Statystyki nie pozostawiają wątpliwości. W krajach strefy euro wybuch kryzysu zbiega się z prawdziwym wysypem fałszywych banknotów. Ich liczba w kryzysowym 2009 roku była o ponad połowę większa niż dwa lata wcześniej. W latach 2003–07 liczba podróbek wykrywanych każdego roku wynosiła średnio 560 tysięcy sztuk. W 2008 roku nastąpił skok do 666 tysięcy, a w 2009 – do 860 tysięcy! W 2010 roku sytuacja zaczęła się stabilizować, a w pierwszej połowie 2011 roku wróciła do „normy” sprzed kryzysu.
Drukarze lubią zamęt
Europejski Bank Centralny (EBC), który prowadzi statystyki wykrytych fałszerstw, jest ostrożny w komentarzach. – To pierwsze takie wahnięcie od czasu wprowadzenia euro do obiegu gotówkowego w 2002 roku. Trudno w tak krótkim czasie wyciągać wnioski – mówi Wiktor Krzyżanowski, rzecznik prasowy EBC. – Dane EBC rzeczywiście ukazują bezprecedensowy wzrost liczby fałszywych banknotów euro w obiegu pieniężnym w 2009 roku – uważa dr Justyna Jurewicz z zakładu międzynarodowego prawa karnego Uniwersytetu Łódzkiego. Ale również zastrzega, że okres badania jest zbyt krótki. – Historycznie rzecz ujmując, wojny oraz kryzysy gospodarcze i polityczne zawsze powodują wzmożoną aktywność świata przestępczego. Można więc intuicyjnie przypuszczać, że także fałszerstw waluty jest w takich okresach więcej – przypuszcza. Oficjalnie eksperci EBC nie wiążą nagłego wzrostu liczby podrobionych euro z kryzysem finansowym. Uważają, że bardziej prawdopodobną przyczyną może być utworzenie nowego kanału dystrybucji dla fałszowanej waluty, na przykład rozprowadzanie jej w kraju, w którym wcześniej tego nie robiono. Policja sądzi, że podrabianiem banknotów euro i ich dystrybucją w Europie zajmuje się kilka dużych grup przestępczych. Każda z nich zwiększa produkcję, jeśli rozszerza działalność na nowy teren.
Złoty superzabezpieczony
Euro jest podrabiane znacznie częściej niż inne waluty świata. Szacuje się, że na każde 100 tysięcy może być podrobionych kilkadziesiąt banknotów. Rzadziej podrabia się dolara, a także polskiego złotego. W USA na kazde 100 tysiecy banknotów fałszywe mogą się okazać zaledwie trzy. W Polsce – tylko dziesiec. Polskie pieniądze uchodzą za dość dobrze zabezpieczone. Wprowadzone do obiegu 16 lat temu, po denominacji w 1995 roku, mają o połowę więcej zabezpieczeń niż euro.
W krajach strefy euro kasjerzy obawiają się najbardziej banknotów o najwyższych nominałach. To zrozumiałe, bo wtedy ryzyko pokrycia straty z własnej kieszeni jest największe. Doszło do tego, że w Niemczech sklepy odmawiają przyjmowania banknotów o nominale 200 euro, natomiast we Francji coraz częściej zaczyna się mówić o wycofaniu z obiegu banknotu 500 euro. Problemem stało się słabe przygotowanie kasjerów. Okazało się, że nie rozpoznają blisko 60 proc. fałszywych banknotów. I to nie tylko tych wyprodukowanych przez przestępców w profesjonalnych drukarniach, ale także banknotów drukowanych w prymitywny sposób przez dzieci przy użyciu domowego sprzętu. Wiktor Krzyżanowski uspokaja, że statystycznie skala fałszerstw jest wciąż niewielka. W 2009 roku w obiegu było blisko 13 miliardów prawdziwych banknotów euro; fałszywych – „tylko” 860 tysięcy. Ryzyko nie jest zatem wielkie. &
Komentarz
Sylwester Salach
Szef firmy DCB, która prowadzi szkolenia z rozpoznawania fałszywych banknotów oraz produkuje urządzenia do ich wykrywania.
Złoty – po dolarze kanadyjskim i franku szwajcarskim – jest trzecią
najlepiej zabezpieczoną walutą świata. Większość fałszywek można łatwo
rozpoznać. Najczęściej podrabiane są banknoty stuzłotowe. Ale łatwiej
dać się nabrać na fałszywe 20 zł, bo zwykle wkładamy je do portfela bez
oglądania. Dlatego powinniśmy i ten banknot uważnie oglądać. Na
fałszywki można się natknąć na bazarku, w sklepie, w supermarkecie, a
nawet w bankomacie. Kasjerzy są słabo przygotowani do rozpoznawania
falsyfikatów – firmy rzadko ich szkolą, a prawo nie nakłada takiego
obowiązku. Jeśli zorientujemy się, że otrzymaliśmy fałszywy banknot, w
żadnym wypadku nie próbujmy go wydać. Wprowadzenie podrobionych
pieniędzy do obiegu, nawet nieświadome, jest bowiem przestępstwem. Grozi
za to od roku do pięciu lat pozbawienia wolności. Mamy obowiązek
zawiadomić policję i oddać jej fałszywy banknot. Niestety, w zamian nie
otrzymamy zwrotu równowartości.
