Podaż znów za sterami GPW

Jakub Ozdowski
opublikowano: 2008-09-18 07:32

Coraz większa liczba inwestorów traci zaufanie do akcji i przebudowuje swój portfel w bezpieczniejsze aktywa. Tylko wczoraj cena złota wystrzeliła o około 60 USD. To świadczy o strachu jaki rozlewa się po światowych parkietach.

Burza na Wall Street ucichła tylko na jeden dzień. Wczoraj powróciła ponownie, siejąc zniszczenie na tamtejszych parkietach. Inwestorzy wciąż nie są pewni przyszłości AIG. Wielu nie wierzy, że 85 mld USD wystarczy, aby uratować ubezpieczyciela. Nie chcą słuchać, że Lehman Brothers był ostatnim bankrutem na rynku finansowym. Twierdzą, że Morgan Stanley i Goldman Sachs nie przetrwają w obecnej formie, bo na ich kartach ciążą ogromne zadłużenia.

Na środowej sesji ich papiery zalała fala podaży. Odpowiednio pierwszy stracił, aż 24 proc., a drugi prawie 15 proc. Spadków nie powstrzymali prezesi obu spółek, którzy zapewniają, że w ostatnim raporcie kwartalnym spółki osiągnęły zyski i w ten sposób są zdolne nadal samodzielnie funkcjonować. AIG zanurkowało o 45 proc.

Coraz gorzej wygląda również sytuacja na azjatyckich parkietach. Jednym z najmocniej przecenionych indeksów jest Hang Seng, nurkujący aż 7 proc. Fatalnie wygląda również Nikkei 225, tracąc ponad 3 proc. Podaż nie omija rówież chińskich indeksów. Shanghai Composite już na otwarciu pokonał psychologiczną barierę 1,9 tys. pkt. i nieuchronnie zbliża się do 1,8 tys. pkt. spadając przy tym o 5,84 proc. Na azjatyckich parkietach nie ma ani jednego indeksu świecącego się na zielono.

Warszawska giełda wciąż nie może uciec przed burzą przetaczającą się przez Wall Street. W tak fatalnej sytuacji odnaleźć będą się musieli inwestujący nad Wisłą. Nie ma jednak wątpliwości, że notowania zaczną się wyraźnie pod kreską. Zdecydowanie balastem dla WIG20 będzie sektor finansowy. Na wczorajszej sesji sytuację na parkiecie równoważył PKO, który jako jedyny przedstawiciel banków znalazł się po zielonej strefie rynku. Z każdą następną sesją na GPW przyspieszają obroty. Być może dzisiaj inwestorzy nakręcą 2 mld zł. Patrząc na ujemne wyniki indeksów nie ma wątpliwości, że większość tej kwoty pochodzi od sprzedających. Dodatkowo w piątek wygasają wrześniowe serie kontraktów i po części rosnące obroty można tłumaczyć grą arbitrażystów.

Sądzę, że spadki zatrzymają (jeżeli będą lepsze od prognoz) krajowe dane makro. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że po publikacji pozytywnych informacji warszawskie indeksy podniosą się z kolan. O godz. 14:00 na parkiet trafią dane dotyczące sierpniowej produkcji.  Inwestorzy poznają wskaźnik cen produkcji sprzedanej przemysłu oraz produkcji budowlano-montażowej oraz ich dynamikę.

Możesz zainteresować się również: