PKO BP musi pójść w prywatne ręce

Kamil Zatoński
opublikowano: 2004-04-26 00:00

Dobry bank to prywatny bank — zgodnie przyznali uczestnicy panelu „Pulsu Biznesu”, poświęconego instytucjom finansowym.

Sektor finansowy jest jednym z niewielu, w którym wpływy państwa są stosunkowo niewielkie. Ponad 80 proc. banków znajduje się w prywatnych rękach. Skarb państwa wciąż jednak kontroluje giganta — PKO BP. Specjaliści, którzy wzięli udział w panelu „Pulsu Biznesu”, nie mają jednak wątpliwości — bank musi być jak najszybciej sprywatyzowany.

PKO BP na GPW

— Bo nie ma nic gorszego niż państwowa własność instytucji finansowych. Państwo powinno regulować, ale nie zarządzać, bo jest z zasady nieefektywne — uważa Józef Wancer, prezes Banku BPH.

Prace nad wprowadzeniem PKO BP na giełdę nabierają tempa. Jest szansa, że akcje banku trafią na GPW jeszcze w tym roku.

— Przez ostatnie dwa miesiące zrobiono więcej niż przez poprzednie dwa lata — deklaruje Piotr Kamiński, członek zarządu banku.

Jego zdaniem, PKO BP powinien być sprywatyzowany w taki sposób, aby jego ośrodek decyzyjny pozostał w Polsce. Zgodził się z nim, także w odniesieniu do PZU, Przemysław Morysiak, podsekretarz stanu w resorcie skarbu.

— Trzeba zastanowić się, jak wspólny mianownik, jakim jest nadzór właścicielski skarbu państwa nad tak ważnymi dla gospodarki instytucjami, wykorzystać do ich współpracy, która służyłaby polskiej racji stanu — uważa Przemysław Morysiak.

NGF — polityczna gadanina

Czy oznacza to poparcie dla szumnych zapowiedzi utworzenia narodowej grupy finansowej (NGF)?

— Bez analizy silnych i słabych stron bliskiej współpracy obu firm mówienie o NGF to taka polityczna gadanina — studzi pomysły Rafał Zagórny, poseł Platformy Obywatelskiej, członek sejmowej komisji skarbu.

Zwrócił także uwagę na wciąż nie rozwiązany spór w akcjonariacie PZU.

— Dopóki nie zostanie wygaszony konflikt Eureko ze skarbem państwa, póty przyszłość grupy PZU będzie niewiadomą. A to z kolei determinuje dalszą drogę PKO BP — podsumowuje Rafał Zagórny.