PLO CIERPI ZA DŁUGI SPÓŁEK ZALEŻNYCH
Cierpliwość wierzycieli Polskich Linii Oceanicznych jest bliska wyczerpania
POTRZEBNE SZYBKIE DECYZJE: Odpowiedni dokument dotyczący podwyższenia kapitału Polskich Linii Oceanicznych od kilku dni leży na biurku Emila Wąsacza, ministra skarbu. fot. Borys Skrzyński
Minister Skarbu Państwa Emil Wąsacz odwleka podjęcie decyzji o podwyższeniu kapitału akcyjnego Polskich Linii Oceanicznych. Tymczasem firma potrzebuje szybkiego zastrzyku finansowego, żeby zapłacić za długi swoich spółek córek, szacowane na około 50 mln zł.
W tym tygodniu gdański sąd zajął 44-proc. pakiet udziałów Polskich Linii Oceanicznych w spółce Euroafrica Linie Żeglugowe (jej pozostałymi udziałowcami są Polska Żegluga Morska oraz inwestorzy prywatni i pracownicy). Wnioskodawcą jest Triton Container, amerykańska firma dzierżawiąca statki armatorom morskim.
— Euroafrica nie ma z tymi długami nic wspólnego — zapewnia Adolf Wysocki, zastępca dyrektora naczelnego Euroafriki.
Wiadomo, że udziały PLO zostały zajęte za długi innej spółki zależnej, Pol-Container, która zalega Amerykanom za wynajem trzech statków około 8 mln zł. Dwa tygodnie temu została ogłoszona upadłośc tej firmy. Nie posiada ona jednak żadnego majątku trwałego. Sąd zdecydował się więc zaspokoić roszczenia wierzyciela, zajmując majątek spółki matki, czyli udziały PLO w Euroafrice.
— Ta decyzja nie powoduje na razie żadnych skutków dla naszej firmy. Triton dysponuje udziałami Euroafriki, ale nie może nimi zarządzać. Jeżeli dojdzie do spłaty należności, udziały natychmiast powrócą do PLO — mówi Adolf Wysocki.
Gdynia zapłaci
Tymczasem uregulowanie długu przez gdyńskiego armatora może nie być łatwe, gdyż PLO nie ma czym zapłacić. Przedstawiciele firmy odmawiają podania oficjalnych wyników finansowych, ale nieoficjalnie mówi się, że minione półrocze firma zakończyła ze stratą netto prawie 50 mln zł. Jest to wynik skonsolidowany całej grupy. Jak na charakter działalności przedsiębiorstwa także jej kapitał akcyjny ( 6, 6 mln zł) i zapasowy ( 1, 4 mln zł) nie stanowią żadnego zabezpieczenia. W opracowanej przez radę nadzorczą PLO koncepcji zadecydowano o podniesieniu kapitału akcyjnego od 20 do 136 mln zł. Inwestorami ma być grupa polskich firm, w tym wierzyciele PLO dysponujący ponad 60 proc. zobowiązań spółki. Nieoficjalnie wiadomo, że rolę inwestora strategicznego w PLO zarezerwowano dla Stoczni Gdynia, a pozostałe udziały mają objąć Warta, Agencja Rozwoju Przemysłu i Kredyt Bank.
— Jesteśmy zainteresowani przejęciem udziałów w PLO — mówi Mirosław Piotrowski, rzecznik prasowy Stoczni Gdynia.
Minister zwleka
Na podwyższenie kapitału akcyjnego wyrazić zgodę musi jednak właściciel przedsiębiorstwa, czyli Ministerstwo Skarbu Państwa. Decyzja w tej sprawie miała zapaść w ubiegłym tygodniu. Emil Wąsacz, szef resortu skarbu, jednak sprawy nie rozstrzygnął. Biuro prasowe MSP nie ujawnia przyczyn decyzyjnego pata.
— Wszystkie dokumenty są już gotowe, a odpowiedni podpis może pojawić się na nich lada dzień — zapewnia Maciej Chojnacki z biura prasowego MSP.
Tymczasem dalsza zwłoka ministra może spowodować upadek naszego przewoźnika — zadłużona jest bowiem nie tylko spółka Pol - Container, ale także dwie inne firmy, Pol-America i Pol-Asia. Pierwsza już czeka na ogłoszenie upadłości, a druga zalega około 2 mln zł za wynajem statków rotterdamskiej firmie Vronn BV. Holendrzy prawdopodobnie w najbliższym czasie złożą wniosek o upadłość tej spółki i także będą starali się zabezpieczyć swoje roszczenia.
— Pieniądze pozyskane z podniesienia kapitału akcyjnego zostaną przeznaczone na spłatę wszystkich wierzytelności spółek z grupy, na sfinansowanie bieżącej działalności oraz dofinansowanie kapitałowe spółek z Grupy PLO. Można śmiało powiedzieć, że taki zastrzyk finansowy odbuduje do nas zaufanie zagranicznych kontrahentów — uważa Jerzy Barski, dyrektor ds. właścicielskich PLO.



