Podatnicy zapłacą za corhydron

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 14-03-2007, 00:00

Rachunek za aferę corhydronową zapłacą również podatnicy. Przynajmniej jego część. W grę wchodzą poważne kwoty.

Rachunek za aferę corhydronową zapłacą również podatnicy. Przynajmniej jego część. W grę wchodzą poważne kwoty.

Trwają finansowe rozliczenia tzw. afery corhydronowej. Niedługo, być może już w kwietniu, pieniądze dostaną pacjenci, którzy na polecenie Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF) oddawali do aptek kupione leki. Ministerstwo Zdrowia ma już gotowy wykaz osób, którym należy się odszkodowanie. Teraz zastanawia się, w jaki sposób przekazać je zainteresowanym. O jakie kwoty chodzi?

— Nie jest to duża suma, około 500 tys. zł — mówi Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia.

Tyle na początek, bo rachunek za corhydron będzie znacznie wyższy. Zaraz po wybuchu afery GIF wstrzymał handel tym specyfikiem w całym kraju. Na polecenie prokuratury w teren ruszyli policjanci, żeby zająć lek w magazynach aptek i hurtowni. Część fiolek została zabezpieczona na miejscu — tak było w przypadku hurtowni. I z tą partią corhydronu nie ma problemu. Po tym, jak GIF ponownie dopuścił lek do obrotu, hurtownicy mogą znowu go sprzedawać.

Gorzej jest z fiolkami zabranymi aptekarzom, które policja przekazała prokuratorze w Jeleniej Górze.

— Teraz nadają się już tylko do utylizacji. Prawo farmaceutyczne mówi, że lek wydany z apteki nie podlega zwrotowi — mówi Stanisław Piechula, prezes Okręgo- wej Izby Aptekarskiej w Katowicach.

Prokurator Janusz Kaczyński, kierownik wydziału śledczego w Prokuraturze Okręgowej w Jeleniej Górze, przyznaje, że corhydron z aptek trzeba będzie zniszczyć i zapłacić aptekarzom odszkodowanie.

— Nie jestem jeszcze w stanie podać kwoty, ale będą to znaczne sumy — twierdzi prokurator Kaczyński.

Wyjaśnia, że w tym przypadku obowiązuje taka sama zasada, jak w każdej innej sytuacji, gdy prokuratora zajmuje jakiś przedmiot na potrzeby śledztwa: jeśli zarzuty się nie potwierdzą, musi go zwrócić właścicielowi i wypłacić odszkodowanie.

Kto wyłoży pieniądze? Prawdopodobnie prokuratura. Nie wiadomo jeszcze, która: w Jeleniej Górze czy centrala w Warszawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu