Regio Jet, czeski przewoźnik kolejowy, zapowiadał uruchomienie sześciu par pociągów między Warszawą i Krakowem. Jednak 11 grudnia 2025 r., na trzy dni przed wprowadzeniem na sieci kolejowej nowego rozkładu jazdy, wycofał się z połowy slotów między tymi miastami, zapowiadając, że będą uruchamiane „stopniowo w najbliższych tygodniach”. Zrezygnował też albo opóźnił start na innych trasach.
Takie działania czeskiego przewoźnika znacznie utrudniły pracę zarządcy infrastruktury, czyli PKP Polskim Liniom Kolejowym (PLK), i wielu polskim przewoźnikom oraz zakłóciły plany podróży pasażerom. Dlatego też 2 stycznia 2026 r., po zakończeniu badania poziomu wykorzystania zdolności przepustowej, menedżerowie PLK podjęli decyzję o odebraniu Regio Jetowi możliwości uruchomienia połączeń na linii Warszawa-Kraków, z którymi nie był on w stanie wystartować w grudniu.
Czesi stracili sloty na cztery pociągi
- Odebraliśmy firmie Regio Jet dostęp do połączeń na tej trasie, ponieważ mamy dużą pewność, że uruchomią je inni przewoźnicy. Chodzi o odebranie możliwości uruchomienia czterech pociągów Regio Jetu wyjeżdżających z Warszawy o godzinach 15:40 i 19:40 oraz z Krakowa do Warszawy startujących o 9:45 i 14:51 – wylicza Małgorzata Kuczewska-Łaska, członek zarządu i dyrektor ds. finansowych PLK.
Możliwość uruchomienia kursów w tych godzinach zamiast Regio Jetu zapowiadali przedstawiciele PKP Intercity. Małgorzata Kuczewska-Łaska informuje, że IC może już wprowadzać pociągi na uwolnione trasy. Przewoźnik poinformował właśnie, że uruchomi od 5 stycznia pociągi Pendolino. Ruszą z Krakowa do Warszawy o 14.51 i z Warszawy do Krakowa o godzinach 15.40 i 19.40. Sprzedaż biletów już ruszyła.
Oprócz wycofania części połączeń między Warszawą i Krakowem Regio Jet ograniczył też z trzech par pociągów do jednej połączenia z Warszawy do Gdyni, a start sześciu par pociągów ze stolicy do Poznania przesunął na początek lutego. Małgorzata Kuczewska-Łaska informuje, że PLK na razie nie odebrały Regio Jetowi możliwości uruchomienia połączeń na innych liniach, zaznacza jednak, że trwają rozmowy z przewoźnikami. Jeśli będą gotowi uruchomić pociągi zamiast Regio Jetu, to PLK mogą mu odebrać dostęp także do slotów na innych trasach.
Za dostęp do torów trzeba zapłacić
Małgorzata Kuczewska-Łaska informuje, że PLK na razie nie poniosły strat finansowych z tytuły nieuruchomienia połączeń przez Regio Jet, więc obecnie nie przewidują roszczeń wobec czeskiego przewoźnika. Zaznacza też, że zgodnie z regulaminem i cennikiem PLK przewoźnicy, którzy rezygnują z kursowania pociągów, ponoszą koszty związane z dostępem do linii, a ich poziom jest uzależniony m.in. od terminu rezygnacji. Oznacza to, że Regio Jet mimo rezygnacji ma obowiązek zapłacić za dostęp do torów.
Rezygnacja Regio Jetu to nie pierwszy przypadek wycofania się przewoźnika z zarezerwowanych slotów.
- W segmencie przewozów towarowych zdarzało się, że przewoźnicy rezerwowali dostęp do jakichś linii i nie uruchamiali połączeń – blokowali większą liczbę tras, niż faktycznie obsługiwali. W takich sytuacjach nasz regulamin przewiduje możliwość odebrania dostępu jednym przewoźnikom i przekazania innym. Takie rozwiązanie pozwala na efektywne wykorzystanie sieci kolejowej – przekonuje Małgorzata Kuczewska-Łaska.
