PLL LOT są coraz bliżej wyboru sojuszu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zarząd przewoźnika a także szefowie resortów infrastruktury i skarbu państwa przychylają się do wyboru Oneworld, sojuszu British Airways.
Niedawno zarząd LOT przekazał urzędnikom Ministerstwa Infrastruktury i Ministerstwa Skarbu Państwa raport, w którym przedstawił swoje stanowisko w sprawie przystąpienia do konkretnego sojuszu.
— Raport nie zawiera jednak żadnych ostatecznych rozstrzygnięć co do wyboru określonego sojuszu, lecz prezentuje wyłącznie różne punkty widzenia w tej sprawie — mówi Andrzej Piłat, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.
Przedstawiciel resortu infrastruktury nie chciał jednak ujawnić, co zawiera raport, zaprezentowany przez Jana Litwińskiego, prezesa LOT. Jego treść — oprócz szefa lotniczej firmy — znają trzy osoby: Andrzej Piłat, Marek Pol i Wiesław Kaczmarek. Z niepełnych informacji, jakie udało się się zebrać „PB”, wynika, że raport wskazuje przede wszystkim na korzyści płynące z przystąpienia przewoźnika do sojuszu Oneworld. Dlaczego? Polski rząd i zarząd PLL LOT chcą, by w przyszłym sojuszu PLL LOT odegrały rolę konsolidatora w regionie, a port lotniczy Warszawa-Okęcie zachował status hubu. Tych wymagań nie są w stanie spełnić Lufthansa i Star Alliance, mogą natomiast im sprostać Oneworld i British Airways. I to są główne przesłanki, które miałyby zadecydować o wyborze Oneworld.
— Nic nie zostało przesądzone. Wciąż trwają negocjacje z dwoma sojuszami. Decyzje na pewno nie zapadną w ciągu kilku najbliższych dni. Trudno powiedzieć, czy jest to perspektywa tygodni czy miesięcy — mówi Andrzej Piłat.
Wiadomo na pewno, że negocjacje z dwoma sojuszami lotniczymi nie będą łatwe.
— Nie chodzi wyłącznie o wybór sojuszu, lecz także o kwestie finansowe, jakie możemy przy okazji uzyskać — mówi Andrzej Piłat.
Wiceministrowi chodzi przede wszystkim o sprawę uregulowania struktury własnościowej PLL LOT. Obecnie 25-proc. pakiet akcji należy do Swissair Group, a pozostałe 75 proc. są własnością Skarbu Państwa i pracowników. Nieoficjalnie wiadomo, że największe zainteresowanie szwajcarskimi akcjami LOT przejawiają dwie instytucje finansowe — Grupa ING i Credit Suisse First Boston. Wiadomo ponadto, że akcje — o ile oczywiście transakcja dojdzie do skutku — zostaną „zaparkowane” na przyszłość dla British Airways. Kością niezgody jest oczywiście cena. Wiadomo, że wartość nominalna akcji wynosi obecnie ponad 112 mln zł (obecnie kapitał akcyjny wynosi 447,67 mln zł). Nieoficjalnie wiadomo, że do transakcji banki może przekonać duży upust, sięgający nawet 30 proc. wartości nominalnej akcji. Ale to ponoć jeszcze za mało.
— Problem nie w tym, że instytucje chcą je kupić, ale w tym, że żądają zbyt dużych upustów — komentuje Andrzej Piłat, nie potwierdzając nazw instytucji finansowych.
Członkowie sojuszu Star Alliance — Austrian Airlines, Lufthansa i SAS — latają do portów w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i Krakowie. Oneworld, czyli British Airways, American Airlines, Iberia i Finnair, lądują tylko w Warszawie i Krakowie. Uruchomienie nowych połączeń blokują dwustronne umowy regulujące liczbę połączeń między krajami. Istnieją też ograniczenia administracyjne. Połączenie nie może być uruchomione bez zgody resortu infrastruktury oraz PPL. Przyjęcie do wybranego sojuszu pociągnie na pewno za sobą pewne ustępstwa w tym zakresie.
— Wybór Star Alliance odbije się niekorzystnie na działalności portów regionalnych. Na wyborze Lufthansy stracą przede wszystkim porty w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie, którym niemiecki przewoźnik odbierze pasażerów. Istnieje ponadto ryzyko, że SAS przejmie połączenia polsko-skandynawskie oraz rozwijające się połączenia Polski z Rosją i Ukrainą — komentował niedawno Andrzej Grzelakowski, wiceminister transportu w rządzie Jerzego Buzka.