Podkomisja frankowa to nazwa potoczna, bo gdyby próbować wyryć jej pełną nazwę na tabliczce na drzwi potrzebny byłby arkusz blachy. Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia: poselskiego projektu ustawy o restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów (druk nr 729), przedstawionego przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej projektu ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki (druk nr 811), poselskiego projektu ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej (druk nr 877), przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (druk nr 1863) nie ma szczęścia do terminów. Posiedzenie w lutym skończyło się karczemną awanturą między zaproszonymi gośćmi: przedstawicielami ZBP i frankowiczów. Kolejne, zaplanowane bez publiczności, zostało przełożone na 6 czerwca. Wczoraj późnym popołudniem członkowie podkomisji dowiedzieli się w ostatniej chwili, że termin jest nieaktualny.
- Nie ma informacji kiedy będzie następne posiedzenie. Nie dostarczono nam również materiałów, nad którymi mamy pracować – mówi Krystyna Skowrońska (PO), członek podkomisji.
Pomimo tytułów trzech projektów ustaw w nazwie podkomisja zajmuje się jednym – prezydenckim. Tadeusz Cymański (PiS), szef podkomisji mówił kilka dnie temu „Pulsowi Biznesu”, że do projektu jest 28 poprawek. Pytany o powód odwołania posiedzenia, odpowiada, że poprawki nie są jeszcze gotowe.
- Trwają prace nad kilkoma poprawkami, do których zgłoszono uwagi. Potrzeba jeszcze trochę czasu. Podkomisja zbierze się około 19 czerwca, kiedy zaplanowane jest tez posiedzenie Komisji Finansów Publicznych – mówi Tadeusz Cymański.