Jak zmierzyć ducha przygody w narodzie? Próbę podjęła australijska spółka SHAREaCAMPER, pośrednicząca w wynajmie kamperów. Zbadała, jak mocno różne nacje interesują się sportami ekstremalnymi. Okazuje się, że ich największymi fanami są Holendrzy, po nich — Australijczycy, a następni — Szwedzi.
Australijczycy zdobyli najwięcej złotych medali: mają pierwsze miejsce we wspinaczce skałkowej, skokach ze spadochronem i surfingu, drugie w karawaningu i trzecie w bungee jumping. Polacy znaleźli się dopiero w trzeciej dziesiątce na 40 zbadanych krajów i zajęli 24. miejsce, za Estończykami i Czechami, ale przed Węgrami.
Najlepiej wypadliśmy w kategoriach „skok bungee” i „skok ze spadochronem”. Wśród najmniej skłonnych do przygody krajów najwięcej jest państw azjatyckich — miejsca od 26. w dół zajmują: Singapur, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Indie, Hongkong, Japonia, Malezja, Korea Południowa i Tajlandia, która zamyka ranking. Jak powstało badanie?
Dla 40 krajów wybrano najpopularniejsze sporty ekstremalne, w tym skoki ze spadochronem, narciarstwo (każdy, kto płacił ubezpieczenie, wie, że to jest sport ekstremalny, przynajmniej w oczach ubezpieczycieli) czy karawaning. Następnie badacze sprawdzili, jak często w wyszukiwarce Google pojawiły się w ostatnich 12 miesiącach wyrazy związane z tymi sportami, i wyliczyli średnią miesięczną dla kraju. Potem na podstawie proporcjonalnej liczby pytań na 100 tys. mieszkańców stworzyli ranking.
Okazuje się, że SHAREaCAMPER często, ale nie zawsze ma nosa do przygody, bo działa w Australii, Niemczech i Nowej Zelandii, które zajmują odpowiednio 2., 4. i 16. miejsce. Ciekawe, czy wykorzystają badanie i następną zagraniczną spółkę otworzą w Holandii, Szwecji lub Francji?



