacji. PKO BP przyjął bardzo ostrożne założenia co do przyszłych wyników — prognozowany zysk Nordei nie rośnie. Właściwie jest to dobre podejście, ponieważ oczekiwania, że po fuzji biznes nagle się odmieni, byłyby na wyrost — mówi Dariusz Górski, analityk DM BZ WBK.

Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities, również uważa, że przejęcie to strategicznie dobrych ruch. Nordea wniesie do PKO BP grupę młodszych klientów i dobrze zlokalizowane oddziały.

— Bank nie został kupiony drogo, są dobre warunki finansowania — mówi Tomasz Bursa. PKO BP zapłaci za bank, towarzystwo ubezpieczeniowe i portfel kredytów korporacyjnych znajdujących się na książce Nordea AG 2,8 mld zł. W przypadku aktywów bankowych cena stanowi odpowiednik 1,07 wartości księgowej. Tak tanio nie wylicytował za bank w Polsce jeszcze nikt (nie licząc mniejszych przejęć w wykonaniu grupy Leszka Czarneckiego). Santander za Kredyt Bank zapłacił około 1,5 raza wartość księgowa, za BZ WBK — 2,5. Raiffesen za Polbank wyłożył 1,7 razy wartość księgowa.

Baza do wyciśnięcia

Ekipa Zbigniewa Jagiełły, prezesa PKO BP, wynegocjowała od Szwedów umowę na dalsze finansowanie portfela kredytówwalutowych w wysokości 15,2 mld zł na 7 lat. Nordea AG zostawi też pożyczkę podporządkowaną w wysokości 1 mld zł. Dodatkowo Szwedzi zobowiązali się pokryć połowę ryzyka portfela walutowych kredytów hipotecznych powyżej 40 pkt bazowych przez cztery lata.

— Choć 0,63 proc. za linię kredytową, to drożej niż warunki, jakie poprzednio miała Nordea, ale na rynku za takie finansowanie trzeba płacić co najmniej o 1,5 pkt proc. więcej. Widać, że sprzedającym bardzo zależało, żeby sprzedać bank, skoro przystali na takie warunki — mówi Tomasz Bursa. Generalnie transakcję uważa za mało ryzykowną i ocenia, że powinna mieć pozytywny wpływ na biznes PKO BP. Zysk banku wzrośnie głównie dzięki synergiom kosztowym — 115-130 mln zł, 85 mln zł synergii przychodowych — to zdaniem Tomasza Bursy — wydaje się być raczej skromnym założeniem.

— Być może nad bazą klientów powinno się mocniej popracować — uważa Tomasz Bursa. — Oczekiwania co do synergii kosztowych wydają się do zrealizowania. Ostrożne są założenia co do synergii przychodowych, co biorąc pod uwagę fakt, że PKO BP nie jest rynkowym asem, jeśli chodzi o umiejętności sprzedażowe, jest uzasadnione — ocenia Dariusz Górski. PKO BP pełnych efektów połączenia spodziewa się za trzy lata. W 2016 r. zysk banku ma wynieść 4,55 mld zł.

Koncentracja bliska optimum

Przejmując Nordeę Zbigniew Jagiełło na lata zapewnił PKO BP panowanie na polskim rynku. Drugiemu w rankingu Pekao, który pod względem wielkości aktywów kilka lat temu był numerem jeden, pozostaje duma z jedynki w logo. Po przejęciu Nordei PKO BP odsadzi rywala o 80 mld zł. Nawet gdyby Unicredit, właściciel Pekao, szarpnął się i kupił np. Millennium, to wciąż sporo mu zabraknie do lidera. Taka transakcja jest mało prawdopodobna nie tylko dlatego, że Portugalczycy na razie banku nie sprzedają, ale również ze względu na wstrzemięźliwość Włochów w wydawaniu pieniędzy. Apetytów do konsolidowania rynku nie kryje natomiast Santander, który połknął już BZ WBK i jest w trakcie konsumpcji Kredyt Banku. Aby się choć zbliżyć do lidera, musiałby przejąć Bank Śląski. To oczywiście czysto teoretyczny scenariusz. Po pierwsze — Śląski nie jest na sprzedaż, a po drugie — wczoraj Komisja Nadzoru Finansowego dała pośrednio do zrozumienia, że kolejnych dużych fuzji sobie nie życzy. „Obecny poziom koncentracji na rynku bankowym w Polsce jest bliski optimum” — napisał nadzorca. Nadzór uważa, że nie ma w kraju banków zbyt dużych, czyli takich, z którymi w razie problemów nie można byłoby sobie poradzić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu