
Prof. Adam Glapiński, szef NBP i przewodniczący RPP w swoich ostatnich wypowiedziach podtrzymywał, że obecny poziom inflacji (powyżej 5 proc. r/r w sierpniu br.) jest zjawiskiem przejściowym i przede wszystkim wynikającym z czynników poza kontrolą władz monetarnych. Poziom stóp procentowych - według jego słów - jest co prawda na poziomie nie takim, jaki byłby oczekiwany w normalnych warunkach, ale duża niepewność co do tempa rozwoju gospodarczego w warunkach pandemii, uniemożliwia podnoszenie kosztu pieniądza już teraz. Rada ewidentnie czeka na listopadową aktualizację projekcji inflacji. Według oczekiwań rynkowych wtedy możliwy jest pierwszy ruch ze strony naszego banku centralnego. Czy do niego dojdzie w dużej mierze zależy od czwartej fali zachorowań na Covid-19.
Zmiany stóp procentowych determinują głównie notowania obligacji o stałym kuponie. Na polskim rynku obligacji korporacyjnych dominują natomiast instrumenty o zmiennym oprocentowaniu. Dość rzadko emitenci plasują obligacje o odległym terminie zapadalności oparte na stałym kuponie. Udało się to liderowi rynku wierzytelności - spółce Kruk. Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja na rynku euroobligacji, gdzie plasowane emisje opierają się właśnie na stałym koszcie pieniądza. Na rynku pierwotnym po okresie wakacyjnym możemy zaobserwować wyraźne ożywienie. Pierwsze tygodnie września przyniosły zapowiedzi potencjalnych emisji ze strony różnych emitentów. Oprócz spółek leasingowych, faktoringowych i banków hipotecznych, widać tradycyjnie obecnych na tym rynku emitentów, takich jak: deweloperzy mieszkaniowi i komercyjni, spółki wierzytelnościowe, handlowe i budowlane.
Reasumując, polski rynek obligacji korporacyjnych jest nadal w bardzo dobrej kondycji. Specyfika naszego rynku pozwala na kontynuację dobrej passy. Emitenci powinni z sukcesem plasować instrumenty o dużych wartościach nominalnych z atrakcyjnymi marżami. Widać też coraz większy udział segmentu obligacji „zielonych”, po które coraz chętniej sięgają polskie firmy.