Tylko Orange zwleka z obniżeniem prepaidowych stawek
Agresywna polityka cenowa P4 może przyspieszyć sprzedaż operatora sieci Play. A przy okazji śmierć operatorów wirtualnych.
P4, operator sieci Play, wprowadził wczoraj tanią ofertę Play Fresh. Posia- dacze telefonów na kartę (prepaidowych) zapłacą 0,29 zł za minutę połączenia do wszystkich sieci. W momencie gdy Play ogłaszał ofertę, była porównywalna jedynie do cen operatorów wirtualnych (MVNO). Była, bo błyskawicznie zareagowały Polkomtel i PTC. Rozpętała się prawdziwa wojna cenowa. W Simplusie można dzwonić za 0,29 zł za minutę (do wszystkich sieci z wyjątkiem Play) i 0,16 zł we własnej sieci, a w Heyah za 0,25 zł za minutę w pa-kiecie.
Teledylematy
— 16 marca to nie tylko dzień urodzin Playa, ale też dzień konsumenta usług telekomunikacyjnych. Na naszą ofertę operatorzy zareagowali wyraźną wojną cenową, niezależnie od możliwości obniżenia w ten sposób swoich przychodów — mówi Marcin Gruszka, rzecznik operatora sieci Play.
"Klienci korzystający z prepaidów są zachwyceni, księgowi dużo mniej. Nasi marketingowcy byli przygotowani na taki scenariusz, analizowali rynek, zderzając pomysły z ekonomią i zdrowym rozsądkiem. Orange na pewno odpowie na ofertę konkurencji, ale wybór strategii nie jest łatwy. Co zrobić, aby dać klientom atrakcyjną ofertę, utrzymać ich w sieci i nie dopłacać do interesu?" —napisał w swoim blogu Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP.
Beneficjentem polityki cenowej P4 mogą być… właściciele operatora sieci Play. Centertel, Polkomtel lub PTC mogą dojść do wniosku, że taniej będzie kupić konkurenta, niż dalej obniżać ceny.
— Polityka Playa może doprowadzić do tego, że jeden z operatorów ich kupi, by nie doprowadzał do dalszej wojny cenowej. Tak było w Austrii i Finlandii. Chyba że wcześniej Play sam się wykrwawi i zbankrutuje pod ciężarem kosztów — mówi Marcin Matuszewski, partner zarządzający funduszu venture capital Future Invest.
MVNO dziękujemy
Wojna cenowa to dobry prognostyk dla posiadaczy telefonów komórkowych na resztę roku — sugeruje, że operatorzy w dobie spowolnienia gospodarczego będą walczyć o klienta ceną, godząc się na niższe marże. To zła wiadomość dla ich właścicieli, którzy będą musieli się pogodzić z niższymi zyskami. Ale najgorsza dla operatorów wirtualnych (tzw. MVNO), którzy do tej pory słabo radzili sobie na rynku. Firma doradcza Audytel szacuje, że na koniec ubiegłego roku wszyscy wirtualni mieli 300 tys. aktywnych abonentów. Mało.
— Najbliższy rok-dwa to ciężki okres dla operatorów wirtualnych w Polsce i na całym świecie. Większość z nich upadnie, zostaną ci, którzy obniżą koszty, i ci, którzy bazują na firmie matce, od której biorą markę i sieć dystrybucji. Winny z jednej strony kryzys, z drugiej — większość z MVNO zbliża się do momentu, gdy inwestorzy zadają sobie pytanie o szansę powodzenia przedsięwzięcia — komentuje Marcin Matuszewski.
— W tej wojnie cenowej operatorzy wirtualni zostaną rozjechani przez największych graczy. Ale to zależy od paru rzeczy, których nie znamy. Jeśli mają umowy z głównymi operatorami oparte na stałych cenach, jest to koniec ich ży- cia. Jeśli kupują ruch od operatorów z ceną zmienną, indeksując ją m.in. według cen detalicznych, to dadzą sobie radę — mówi Emil Konarzewski, partner zarządzający w Audytelu.