Polacy lecą na rekord, ale droga daleka

01-01-2018, 22:00
aktualizacja: 01-01-2018, 22:12

Statystyki dowodzą, że branżę czeka świetlana przyszłość. Trzeba jednak pamiętać, że po dobrych czasach przychodzą złe.

0,9 — tyle podróży samolotem odbywa rocznie statystyczny Polak. To jeden z najniższych poziomów w Europie: np. w Bułgarii jest to 1,3, na Litwie 1,6, w Chorwacji 1,8, Belgii 2,7, Austrii 3,2, Szwecji 3,3, a najlepszej Norwegii: 7,4. Miejsce na rozwój jest. W 2017 r. liczba pasażerów lotniczych w Polsce urosła o ponad 15 proc., do 39,3 mln.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) prognozuje w 2018 r. 42,7 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 8,8 proc. LOT, który w 2012 r. stanął na krawędzi bankructwa i dostał od rządu pomoc publiczną, przewiózł w 2017 r. prawie 7 mln pasażerów (o ponad 1,5 mln więcej niż rok wcześniej) i zapowiedział na 2017 r. 175 mln zł zysku z działalności podstawowej. W 2017 r. ogłosił uruchomienie 23 połączeń, w tym z Warszawy do: Los Angeles, Newark i Astany oraz z Krakowa do Chicago.

— W 2018 r. zakładamy wzrost oferowania (chodzi o oferowaną liczbę pasażerokilometrów — ASKM) o 40 proc. Zakładamy zbliżenie się do 9 mln pasażerów. W 2018 r. zaczniemy latać m.in. z Warszawy do Singapuru, z Rzeszowa do Newark, z Budapesztu do Chicago i Nowego Jorku, a przymierzamy się też do ogłaszania kolejnych nowych połączeń — mówi Rafał Milczarski, prezes LOT-u.

Także linie czarterowe, które w tym roku będą mieć silnego konkurenta: Ryanair Sun, liczą na dalszy wzrost.

— Dostęp do taniego pieniądza jest dziś łatwy: oprocentowanie pożyczek w euro jest prawie zerowe. Rosną popyt i podaż. Coraz więcej Polaków stać na wakacje za granicąi wygląda na to, że w 2018 r. pobijemy kolejne rekordy liczby pasażerów — mówi Grzegorz Polaniecki, prezes giełdowego Enter Air, największego przewoźnika czarterowego w Polsce. Mimo to linia rozwija się ostrożnie.

— Nie podążamy za dwucyfrowym wzrostem rynku, bo jest chwilowy. Przyjęliśmy konserwatywną strategię. W 2017 r. mieliśmy o około 10 proc. większe przewozy. W 2018 r. do 18 samolotów własnych wynajmiemy prawdopodobnie dwa samoloty z załogą. Nie chcemy zbyt mocno powiększać trwale naszej bazy kosztowej — zaznacza szef Enter Air.

Dlaczego? Bo przewiduje kilka zagrożeń.

— Jest problem ze znalezieniem pracowników. Kiedyś, gdy ogłaszaliśmy nabór 20 stewardes, dostawaliśmy tysiąc aplikacji, dziś trudno znaleźć osobę z odpowiednimi kwalifikacjami — przyznaje Grzegorz Polaniecki. Jego zdaniem, powoli, ale bez przerwy, rosną ceny paliwa. Największe niebezpieczeństwo to przegrzanie rynku.

— Gdy rynek rośnie, powstają start-upy, a istniejące firmy dynamicznie inwestują. W branży lotniczej rośnie popyt na samoloty, części zamienne oraz usługi, a więc rosną ich ceny. W Polsce obserwowaliśmy takie sytuacje już kilkakrotnie. Pojawiają się nowi gracze, którzy znikają po trzech-sześciu miesiącach. W czasie dobrej koniunktury ciężko jest prowadzić restrukturyzację kosztową, więc część firm „obrośnie w piórka” i znajdzie się w trudnej sytuacji, gdy koniunktura znowu się odwróci. Dlatego w krótkim okresie możemy zaobserwować rozbłysk gwiazd nawet wśród przedsiębiorstw o tradycyjnym modelu biznesowym, natomiast w dłuższej perspektywie najlepiej będą sobie radziły firmy o profilu niskokosztowym — przewiduje Grzegorz Polaniecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polacy lecą na rekord, ale droga daleka