Pocztowcy na rozdrożu

MIB, DI
opublikowano: 2010-07-15 12:52

Pracownicy Poczty Polskiej stracą przywileje. Zarząd spółki twierdzi, że to konieczność. Związki zawodowe, że to kpina. Pracownicy zastanawiają się, czy strajk ma sens...

Ponad pięć lat temu stracił moc Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy dla pracowników Poczty Polskiej (PP).
— Od kilku lat prowadzimy rozmowy o nowym układzie zbiorowym, jednak okazują się one żartem z pracowników. W trakcie tych rozmów pracodawca podejmuje bowiem decyzję o wdrożeniu procedury, która z tych negocjacji czyni groteskowy teatrzyk. Układ możemy "negocjować" latami, a dzisiaj wykonuje się akcję błyskawicznego poprawienia wyniku spółki kosztem pracowników — twierdzi w komunikacie umieszczonym na internetowych stronach Organizacji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Poczty Polskiej jej przewodniczący, Bogumił Nowicki.

None
None

Dodaje, że pracodawca planuje gigantyczną akcję wypowiedzeń zmieniających umowy o pracę w PP. Mają je dostać wszyscy ci, którzy nie wyrażą zgody na porozumienie proponowane przez zarząd spółki. Cóż to za porozumienie?

— Intencją zarządu Poczty Polskiej jest przeprowadzenie zmiany sposobu wynagradzania poprzez tzw. porozumienia zmieniające. Nowe warunki płac przewidują następujące składniki: wynagrodzenie zasadnicze na dotychczasowym poziomie lub zwiększonym (w wyniku włączenia likwidowanych dodatków), dodatek za staż pracy w Poczcie Polskiej, dodatek za konwojowanie ładunków wartościowych według ujednoliconych zasad i stawek oraz dodatek funkcyjny na niezmienionym poziomie. Wypłacane będą również premie — wyjaśnia Zbigniew Baranowski, rzecznik PP.

Zapewnia, że zgodnie z przepisami wypłacane będą też dodatki za pracę w nocy (20 proc. stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia) i odprawa emerytalna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia pracownika, a także inne przewidziane przepisami dodatki i świadczenia. O co więc awantura?

Okazuje się, że zarząd chce na dodatkach i odprawach zaoszczędzić. Nie będzie m.in. nagród jubileuszowych, dodatku za staż pracy poza Pocztą, za pracę w warunkach szkodliwych. Natomiast odprawy emerytalno-rentowe i dodatki za pracę w nocy będą mniejsze niż dotychczas. No i jeśli ktoś nie przystanie na nowe warunki, to może stracić pracę. Sprawa dotyczy ponad 98 tys. pracowników Poczty. Na dodatki spółka ma w tym roku przeznaczyć ponad 127 mln zł.

Zdaniem przedstawicieli związków, stanowisko zarządu to szantaż. Dlatego rozważali strajk. Z najnowszych jednak informacji wynika, że pomysł taki zarzucili: „Wśród pracowników zawrzało, rozważana jest ewentualność strajku, choć jak twierdzą wtajemniczeni raczej do niego nie dojdzie” – podaje portal pocztowokurierski.pl.

I dodaje: „Według naszych informacji, do strajku może nie dojść. Jedna sprawa to fakt, że pracownicy są rozgoryczeni i zbulwersowani decyzjami szefów. Kwestią zupełnie inną jest racjonalna ocena sytuacji dokonywana przez ludzi, którzy muszą zarabiać i obawiają się o utratę tego, co już mają”.

O samym strajku czytamy: „Wiąże się to w znacznej mierze z obawą o utratę pracy, co za tym idzie z pozbawieniem się całkowicie, nawet po likwidacji części dodatków, stałego źródła dochodu. Przecież Ci ludzie mają pozaciągane kredyty, inne zobowiązania, które trzeba regulować. Można się spodziewać, że wskutek ewentualnie przeprowadzonych zmian w wynagrodzeniach część załogi zacznie szukać lepszych warunków zatrudnienia. Mogą Pocztę opuścić ludzie z dużym potencjałem, którzy nie boją się wyzwań, co też powinno dać do myślenia. Z pewnością najbliższe miesiące, a nawet dni wiele wyjaśnią, lecz strajk w chwili obecnej brzmi wręcz absurdalnie – powiedział nam, pragnący zachować anonimowość, jeden ze związkowych liderów”.