4,62 mld zł — to przychody PKP Cargo po 11 miesiącach tego roku. Wzrosły o 10,6 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.
— Wynik na sprzedaży sięgnął 342 mln zł, a na działalności operacyjnej 278,7 mln zł. To absolutny rekord w historii PKP Cargo — mówi Wojciech Balczun, prezes przewoźnika.
Po 11 miesiącach 2010 r. wyniki były odpowiednio na poziomie 41 i 48 mln zł. Cargo przewiozło 130 mln ton ładunków, o 10 mln ton więcej, niż planowało. W resorcie transportu panuje jednak opinia, że obecnie wyniki PKP Cargo będą się osłabiały, bo w spółce spadną przewozy kruszyw. Wygasa bowiem realizacja kontraktów drogowych.
— Przewozy kruszyw stanowią ponad 20 proc. ładunków. Spodziewamy się, że w 2013 r. może nastąpić lekki dołek, ale realizacja kontraktów drogowych jest opóźniona, więc mamy nadzieję, że spadek nie będzie zbyt dotkliwy. W 2014 r. ruszą inwestycje z nowej perspektywy unijnej, więc sytuacja zacznie się poprawiać — mówi Wojciech Balczun. Spółka szuka jednak nowych rynków.
— Jesteśmy zainteresowani kapitałowym wejściem do firm działających na zagranicznych rynkach. Czekamy też na zatwierdzenie certyfikatów bezpieczeństwa w Belgii, Holandii czy Austrii, by uruchomić w tych krajach przewozy. Chcemy być, po niemieckim DB, drugim co do wielkości przewoźnikiem w Unii Europejskiej — twierdzi szef PKP Cargo. Nie chce natomiast komentować trwającej prywatyzacji zarządzanej przez niego spółki.