Polacy chwytają za szkło

Doświadczeni w biznesie fizycy mierzą się z technologią szklanego druku 3D. Marzą nie o szklankach dla IKEA, lecz o biotechnologii i światłowodach.

Wiadro białego piasku kwarcowego, trochę dodatków, 1300 stopni Celsjusza i możemy wytapiać szkło. A gdyby tak zacząć je drukować? Wyścig technologiczny trwa. Ostatnio naukowcy z MIT pochwalili się metodą na druk 3D szkła w wysokich temperaturach. Internet zalały obrazki pięknych kieliszków i kloszy do lamp możliwych do wytworzenia nowatorską metodą. Grupa naukowców w Polsce od dwóch lat pracuje nad własną, unikatową technologią okiełznania szkła w drukarce 3D.

NOWA HISTORIA:
Zobacz więcej

NOWA HISTORIA:

Andrzej Burgs i Maciej Misiura, współtwórcy SNT, twierdzą, że ich szkło ma szansę trafić m.in. do analizatorów krwi. Druk 3D otwiera nowe możliwości przed znanym od tysięcy lat materiałem. ARC

— Udało nam się już przetopić szkło w głowicy naszej konstrukcji — twierdzi Maciej Misiura, prezes spółki Sygnis New Technologies (SNT). Lada miesiąc projekt ma wejść w fazę komercyjną — jeśli się uda, będą kieliszki, ale tylko pełne szampana. Polscy naukowcy nie będą ich drukować, patent posłuży do czegoś poważniejszego. — Idziemy w kierunku fotoniki i mikroprzepływów dla globalnych firm biotechnologicznych i światłowodowych — wyjaśnia Maciej Misiura.

Prezes, doktorant na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i współpracownik CERN, z Andrzejem Burgsem, również fizykiem, realizuje projekt po stronie SNT. Udziałowcem spółki jest także dr Grzegorz Brona, współtwórca Creotechu, były pracownik CERN, obecnie jeden z liderów polskiej branży kosmicznej. Całość uzupełniają: inwestor Aleksander Szalecki (Stratego, akcjonariusz Creotechu) oraz prof. Ryszard Buczyński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME).

— ITME odpowiada za część związaną z filamentem, szkłem, które trafi do drukarki. My budujemy urządzenie — tłumaczy Andrzej Burgs. SNT w tej branży nie jest nowicjuszem. Od lat sprzedaje i wdraża drukarki 3D dla biznesu. Łącznie ma na koncie już ponad 100 projektów, w których udawało się drukować z termoplastu, proszków, żywic i metali.

— Szkło jest niszą, nikt nie opracował pewnej metody druku 3D. Barierą jest m.in. temperatura, sięgająca 1,5 tys. stopni Celsjusza. Nasze rozwiązania zbijają tę barierę do 400-500 stopni, a przecież już w 300 stopniach działają standardowe drukarki FDM — zaznacza Maciej Misiura. Stąd już blisko do przełomu. Sygnis na pierwszy ogień wziął technologię wykorzystywaną w zabezpieczaniu sieci światłowodowych, polegającą na przepuszczaniu światła przez odpowiednie szkła, modyfikujące sygnał.

— To kluczowe rozwiązania przy zabezpieczaniu transferu danych, np. między rynkami giełdowymi — wyjaśnia Andrzej Burgs. Inny pomysł to elementy tzw. MEMS, czyli systemów mikroelektromechanicznych. Biotechnolodzy domagają się szkieł z nieosiągalną obecnie geometrią mikrokanałów, do stosowania np. w rewolucyjnych analizatorach składu krwi, obiecywanych niegdyś przez giełdowego Cormaya. Na razie szklanka jest do połowy pełna: naukowcy z Sygnisa wciąż mają do pokonania problemy związane z kruchością i naprężeniami wydruków. Zalecany jest zatem zdrowy sceptycyzm — podobnie jak kilka lat temu, gdy Grzegorz Brona wysyłał Creotech w kosmos. [KAJ] © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polacy chwytają za szkło