Rośnie sprzedaż laptopów. W zeszłym roku Polacy kupili ich o 35 proc. więcej niż w roku poprzednim. W tym roku może być jeszcze lepiej.
Wydaje się, że laptop odniósł ostateczne zwycięstwo nad stacjonarnym komputerem osobistym.
— Komputer stacjonarny systematycznie będzie wypierany przez notebooka we wszystkich obszarach jego zastosowania — oprócz PC dla graczy, choć i tutaj z czasem może nastąpić pewna rewolucja. Jeszcze kilka lat temu notebooki kupowały głównie firmy, ponieważ ich ceny były nieporównywalnie wyższe od desktopów. Spadek cen otworzył rynek dla użytkownika indywidualnego. Obserwujemy więc z kwartału na kwartał zwyżkę sprzedaży. Żeby nie być gołosłownym, powiem, że wzrost sprzedaży notebooków między drugim a trzecim kwartałem tego roku to 35-40 proc. — zapewnia Piotr Głowiak, product manager spółki Komputronik, która zajmuje się sprzedażą i dystrybucją sprzętu IT.
Cena i możliwości
Firmy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) wcześniej też kupowały komputery przenośne. Ich użytkownikami były jednak osoby zajmujące stanowiska kierownicze. Teraz na laptopa może liczyć szeregowy pracownik.
— Powodów zmiany jest kilka. Przede wszystkim coraz atrakcyjniejsza cena — niewiele wyższa niż dobrej klasy komputera stacjonarnego z ekranem LCD. Duże znaczenie ma też fakt, że komputery przenośne w niczym już nie ustępują technologicznie komputerom stacjonarnym. Duże dyski, szybkie procesory, wbudowane nagrywarki DVD, gniazda kart pamięci, Wi-Fi, Bluetooth i szerokie ekrany to zalety, które skuszą każdego fana nowoczesnych technologii. Tym bardziej że wiele osób wykorzystuje ten sam komputer w biurze do pracy i wieczorem w domu do oglądania filmów na DVD czy zabawy z multimediami — zauważa Marek Borówka, dyrektor generalny Lenovo Technology Polska.
Liczy się marka
Klienci z sektora MSP nie zwracają już takiej uwagi na cenę sprzętu. Ważniejsza stała się jakość, a jej wyznacznikiem jest dobra marka.
— Minęły czasy, kiedy poszukiwano notebooków tanich, tzw. B-brendów. Dziś liczy się marka. Mały biznes sięga więc po komputery np. Toshiby, HP czy Acera. Sprzyja temu mniejsza różnica cenowa między produktami z A-brendów i B-brendów. Oczywiście, nadal najczęściej kupowany jest sprzęt z dolnej i średniej półki cenowej — przyznaje Piotr Głowiak.
Miękki aspekt
Na co jeszcze, poza parametrami technicznymi, zwracają uwagę klienci? Na tak zwane miękkie aspekty użytkowania komputera w firmie.
— Po pierwsze na rozszerzoną gwarancję. Wielu klientów decyduje się na zakup opcji wydłużającej gwarancję nawet do 36 miesięcy — zapewnia im to bez- pieczeństwo kontynuacji pracy w przypadku awarii. Po drugie, zmieniły się priorytety. Cena nie jest już parametrem kluczowym, a przy wyborze konkretnych modeli firmy biorą pod uwagę całkowity koszt użytkowania, który zawiera nie tylko cenę początkową, ale również ewentualne koszty związane z dalszym użytkowaniem: serwis, aktualizacja oprogramowania, jakość podzespołów, rozbudowa — twierdzi Marek Borówka.



